M jak mundial



   Mundial, mundial! Emocje sięgające zenitu, falujące, rozkrzyczane tłumy na stadionach, ulice opustoszałe w porze meczu, wielbiciele futbolu zwilżający po kolejnej bramce zachrypniętę gardła. W opinii większości społeczeństwa piłka nożna uznawana jest za sport "prawdziwych mężczyzn", a czas mundialu za kilkutygodniowe święto testosteronu. Cóż więc w tym czasie robi nasza trzydziestka?

   Czy pozostaje jej wybór pomiędzy podróżą w miejsce, gdzie nie dotarło jeszcze piłkarskie szaleństwo (hmmm... jest gdzieś jeszcze taka zapomniana wyspa?), a emigracją wewnętrzną?

   Pośród trzydziestek wyróżnić można co najmniej cztery grupy różnie reagujące na mundialowe emocje. Oto one:

1. Ignorantka

   To właśnie cechy reprezentowane przez piłkarską ignorantkę zostały stereotypowo – i jakże niesłusznie! – przypisane przez płeć przeciwną wszystkim trzydziestkom oraz ich starszym i młodszym koleżankom. W opiniach swoich mężczyźni mylą się jeszcze pod jednym względem – ignorantka nie ogląda meczów nie dlatego, że zapamiętanie którzy to "nasi" przekracza jej intelektualne możliwości. Ignorantka bez skrępowania przyznaje, że z założenia nie widzi nic ciekawego w kawałku skóry kopanym po dużym trawniku przez 22 spoconych facetów.
   Obojętność ignorantki na sprawy piłkarskie jest tak duża, że czasem ledwo zauważa, że rozpoczął się jakiś mundial czy coś podobnego. Wiadomość ta dociera do niej głównie na skutek nagłego wydłużenia czasu, jaki udomowiony przedstawiciel płci przeciwnej spędza przed telewizorem. Należy oddać ignorantce sprawiedliwość, że czasem podejmuje wysiłek towarzyszenia mu w trudach kibicowania, z reguły jednak przed upływem pierwszej połowy spotkania chrapanie ignorantki zakłócać zaczyna głos komentatora, co nie spotyka się ze zrozumieniem ze strony bardziej zaangażowanej cześci towarzystwa.
   Po pierwszym takim doświadczeniu ignorantka odkrywa własne sposoby na spędzenie czasu w te dni zbiorowego piłkarskiego szaleństwa. Najchętniej wymyka się z domu w rejony, gdzie nie docierają donośne ryki, wycia czy śpiewy mające skłonić krajową reprezentację do strzelenia gola. Zaczyna doceniać opustoszałe centra handlowe, w których spokojnie można zrobić zakupy czy też umówić się na kawę z przyjaciółką, sale kinowe, gdzie w końcu w skupieniu obejrzeć można film, fitness cluby uwolnione od zapachu męskiego potu. Gdy w końcu mundial dobiegnie końca, ignorantka będzie żałować, że to już kres tych miłych, spokojnych dni.


2. Kibicka okazjonalna, zwana też sezonową

   Narastający szum medialny, skacząca w górę temperatura emocji, tłumy rozentuzjazmowanych kibiców – wszystko to sprawia, że pewna, na codzień nieszczególnie zainteresowana piłką nożną, grupa trzydziestek raz na cztery lata daje się ponieść fali mundialowego szaleństwa. Objawia się to w nagłej zmianie gustów i upodobań – w kąt idą koronkowe firanki, zastępuje je teraz powiewająca na wietrze flaga, a w miejsce dotychczasowego, stonowanego makijażu pojawiają się wyraziste biało-czerwone barwy.
   Podczas mundialowych transmisji emocje kibicki okazjonalnej wybuchają dzikimi okrzykami, głośnymi śpiewami, zdarza się rzucanie popcornem w telewizor, a nierzadko występują objawy łagodnej histerii, co w połączeniu z umiarkowaną (w początkowej fazie rozgrywek) znajomością reguł gry może doprowadzić "poważnych" kibiców oglądających mecz w towarzystwie kibicki okazjonalnej do wyższego poziomu frustracji, niż poziom gry polskiej drużyny.
   Należy jednak oddać kibicce okazjonalnej sprawiedliwość, że z meczu na mecz poszerza swoją wiedzę na temat przepisów, technik gry, stylu poszczególnych drużyn i piłkarzy, tak że gdzieś w okolicach finału znajomością spraw piłkarskich dorównywać zaczyna sędziemu. Niestety, po zakończeniu mistrzostw, wraz ze zdjęciem flagi z balkonu i wyniesieniem stosu prasy sportowej na makulaturę, wiedza ta ulatnia się z głowy naszej kibicki. Do następnego mundialu.

3. Kibicka towarzyska

   Trzeba jej to przyznać – znajomością terminologii, wyników, nazwisk graczy, ich kontuzji, transferów itp. kibicka towarzyska mogłaby zawstydzić niejednego przedstawiciela płci ogólnie uznawanej za predysponowaną do zainteresowania piłką nożną. Wiedzę tę przyswoiła niejako nieświadomie i mimowolnie podczas wielokrotnego towarzyszenia udomowionym bądź zaprzyjaźnionym kibicom przy oglądaniu transmisji. Szczerze mówiąc, nie przywiązuje do tych wiadomości większej wagi, traktując je jak rodzaj egzotycznego narzecza, za pomocą którego porozumieć się można z rozentuzjazmowanym synem, towarzyszem życia bądź kolegą z pracy.
   Jak łatwo się domyślić, kibicka towarzyska ogląda mecze, aby mieć okazję do wspólnego spędzenia czasu z rodziną czy przyjaciółmi. Piłkę nożną traktuje przede wszystkim jak relaks, rozrywkę, okazję do wspólnego wypicia piwa i poemocjonowania się dla odmiany sprawami, z jej punktu widzenia, mało istotnymi.
   Jednak tylko najbardziej zaufanym przyjaciółkom kibicka towarzyska wyzna, że tak naprawdę interesuje ją nie sam mecz, a ukradkowe podglądanie emocji facetów, ich reakcji w chwilach złości, wyrazu twarzy w momencie, gdy nasi strzelają gole.W głębi duszy bardzo chciałaby zrozumieć, na czym polega magia piłki. Przecież musi być jakiś racjonalny powód, dla którego oni aż tak to przeżywają!


4. Kibicka prawdziwa

   Typ ten, uznawany przez niektórych za równie nierzeczywisty jak latające talerze czy yeti, istnieje naprawdę! Po tym świecie chodzą trzydziestki, które piłkę nożną uwielbiają. Te prawdziwe koneserki futbolu bardziej od muskularnych nóg obrońcy zachwyca technika jego gry, a niebezpieczna sytuacja podbramkowa emocjonuje je w większym stopniu niż pomeczowa wymiana koszulek. Obudzone w środku nocy bez zająknienia recytują rezultaty spotkań i składy drużyn sprzed lat.
   Prawdziwe kibicki uwielbiają oglądać mecze nie tylko w domowym zaciszu, lecz także w pubie, gdzie wraz z innymi fanatykami przed szklanym ekranem wykłócają się z komentatorem, kwestionują kompetencje sędziego, wyrabiają miesięczną normę papierosów i słów ogólnie uznanych za obraźliwe. Co odważniejsze wyruszają na stadiony, by powiewając szalikiem, osobiście dopingować zawodników do boju. Zaznaczyć tu należy, że kibicka prawdziwa nie kibicuje z uwagi na patriotyzm czy lokalny sentyment, miła jej sercu jest drużyna, która w największym stopniu potrafi ją zachwycić techniką i stylem gry. Gdy przypadkiem zdarzy się, że towarzysz życia trzydziestki jest kibicem innej drużyny, emocje w ich domu podczas oglądania meczu bywają naprawdę gorące.
   Zdarza się jednak, że w idealne, zdawałoby się, życie rodzinne prawdziwej kibicki wkrada się dysonans. Choć z pozoru wydaje się to nieprawdopodobne, bywa, że towarzysz życia prawdziwej kibicki okazuje się piłkarskim ignorantem, któremu wydaje się, że zna lepsze sposoby spędzania wolnego czasu, niż oglądanie jak 22 spoconych facetów biega po dużym trawniku za kawałkiem skóry...

autora animacji: Anna Fudyma


Ilustracje: Joanna Titeux/pinezka.pl

  {jos_sb_discuss:17}

Komentarze (0)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl