Ozon dobry, ozon zły

Ozon dobry, ozon zły



    Letnią porą świat przypomina sobie po raz kolejny o ozonie. Wpadają nam w ucho hasła "dziura ozonowa", "zanik ozonu w stratosferze", "wysokie stężenie ozonu w miastach". I czasem gubimy się, jak to jest właściwie z tym ozonem – ma być, czy nie? Dobry czy zły?

    Odpowiedź jest bardzo prosta – ozon może być zarówno dobry, jak i zły, wszystko zależy od tego, w jakim obszarze atmosfery występuje.


Ozon "dobry"

    W naturalnych warunkach największa koncentracja ozonu występuje w warstwie atmosfery noszącej nazwę stratosfery. Na wysokości 25 km nad powierzchnią Ziemi stężenie ozonu jest największe: około 100 miliardów cząsteczek w centymetrze sześciennym. Ta warstwa ozonu nosi nazwę ozonosfery. Zachodzą w niej skomplikowane reakcje chemiczne, w których uczestniczą cząsteczki tlenu, pojedyncze atomy tlenu, cząsteczki ozonu oraz promieniowanie ultrafioletowe słońca. W procesach tych wytwarza się stan równowagi, w wyniku którego możliwe jest utrzymanie stałego poziomu ozonu, który to gaz, jak wiadomo, jest nietrwały i w normalnych warunkach szybko się rozpada.

    Bez zbytniej przesady można stwierdzić, że dzięki ozonosferze istnieje życie na Ziemi. Pochłania ona 99 proc. słonecznego promieniowania ultrafioletowego, które, gdyby dotarło do powierzchni Ziemi, nieodwracalnie naruszyłoby cały planetarny ekosystem. Promieniowanie to działa szkodliwie na organizmy żywe, począwszy od planktonu w morzach i oceanach, poprzez rośliny, a na zwierzętach kończąc. W przypadku człowieka ultrafiolet powoduje osłabienie odporności organizmu, podatność na nowotwory (zwłaszcza na czerniaka), wywołuje choroby oczu, już nie wspominając o tym, że przyczynia się do przyspieszenia procesu starzenia się skóry.Antarktyda, fot.stock.xchng

    W początku lat 80-tych ubiegłego wieku, niepokój wzbudziły wzrastające z roku na rok wiosenne spadki grubości warstwy ozonowej nad Antarktydą - większe od wynikających z naturalnego rytmu zmian ilości ozonu w stratosferze w ciągu roku. Co gorsza, okazało się, że latem ilość ozonu wprawdzie się zwiększa, ale nie wraca już do wartości z lat poprzednich. Dzieje się tak dlatego, że reakcje powodujące niszczenie ozonu przebiegają szybciej niż te, które go odtwarzają. Zjawisko to zostało nazwane &dbquo;ozonową dziurą nad Antarktydą”.

    Okazało się, że stratosferyczną warstwę ozonową niszczą związki zwane freonami, a także halony i tlenki azotu. Zainteresowanych przebiegiem tych reakcji odsyłam do strony http://ekoproblemy.webpark.pl/ozon.htm. Ocenia się, że roczne tempo spadku zawartości ozonu wynosi poniżej 0,2 proc. w okolicach równika oraz od 0,4 proc. do 0,8 proc. w umiarkowanych szerokościach geograficznych. Największe tempo spadku ozonu w dalszym ciągu stwierdza się w rejonie bieguna południowego.

    Freony przez długie lata wykorzystywane były w produkcji urządzeń chłodniczych i klimatyzacyjnych oraz aerozoli, zwłaszcza kosmetyków. Obecnie odchodzi się od ich stosowania, a część krajów w ogóle zakazała produkcji freonów. My również możemy przyczynić się do ochrony warstwy ozonowej, wybierając produkty oznaczone jako &dbquo;ozon friendly”. W celu ochrony przed promieniowaniem ultrafioletowym, zaleca się stosowanie kremów z filtrami, okularów przeciwsłonecznych i nakrycia głowy oraz ograniczenie do minimum przebywania na słońcu.

Więcej informacji o dziurze ozonowej można znaleźć na stronach:
http://wuwuwu.com.pl/ekologia/ozon.htm
http://www.ekoforum.ceti.pl/article.php?story=20030630221546796
a dziurę ozonową zobaczyć można tutaj.


Ozon "zły"

    Ozon staje się zagrożeniem dla człowieka i środowiska naturalnego w sytuacji, gdy pojawi się w powietrzu przy powierzchni ziemi. Naturalnym źródłem ozonu w dolnych warstwach atmosfery są wyładowania atmosferyczne. Charakterystyczny zapach powietrza po burzy powodowany jest właśnie obecnością w nim ozonu. Są to jednak niewielkie, nieszkodliwe ilości tej substancji. Zagrożenie powodują dopiero wyższe stężenia ozonu, powstające w Smog nad Toronto, fot.stock.xchngwyniku działalności człowieka.

    O antropogenicznym ozonie była już mowa w artykule o smogach. Przypomnijmy, że powstaje on w gorące, słoneczne, letnie dni, w wyniku reakcji chemicznych zachodzących w przyziemnej warstwie atmosfery, gdy jest ona zanieczyszczona dwutlenkiem azotu. Dzieje się tak najczęściej w centrach miast lub przy ruchliwych trasach komunikacyjnych. Powstający smog fotochemiczny, w skład którego wchodzi między innymi ozon, działa drażniąco na błony śluzowe w gardle, a także na oczy; podejrzewany jest również o działanie rakotwórcze.

    Ozon charakteryzuje się silnym działaniem utleniającym. W reakcjach zachodzących w atmosferze z jego udziałem powstają tak zwane wolne rodniki, niebezpieczne dla organizmu ludzkiego ze względu na własności rakotwórcze. Ozon w dolnej warstwie atmosfery uszkadza również liście roślin. Jego silnie utleniające właściwości powodują także niszczenie materiałów, zwłaszcza gumy czy tekstyliów.

    Mogłoby się wydawać, że przyrost ilości ozonu w przyziemnej warstwie atmosfery wyrównuje jego ubytek w ozonosferze. W rzeczywistości, aby wyrównać utratę 10 proc. ozonu w ozonosferze, trzeba by zwiększyć jego zawartość w dolnych warstwach atmosfery o 25 proc., co stworzyłoby zagrożenie dla organizmów żywych.

    Paradoksem powstałej sytuacji jest więc fakt, że w tej części atmosfery, gdzie ozon jest potrzebny, zaczyna go brakować, zaś tam, gdzie jego obecność jest szkodliwa dla organizmów żywych, mamy go w nadmiarze. I zarówno brak ozonu w stratosferze, jak i nadmiar w warstwie przyziemnej, odbijają się na naszym zdrowiu, szczególnie w porze letniej. Może to lepiej, że już jesień się zaczyna?



{jos_sb_discuss:22}

Komentarze (6)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl