B jak Boże Narodzenie

ilustr. AnetaHg
  Boże Narodzenie. Czas pokoju... Nie dla Trzydziestki. O Trzydziestce można powiedzieć wszystko, tylko nie to, że jest pokojowo nastawiona. Nie dla niej kojące myśli o słodkim dzieciątku w stajence; Trzydziestka, zlana potem i z obłędem w oczach biega po przegrzanych świątyniach konsumpcji: supermarketach i galeriach.

   Odstawszy parę godzin w kolejkach dłuższych niż w pierwszym moskiewskim McDonaldzie, do domu przychodzi posiniaczona łokciami zakupowiczów i z pustym portfelem, i nawet nie zwalniając, natychmiast wprzęga się w kierat lepienia pierogów.

   Do tego wisi nad nią, jak miecz Damoklesa, perspektywa świątecznego przyjęcia w pracy. Jeśli Trzydziestka jest singielką, takie przyjęcie w najlepszym razie kończy się kacem, w najgorszym – gwałtowną pobudką następnego ranka u boku Mariana z księgowości, znacznie mniej pociągającego bez "alkoholowych gogli". Jeśli zaś ma męża, to w najlepszym razie czeka ją kłótnia na temat jego braku zrozumienia dla jej potrzeb (a wystarczyło włożyć więcej uczucia w odpowiedź na pytanie "Jak wyglądam?"), w najgorszym – dołączenie własnego do styczniowego wysypu pozwów rozwodowych.

   Jeszcze zanim Trzydziestka przebrnie przez ten Rubikon, zaczyna się coroczna rodzinna kołomyja. Kto u kogo i na jakich zasadach powinno się chyba omawiać już w listopadzie, bo trzy tygodnie grudnia to za mało na sporządzenie świątecznego rozkładu w taki sposób, by wilk był syty i owca cała. Można też rozpoczęcie oficjalnych negocjacji skoordynować z ogłoszeniem przez Harrodsa sezonu świątecznego, co wkrótce będzie oznaczało, że mamy na to 6 miesięcy.
   Przed świętami tylko Trzydziestki posiadające akcje TPSA cieszy dźwięk dzwonka telefonu. Na resztę spada telefoniczna ulewa i niejedna Trzydziestka wysłuchuje na przemian rozdzierającego szlochania teściowej i nabrzmiałych pretensjami pauz rodzicielki. Noce są ciche tylko w kolędzie.

   Kiedy już uda się jej pogodzić sprzeczne interesy wszystkich krewnych, nie ulegając przy tym rozdwojeniu, Trzydziestka może zacząć się martwić sprawą największej wagi, mianowicie... wagą. Nadciąga sezon strzelających guzików i opornych rozporków i Trzydziestka z doświadczenia wie, jak będzie wyglądał styczeń – pieniądze wyrzucone na abonament w fitness klubie, skręcająca żołądek nowa dieta-cud i talia, która wylewa się nad paskiem niczym czubek muffina z foremki. Jak co roku, Trzydziestka obiecuje sobie, że następne święta już na pewno spędzi z koktajlem z parasolką w ręku gdzieś, gdzie nikt nigdy nie widział pieroga.


   Nadchodzi wigilijny poranek i Trzydziestka budzi się we własnym łóżku z myślą, że jednak warto przez to przejść raz jeszcze. Spęd spędem, tycie tyciem, ale Boże Narodzenie nie byłoby Bożym Narodzeniem w bikini. Refleksje nad tym, jak kruche jest życie, ile niebezpieczeństw i nieszczęść czai się wokół sprawiają, że Trzydziestka dostrzega, o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. Święta to możliwość pobycia w rodzinnym gronie, szczęście płynące z obserwowania radości dzieci z prezentów, i okazja do pielęgnowania zaniedbanej duchowości: do zadumy, refleksji, prawdziwej rozmowy, a przede wszystkim – zdystansowania się od banału codzienności. I gdy Trzydziestka patrzy na pięknie ustrojone drzewko i (oby) zaśnieżony krajobraz za oknem, na kilka cennych godzin powraca do niej utracona w czasie dorastania magia Świąt.

   Wszystkim Trzydziestkom, bez względu na wiek, życzę spokojnych i radosnych Świąt!


Ilustrowała: AnetaHg/pinezka.pl


  {jos_sb_discuss:17}

Komentarze (0)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl