Efekt motyla. Zmiany klimatyczne, cz. VI


Zmiany klimatyczne, część VI

ilustr. Joanna Titeux    Efekt motyla uświadamia nam, jak zawodne mogą być wszelkie prognozy i symulacje złożonych procesów klimatycznych zachodzących w długich przedziałach czasowych na kuli ziemskiej. Tworząc komputerowe modele praktycznie nie jesteśmy w stanie podać dokładnej wartości wszystkich niezbędnych danych wejściowych, a ponadto nigdy nie mamy pewności, czy jakiś pominięty, z pozoru nic nie znaczący parametr nie jest właśnie tym, który miałby kluczowe znaczenie dla wyników.

   W roku 1960 Edward Lorenz, pracując nad komputerowym prognozowaniem pogody, stworzył model obliczeniowy składający się z 12 równań, wyrażających zależności między różnymi parametrami, jak temperatura, ciśnienie, prędkość wiatru itd. Podczas obliczeń ze zdumieniem zauważył, że wprowadzenie do komputera w charakterze danych wejściowych liczb, między którymi różnica występowała dopiero na czwartym miejscu po przecinku, dawało na wyjściu wyniki znacznie do siebie odmienne, przy czym w miarę upływu symulowanego czasu różnica ta wzrastała. Odpowiadało to sytuacji, w której trzepot skrzydeł motyla w Australii staje się przyczyną szalejącego dwa miesiące później huraganu w USA.
   Z tego względu zjawisko to nazwane zostało efektem motyla. Jest ono cechą charakterystyczną układów nieliniowych o wielkiej wrażliwości na małe zmiany warunków początkowych, a w klasyczny sposób daje znać o sobie podczas prognozowania złożonych procesów klimatycznych. 

   Efekt motyla uświadamia nam, jak zawodne mogą być wszelkie prognozy i symulacje złożonych procesów klimatycznych zachodzących w długich przedziałach czasowych na kuli ziemskiej. Tworząc komputerowe modele praktycznie nie jesteśmy w stanie podać dokładnej wartości wszystkich niezbędnych danych wejściowych, a ponadto nigdy nie mamy pewności, czy jakiś pominięty, z pozoru nic nie znaczący parametr nie jest właśnie tym, który miałby kluczowe znaczenie dla wyników.

   W konsekwencji pojawia się pytanie – czy nasza wiedza o czynnikach kształtujących klimat jest wystarczająca, żebyśmy mogli z całą pewnością powiedzieć, że stworzony przez nas model uwzględnia wszystkie procesy klimatyczne? Weźmy na przykład zjawisko El Niño, obserwowane od tysiącleci, ale dopiero niedawno opisane w sposób naukowy. Wciąż nie potrafimy wiarygodnie wyjaśnić przyczyn jego powstawania ani w pełni opisać jego wpływu na klimat globalny. Pojawia się pytanie, jak wiele na naszej planecie jest jeszcze podobnych zjawisk i w jakim stopniu spowodowane niewiedzą pominięcie ich w modelach klimatycznych może wpłynąć na zafałszowanie uzyskanego wyniku?

   Świadomość niedoskonałości tworzonych przez nas prognoz klimatycznych powodować może pewien sceptycyzm w stosunku do przedstawionych w poprzednich odcinkach scenariuszy. Wątpliwości budzi już sam fakt, że jest ich tak wiele, a ich przewidywania często znacznie od siebie odbiegają. Z jednej strony prezentowana jest wizja globalnego wzrostu temperatury, z drugiej scenariusz Pentagonu mówi o lokalnym oziębieniu, a jakby tego było mało, pojawia się jeszcze teoria Milankovica głosząca, że w najbliższym czasie czeka nas nie globalne ocieplenie, a powrót do warunków epoki lodowcowej! Nic dziwnego, że spotkać się można również z opiniami, że powodowane przez człowieka ocieplenie klimatu w gruncie rzeczy jest dobrodziejstwem, gdyż złagodzi skutki nadciągającego zlodowacenia.

   Zwolennicy "mądrości natury” przychylają się z kolei ku przypuszczeniom, że w globalnym systemie klimatycznym istnieją nieznane nam mechanizmy, które w momencie przekroczenia krytycznych poziomów parametrów klimatycznych uruchomią procesy przeciwdziałające ociepleniu, skutkiem czego globalny ekosystem sam obroni się przed naszą ingerencją. Oby ta "reakcja obronna ziemskiego organizmu” nie polegała na potraktowaniu człowieka jak pasożyta, którego dla dobra ogółu należy wyeliminować...

   Nieodmiennie pojawia się też pytanie: czy globalne ocieplenie jest tylko i wyłącznie efektem działań człowieka? A może i tu dochodzą do głosu jakieś ukryte, nieznane nam naturalne mechanizmy podobne do tych, które wywołują trwający setki tysięcy lat cykl zlodowaceń i ociepleń? Może obserwowane obecnie zmiany są tylko małym elementem tego długotrwałego cyklu, dziejącego się poza nami i bez naszego udziału? Czy więc przypisywanie sobie przez człowieka tak ogromnego wpływu na złożone globalne procesy może w rzeczywistości być tylko kolejnym przykładem naszej ludzkiej pychy i przekonania, że to my kształtujemy otaczający nas świat, podczas gdy w skali geologicznej od czasu naszego pojawienia się na ziemi minęła tylko chwila, a od czasu, gdy zaczęliśmy emitować gazy cieplarniane – mgnienie oka?

   Ostatecznie pojawia się pytanie najważniejsze – co tak naprawdę warte są wszystkie nasze prognozy i przewidywania dotyczące klimatycznej przyszłości naszej planety? Czy potrafimy powiedzieć, jaki będzie obraz świata za kilkanaście, kilkadziesiąt, kilkaset lat?



   Czytelnicy, którzy w tym końcowym odcinku cyklu oczekiwali odpowiedzi na powyższe pytanie, z pewnością poczują się rozczarowani. Zamiast gotowej odpowiedzi pozostawię ich bowiem z pytaniami i wątpliwościami. Prawda jest taka, że niezależnie od wszelkich, pesymistycznych czy optymistycznych scenariuszy przy obecnym stanie wiedzy nie możemy z całą pewnością przewidzieć, w jakim kierunku będzie zmieniał się klimat na Ziemi na przestrzeni następnych lat. Jesteśmy jak motyl, który przysiadłszy na powierzchni globu trzepoce skrzydłami – czy z tego trzepotu narodzi się huragan, czy też okaże się, że potężne prawa natury w gruncie rzeczy ignorują motyla?



Animacja: Joanna Titeux/pinezka.pl


Odcinek poprzedni:
Czarny scenariusz Pentagonu

Komentarze (1)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl