Dziur jeść nie będę! czyli życie z niejadkiem

Szamotnik codzienny

ilustr. spinelliczyli życie z niejadkiem


   Ojciec zrobił mu pizzę. Dziecko uwielbia pizzę. Zrobił więc stary domową pizzę, ciasto sam wyrobił cieniutkie jak papierek, sos domowy, przypilnował, żeby na dziecka część nie padło, broń Boże, nic zielonego, czerwonego, gryzącego, twardego i miętkiego.



   Mamy nastolatków z pewnego forum mogą się cieszyć, że nie dość, że mają już w miarę ustabilizowane życie seksualne, to nie muszą się użerać nad każdym głupim talerzem owsianki czy kotletem mielonym i przysięgać na własne życie i życie kota i babci, że w tym kotlecie nie ma ANI ODROBINY PIETRUSZKI.
   Zapomniały już, że nawet śladowe ilości marchewki w zupie wywołują zsinienie twarzy i konwulsje u sześciolatka.
    Mają też za sobą zgrzyt widelca po zaciśniętych zębach, pot spływający po plecach do przedziałka, bo ma się już na sobie zimowy płaszcz i czapkę, a dziecko zastanawia się od 20 minut, czy trzeci kęs postnego chleba (broń Boże z masłem albo serem) zabije go czy nie.

   Jeśli takiej matki szlag na miejscu nie trafi z nerwów albo nie dostanie
zawału z przegrzania, to niechybnie uśmierci ją poczucie winy, gdy matka matki, a babka dziecka rzuci od czasu do czasu: Przecież to dziecko NIC nie je!
    Dziecko zaś nie je nic, bo:
w jedzeniu jest twarde
w jedzeniu jest miętkie
w jedzeniu jest gryzące (?!)
w jedzeniu jest zielone
w jedzeniu jest czerwone (marchewka!)
w jedzeniu jest jedzenie.

   A wczoraj doszliśmy do nowej kategorii w mistrzostwach świata, czego dziecko jeść nie będzie.


   Ojciec zrobił mu pizzę. Dziecko uwielbia pizzę. Zrobił więc stary domową pizzę, ciasto sam wyrobił cieniutkie jak papierek, sos domowy, przypilnował, żeby na dziecka część nie padło, broń Boże, nic zielonego, czerwonego, gryzącego, twardego i miętkiego.
   Dziecko siadło łaskawie do stołu, obejrzało tę pizzę od góry (my ze wstrzymanymi oddechami – będzie jadł!), dojrzało mikroskopijny odłamek bazylii, rzuciliśmy się na tę bazylię jak sępy. Obejrzało dziecko pizzę po raz drugi od góry. Wzięło do ręki. (Powoli z ulgą wypuszczamy powietrze z płuuuuuuuc).
   Odwróciło do góry nogami.
– Co to jest?!!!!! – wrzasnęło.
– Przecież tu NIC nie ma.
– Dziura jest!!! Dziura jest w pizzy!!!
– Przecież dziura nie ma smaku, syneczku. Może spróbuj obgryźć dookoła, a dziurę zostaw.
– Dziur jeść nie będę!!!



Ilustracje autory

Komentarze (1)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl