C jak cellulitis

 

...czyli jeden z tych powodów, dla których lepiej być facetem - oni nie wiedzą co to jest!

    Mimo że wiele Trzydziestek usiłowało im GO pokazać. W wielu przypadkach mężczyźni wykazują zupełny brak zrozumienia i albo pukają się w czoło (że niby taką bzdurą się przejmować?), albo... pokazują swój.

    No mają, no i co? Więc to tak to się nazywa? Ha ha, śmiesznie... Facetów to jakoś niby dotyczy, ale zupełnie nie obchodzi, bo im specjaliści od reklamy nic nie wytykają i nie wciskają "cudownych" specyfików na ten "defekt". Za to prasa kobieca... na jednym tylko, ale za to mającym ambicje feministyczne (sic!!) pisemku wyszło, że 3 na 4 reklamy dotyczą właśnie tego problemu! Na dodatek mamią nas pseudonaukowym bełkotem, niesprawdzalnym i niezrozumiałym dla przeciętnej czytelniczki. Ale skoro półki sklepowe uginają się pod coraz to nowymi wynalazkami, to znaczy, że ten bełkot przemawia do nas bardziej niż naocznie sprawdzalny fakt, że TO NIE DZIAŁA. Bo gdyby działało, to by żadna z nas TEGO nie miała.

    W walce z cellulitem Trzydziestki dzielą się mniej więcej na dwie grupy: te, które jeszcze walczą, wierząc, że jest coś, co pomoże i te, które machnęły już ręką (udem, pupą... ) i smarują się cudami kosmetykami jak im się przypomni, ot tak, dla spokoju ducha. Kobiecy okaz nieposiadający pomarańczowej skórki jest zjawiskiem tak rzadkim, że właściwie można powiedzieć - w przyrodzie (czyli na forum) nie występującym, lub będącym w zaniku. Cała reszta daje sobie drenować kieszenie i testuje najnowsze, najlepsze, najskuteczniejsze, najszybsze kremy, żele, pianki, olejki, mydełka... Co bardziej ambitne opracowują strategię, w której jest też miejsce na diety (niektórym pomaga Atkinsa i inne niskowęglowodanowe) oraz sport.


    Pinezka zebrała też inne złote rady znawczyń z Forum dla Dziewczyn po Trzydziestce. I tak dobre są:
- callanetics, pilates, step
- dużo wody (pić!)
- sauna, masaż, okłady z błota, słone kąpiele i peelingi
- bieg i pływanie
- zimne prysznice
- szorowanie skóry ostrą szczotką (ała!)
- najlepiej wszystko razem...

    Ale jeśli nawet jakiś efekt jest - to znika, gdy tylko na moment zapomnimy o szybkim marszu czy szpinaku zamiast kremówki. Zmorą dla jędrności trzydziestoletniego ciała są też pigułki antykoncepcyjne. I co to za wybór - rzuć pigułki, będziesz mieć ciało modelki??? Zaraz, zaraz, podobno te ostatnie też mają cellulit, ba, nasze źródła donoszą, że dotyczy to nawet Nicole Kidman! Ale one pracują ze świetnymi oświetleniowcami - wystarczy zmienić kąt padania światła i skórka pomarańczowa... znika! instalujemy więc w sypialni światło boczne, rozproszone i nie wstydzimy się swoich ud, wierząc, że - jak mądrze pisze jedna z Trzydziestek - On "ceni we mnie inne rzeczy niż uda".

    Problem cellulitisu ma też swój wymiar historyczny. Od kiedy to świat zna takie przypadki? Czy modelki Rubensa miały GO czy jeszcze nie? A te z aktów impresjonistów? Po takiej analizie niechybnie dochodzimy do wniosku, że im bardziej zauważamy "skórkę", tym więcej pieniędzy wpada w kieszenie koncernom farmaceutycznym. Pokażemy ci go, więc, dziewczyno, udowodnimy, że jest brzydki, ale popatrz, można go zdjąć jak spodnie - będziesz szczęśliwsza, tylko kup nasz krem...! Aha, możesz też pigułki, albo obuwie antycellu - to nowości. Ciekawe, ile z nas już o nich myśli...?



Ilustr. Lolyta/pinezka.pl

Komentarze (1)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl