Gorący kociołek Baubo


Była sobie bogini

   Baubo to starogrecka, a może i przedgrecka bogini frywolnego śmiechu – tam, gdzie kobiety opowiadają sobie śmieszne, nasycone erotyzmem opowiastki, tam Baubo dotrzymuje im towarzystwa. Nazywano ją Przemawiającą spomiędzy nóg, albowiem, jak widać na załączonym obrazku, Baubo niekoniecznie ma głowę – ma za to waginę, którą szepcze do uszu wesołych, cieszących się życiem i swobodą seksualną kobiet sprośne dowcipy, bajeczki i wyobrażenia, od których krew krąży szybciej w żyłach, na twarzy pojawiają się rumieńce, a z ust wydobywa się niepowstrzymany chichot, nawet jeśli właścicielka chichotu stara się z wszystkich sił wyglądać na Bardzo Poważną Personę.

   Sutki Baubo to oczy, którymi potrafi wejrzeć w głęboką potrzebę nie tylko kobiet, potrzebę charakteryzującą wszystkich ludzi: potrzebę śmiechu, radości i nieskrępowanej przyjemności, która ze swej natury jest seksualna. Chińczycy odkryli to dawno temu i nazwali Jing Qi. Najbliższym europejskim terminem o podobnym znaczeniu jest francuskie elan vital.

   Skoro zaniosło nas do Francji, spróbujmy trochę przysmaku Baubo: niech objawi się Czekolada z Juliette Binoche i Johnnym Deppem. To piękny film, który doskonale oddaje ideę brzuchatki Baubo: życie ma sens i smak, gdy pozwalamy sobie na przyjemności, śmiech i wewnętrzny luz, który pozwala reagować elastycznie i postępować właściwie, zgodnie z życiem. Zdrowy śmiech jest pełną akceptacją tu i teraz, zgodą na Dao.

   W przeciwieństwie do tego sztywny gorset nekrofilnych, wrogich życiu zasad, które teoretycznie mają doprowadzić do doskonałości, prowadzi w praktyce do systematycznego zatruwania egzystencji i sprawia, że życie zdaje się tracić sens.
   Czy działają tak pojedynczy ludzie, czy całe społeczności – efekt zawsze jest ten sam: stres, rosnące ciśnienie i wzbierający jak rzeki na wiosnę nieuświadomiony gniew. Gniew, który w końcu uzewnętrznia się bądź jako agresja zewnętrzna, bądź jako depresja, która jest niczym innym, jak agresją skierowaną ku własnemu wnętrzu. Obydwie te formy są szalenie niszczące dla życia jako takiego, czy to wewnętrznego, czy zewnętrznego.
   Śmiech rozładowuje napięcie i potrafi wyzwolić nas zarówno ze szponów agresji, jak i depresji – wypala je do szczętu, jeśli mu na to pozwolimy.

   Swawolna, seksualna, bezwstydna Baubo jest potrzebna, aby ożywić leniwy nurt psychiki, spowolniony, a czasem zastygły w bolesnej przeszłości, która jest jak niespodziewanie solidna tama, złożona z połamanych wichrem drzew i nawarstwiających się z czasem śmieci.

   Mit mówi, że gdy Hades porwał Persefonę do podziemnego królestwa, skuszony jej urodą, Demeter szukała jej po całym świecie i nie znalazła. Zrozpaczona ukryła się przed niewdzięcznym, okrutnym światem, który zabrał jej jedyną córkę i pogrążyła się w bólu i rozpaczy, przeklinając wszystko, co żyje.

   W końcu dlaczego miałaby się przejmować cierpieniem na ziemi, skoro nikogo nie interesuje, jaka krzywda stała się matce Demeter? Wtedy ziemia przestała rodzić: nastała straszliwa susza. Ludzie, zwierzęta i rośliny umierali z braku wody i życiodajnej siły, jaką władała Demeter.

   W takim stanie znalazł się świat, a i Demeter, brudna, ze skołtunionymi włosami i w łachmanach, też nie miała się najlepiej1, kiedy znalazła ją Baubo. Baubo-śmieszka, zaczęła skakać i tańczyć dookoła steranej bezowocnymi poszukiwaniami bogini, potrząsając piersiami i kołysząc biodrami, śpiewała jej sprośne piosenki², nie szczędząc ruchów, by zobrazować treść piosenek – a Demeter, pomimo całego swojego smutku, nie mogła powstrzymać się od śmiechu. Kiedy już się naśmiały, Baubo zabrała się do rozczesywania skołtunionych, przedwcześnie posiwiałych włosów Demeter i opowiadała jej pikantne historyjki, z których bogini-matka śmiała się do rozpuku, tak że nawet nie zauważyła, kiedy znikły wszystkie kołtuny, uschłe liście i paprochy, jakie tkwiły na jej głowie od miesięcy. W miarę, jak Baubo rozczesywała włosy, rozprostowywały się też skołtunione myśli Demeter. Zobaczyła nagle, jaka jest brudna i wycieńczona i zrozumiała, że nigdy nie znajdzie córki, będąc w takim stanie, ani tym bardziej siedząc, załamując ręce i płacząc.

– Jestem strasznie brudna – powiedziała do Baubo. – Jak świnia.
– To przestań siedzieć w tym gnoju – powiedziała Baubo. – Świnie to przecież bardzo czyste zwierzęta – cmoknęła przy tym z aprobatą usto-vaginą. – Jeśli, oczywiście, mają szansę się umyć – dodała i po chwili wybuchła śmiechem:
– Skoro czujesz się jak świnia, to możesz równie dobrze tak wyglądać!

   Demeter roześmiała się i zmieniła w lochę, a Baubo wskoczyła jej na grzbiet i ruszyły do najbliższego strumienia. Był wyschnięty, ale jeden ruch racicy rozbawionej Demeter sprawił, że woda wytrysnęła. Przekleństwo zrozpaczonej, zagubionej matki straciło moc. Cała ziemia to poczuła: błogosławiąca Demeter wróciła. 

Nie minęło czasu małowiele, jak Demeter odnalazła córkę –
dzięki jaśniejącemu Heliosowi, dzięki ciemniejącej Hekate i dzięki cycatce Baubo,
która wlezie tam, gdzie nie sięga władza słońca i księżyca.

   Mit ten pięknie pokazuje, jak potrzebna, uwalniająca i potężna jest siła śmiechu. Clarissa Pinkola Estés w książce Biegnąca z wilkami tak pisze o oczyszczającej, terapeutycznej roli Baubo:
   Jeśli chcesz wyleczyć się ze smutków, to zaaplikuj sobie jakąś "pikantną historyjkę", jaką opowiedziałaby Baubo. Te opowiastki mają potężną moc uzdrawiającą. Śmieszne, rubaszne historyjki potrafią nie tylko wydobyć z przygnębienia, ale i wygnać z serca urazę i złość, uczynić cię szczęśliwszą, niż dotąd. Możesz to sprawdzić na sobie. 

   Niewiele osób wie, że świnie są bardzo szczęśliwym gatunkiem, któremu ewolucja sczodrze zafundowała najdłuższe orgazmy na ziemi – trwają kilkanaście godzin!
   Pomyślcie o tym przez chwilę...

   Starożytne ludy, które nie były tak prymitywne, jak mają zwyczaj przedstawiać dzisiaj niektórzy naukowcy, w o wiele większym stopniu miały do czynienia z naturą, niż my dziś. Seksualne wyczyny świń tkwiły w świadomości ogółu siłą rzeczy, podobnie jak dziś każdy wie, co oznacza zielone światło na przejściu dla pieszych. Dobrym przykładem są Chiny: jeśli ktoś mówił o jedzeniu pieczonej wieprzowiny z kimś innym, miał na myśli po prostu seks.

   Nor Hall w The Moon and the virgin pisze:
   Świnie były płodnością Demeter. Brzemienne świnie zagrzebywano w zamaskowanych dołach. Zwano je macicznymi zwierzętami ziemi, bliskimi macierzyństwu.(...) W grece i łacinie słowo "świnia" znaczyło również "pizda" i było święte, świń nie wolno było jeść podczas rytuałów. Kiedy jednak przestano czcić matczyne funkcje żeńskości oraz boginie rozkładu, rui i płodzenia, wieprzowina stała się nieczysta, a świnie odrażające.

   I dalej: W krainie Matki, gdzie mroczność pożądania nie budzi lęku, gdzie, słowami poetki Levertow, "kołyszemy się, chrząkamy i świecimy", wszystkie boginie są białymi, krągłymi, macierzyńskimi maciorami. (Isztar, Izis, Demeter itd.)

   Wśród Celtów świnia cieszyła się wielką estymą: uważano, że jej mięso jest potrawą bogów. Stanowiły cudowną żywność, ponieważ gdy jednego dnia zostały zabite i zjedzone, odradzały się całe i zdrowe dnia następnego. A że były pokarmem bogów, większość Celtów, z wyjątkiem Irlandczyków, jako naturalne geis traktowało to, że świnie nie są pokarmem dla ludzi i po prostu ich nie jadało.
   Świnią była Wielka Matka Keridwen, "stara biała samura", zaś Faea, "błyszcząca samura", była symbolem księżyca i płodności. Keridwen jest też znana z tego, że ma wielki kocioł, który przywraca życie umarłym, kocioł reinkarnacji.
   Stawiam dolary przeciw orzechom, że tak naprawdę celtyccy bogowie jedzą ciało Keridwen, jak dzieci ssące pierś matki, i że jej kocioł, podobnie jak kociołek Baubo, mieści się między jej nogami, w ciemnym trójkącie brzucha i ud.

   Tsultrim Allione w Kobietach mądrości pisze:
   Świnię można uznać za symbol nieprzyzwoitej, zwierzęcej części nas samych; naszej zwierzęcej, instynktownej natury. Bogini Maciora może wyobrażać połączenie zarówno zwierzęcych, jak i ludzkich, prostackich i logicznych, mrocznych i jasnych, nieświadomych i świadomych części nas. Obydwa te aspekty mają swoje święte cechy i obydwa są potrzebne, żeby uzyskać moc bogini.³

   Drogie świnki, życzę wam, żebyście jak najwięcej śmiały się, kołysały, chrząkały i świeciły wewnętrznym światłem. Niech moc Baubo będzie z wami, dokądkolwiek idziecie.



Jare - Ostara 2004
© Józefina Jagodzińska


-------
¹ Kto widział osoby w ciężkiej depresji, ten wie, o czym piszę. Pewien rosyjski samobójca z XIX wieku, nie pomnę kto, napisał w liście pożegnalnym: dojadło rozbierać się i ubierać.
² Laska maga ma na czubku gałkę... gaaałkę... – wydziera się gdzieś w Multiwersum niania Ogg... A może śpiewa o jeżu i nie może sobie przypomnieć 17 zwrotki. Kto wie?
³ Cytat zaczerpnięty z Kobiet mądrości Tsultrim Allione, Wydawnictwo A 1998;


Zdjęcia zawdzięczam:
A) Baubo – niemieckojęzycznej stronie www.entecker.ch
B) Baubo i Demeter – Galerii Femmes – rzeźba ta pochodzi z południowych Włoch, sprzed ok. I w. p.n.e. Przedstawia Demeter jako ciężarną lochę z Baubo na grzbiecie.
C) Locha – zbiór prywatny;
D) Warahi – C. G. Jung, Symbole przemiany, Wydawnictwo Wrota Warszawa 1998;
Zdjęcia B, D i G należą dóbr publicznych.

 


Komentarze (1)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl