Głębokie gardło i inne organy

Esyfloresy

   Wiele kobiet nie miewa orgazmu na sam widok hydraulika, choćby nawet był wyjątkowej urody. Wiele kobiet nie czuje potrzeby zdjęcia majtek w chwili włączenia laptopa ani udania się do warsztatu samochodowego tylko po to, aby tam się rozebrać i upozować na kole zapasowym, o wtargnięciu na teren szpitala w celu zrzucenia wszystkich ciuchów i przywdziania pielęgniarskiej opaski nie wspomnę. 

 


   Trzydzieści trzy lata temu szeroka publiczność miała po raz pierwszy okazję obejrzeć film pornograficzny, bez konieczności chowania się po zaułkach w kapeluszu z szerokim rondem i maskującym prochowcu à la porucznik Colombo. Można było normalnie pójść do normalnego kina i bez wyrzutów sumienia skonsumować historię kobiety, którą natura obdarzyła łechtaczką w zaskakującym miejscu. Więc normalni ludzie masą wielką ruszyli do kin. Normalni, a zatem nie nasi rodzice, ze względu na obowiązującą w naszym kraju "normalność inaczej". Od tamtej pory porno weszło na salony i stało się rozrywką taką jak zakupy, wycieczka rowerowa albo dieta makrobiotyczna. U nas oczywiście z opóźnieniem, niemniej jednak szybko dogoniliśmy światowy peleton i teraz możemy w pełni cieszyć się wolnością oraz pornografią.
   Radość przejawia się w wysokich nakładach gazet rodzimej produkcji, oferujących zdjęcia swojskiej gołej baby na sianie, z wysypką po źle zrobionej depilacji i plastikowych koronkach z bazaru. Gazety te, aczkolwiek sprzedają się doskonale, są przeważnie niskobudżetowe, więc nie dysponują ani orłami obiektywu, ani czołowymi modelkami, ani stylistami z talentem. Mają za to ten atut, że prezentowane panie nie różnią się zasadniczo od sąsiadki albo żony pana Kowalskiego Zenona, a zatem stwarzają Kowalskiemu Zenonowi poczucie, że realizacja przedstawionej w gazecie fotostory leży jak najbardziej w zasięgu jego możliwości. Oglądanie wymuskanych piękności w Playboyu czy FHM takiego poczucia nie daje, a może nawet frustrować, ponieważ domowa piękność –  żona Zofia żadnych silikonowych implantów nie posiada. 

   Konsumentami pornografii są najczęściej mężczyźni, a treści pornograficzne są zarówno przyczyną jak i skutkiem takiego stanu rzeczy. Wiele kobiet nie miewa orgazmu na sam widok hydraulika, choćby nawet był wyjątkowej urody. Wiele kobiet nie czuje potrzeby  zdjęcia majtek w chwili włączenia laptopa ani udania się do warsztatu samochodowego tylko po to, aby tam się rozebrać i upozować na kole zapasowym, o wtargnięciu na teren szpitala w celu zrzucenia wszystkich ciuchów i przywdziania pielęgniarskiej opaski nie wspomnę. Gazety pornograficzne, prezentując takie obrazki, nie spełniają kobiecych fantazji. Przedstawiają za to Kowalskiemu Zenonowi idealny świat, w którym dwie lesbijki zawsze czekają właśnie na niego, kobiety nie potrzebują żadnej gry wstępnej, często w ogóle niczego nie potrzebują, a już szczególnie bielizny. Wytrwały konsument pornografii w końcu może dojść do wniosku, że do udanego seksu wystarczy tylko sama obecność Zenona – to zadowoli wszystkie kobiety na tyle, że natychmiast przeżyją wielokrotne orgazmy. Dowartościowany w ten sposób Zenon nie widzi zatem przeszkód, aby rozwijać swoje życie erotyczne, urozmaicając pozycje oraz zmieniając partnerki, bez niepotrzebnych refleksji na temat swojej własnej atrakcyjności i umiejętności. No bo jak to – trzydziestka na karku i ani jednego seksu grupowego? Znaczy się, życie zmarnowane.

   Można się zastanawiać, niezależnie od tego, co twierdzą specjalistyczne autorytety seksuologiczne oraz kółka różańcowe, czy pornografia jest wentylem bezpieczeństwa dla frustratów, zwykłym hobby dla normalnych, ciężko pracujących obywateli, czy też wymysłem szatana. Można też zastanawiać się, czy nie jest ona kreowaniem sztucznego popytu, ubranego w dodatku w cesarskie szatki wyrafinowania i radości życia. Nudno w związku? No, to galopem do sexshopu, coś tam się zawsze wybierze. Magazyny skierowane zarówno do kobiet jak i do mężczyzn zawierają mnóstwo rad, jak ubarwić sobie pożycie ze stałym partnerem/partnerką. Mówić wulgarne słowa. Zapalić świeczki oraz kadzidełka i uprawiać seks tantryczny. Ubrać się w stringi z trąbą słonia z przodu. Spróbować seksu analnego (o oralnym nie ma sensu mówić, wszak to elementarz). Pójść na swing party. Albo na spotkanie doggersów. Dzięki temu będziemy mieć lśniące włosy, sukcesy w pracy, piękną cerę, stracimy 100 kcal przy każdym orgazmie, poćwiczymy mięśnie, zamiast męczyć się w siłowni, a migreny miną, jak ręką odjął. I w zasadzie jest w tym nieco prawdy, gorzej jeśli uwierzymy bez reszty w tę cudowną metodę i potem się strasznie zdziwimy, że mimo stringów ze słoniem, tłumu ludzi w łóżku i szeptania ukochanemu do ucha "pizda, pizda, chuj", coś nam się jednak w związku nie klei, a jedynym wymiernym efektem naszych działań jest schlapana stearyną komoda.

   Niezależnie od gdybania, czy pornografia jest szkodliwa, czy pożyteczna, zaryzykowałabym stwierdzenie, że nie jest przyjazna Kowalskiej Zofii. O tym, że nie posiada ona implantów, już wspominałam. O tym, że mąż jej, Zenon, bardzo dobrze wie – z prasy mianowicie - że do niezwykłych przeżyć seksualnych wystarczy Zofii to, że zobaczy faceta bez gaci, także. Powszechnie wiadomo, że jeśli Zofia w ogóle przemyśliwa o grze wstępnej, powinna natychmiast porzucić te dziecinne mrzonki, niezależnie od ilości uczestniczących w zabawie partnerów. Jeśli zaś Zenon postanowi wprowadzić do łóżka koleżankę, ma ona stać się dla Zofii najlepszą przyjaciółką od serca. Żeby było jasne, że takie właśnie są pragnienia kobiety, zostały one obrazkowo wyjaśnione w gazecie pod jednoznacznym tytułem "One to lubią".

   To są sprawy oczywiste, o których napisałam tylko dla przypomnienia. Są wszakże sprawy mniej oczywiste, które czytelnicy pragną wyjaśnić w listach do redakcji. Styl nie jest może literacki, ale dokładnie wiadomo, o co chodzi. "Do czego jeszcze może służyć chuj?" – zapytuje jeden z czytelników. Ano, do serwowania spaghetti – odpowiada radośnie redakcja. I łopatologicznie ilustruje radę zdjęciem, na którym widzimy wspomnianą część ciała owiniętą makaronem al dente. "Powinniście dawać więcej zdjęć dup w podartych rajstopach" – sugeruje inny czytelnik. Redakcja obiecuje się poprawić. Na koniec mamy rozrywkę umysłową z rodzaju "wytęż wzrok" – kilka wyszparowanych z zawartości numeru damskich organów płciowych należy przyporządkować bohaterkom poszczególnych sesji. A w innej gazecie, z segmentu prasy kobiecej, można przeczytać zwierzenia czytelniczek, że mąż grozi rozwodem, jeśli małżonka nie zgodzi się na seks grupowy. Inna zaś pyta, co ma robić w sytuacji, gdy partner uważa, że gra wstępna polega na tym, że on pozwala się pieścić, bez chęci odwzajemniania. Nie twierdzę, że istnieje jakiś wyraźny związek. Ale jeśli istnieje…?


Źródła:
Dwutygodnik "One to lubią"
Miesięcznik "Seksolatki"
Miesięcznik "Peep show"
Tygodnik "Takie jest życie"
Miesięcznik "Cosmopolitan"
Miesięcznik "CKM"


{jos_sb_discuss:4}

Komentarze (2)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl