Gawrony

Migawki

   Gawrony to bardzo interesujące zwierzęta. Po pierwsze, ponoć żyją strasznie długo – kilkadziesiąt lat, co samo w sobie jest już wynikiem imponującym. Po drugie, podobno kojarzą się w pary, w których pozostają już do końca życia. Nie wiem, kiedy się dobierają tak w pary, ale pewnie stosunkowo niedługo po urodzeniu – znaczy w skali życia, czyli gdzieś po kilku latach. Tutaj mogę się mylić, bo nie znalazłam na ten temat źródeł.

   Po trzecie, jednak nie mniej fascynujące, gawrony ponoć potrafią posługiwać się narzędziami, a nawet je wynajdywać i wytwarzać. Polega to na tym, że gawron potrafi sobie wyobrazić, jakiego rodzaju przyrząd byłby najbardziej pomocny w wykonaniu tego czy innego, potem potrafi znaleźć materiały na taki przyrząd, a następnie wykonać przyrząd i posłużyć się nim. Chodzi oczywiście głównie o zdobywanie pokarmu, czym, jak wynika z moich obserwacji, gawrony zajmują się przede wszystkim i z wcale niemałym upodobaniem.
    Więc jeśli włożyć kawałek pokarmu, którym mógłby się zainteresować gawron, na przykład do butelki i położyć obok drucik, gawron znajdzie drucik, wpadnie na pomysł, że tym drucikiem można by wyciągnąć przysmak z butelki, wymyśli, że taki drucik powinien być wygięty w haczyk, wygnie go, a następnie wyciągnie nim jedzenie.

    Odkąd dowiedziałam się o pomysłowości gawronów, znacznie zyskały one w moich oczach, a także poświęcam więcej uwagi ich zachowaniom. Z moich ostatnich obserwacji wynika, że bodaj najbardziej zaawansowanym narzędziem gawronów jest wiewiórka.

   Co jakiś czas wpadam na świetny pomysł, by udać się na spacer do Łazienek. Często przydarza się to, niestety, w dni wolne od pracy, kiedy takich, co wpadają na pomysł z Łazienkami, jest więcej, co prowadzi do tego, że trzeba konkurować ze sobą o zwierzęta do karmienia.
    Kaczki darowałam sobie w sposób oczywisty – z pewnością więcej będzie chętnych do karmienia kaczek niż innego ptactwa. Właściwie odpuściłam sobie całe ptactwo, zabierając jedynie orzechy dla wiewiórek.
    Ale wiewiórek z początku było jak na lekarstwo i trzeba się było za nimi uganiać. W końcu zapędziłam się w topolową alejkę, gdzie wydawało mi się z daleka, że mignął mi jeden szaro-rudy ogonek. Popędziłam czym prędzej w kierunku ogonka i byłam na tyle szybka, że ani ogonek nie zniknął, ani inni ludzie się nie zbiegli.

   Wiewiórka nie była aż tak chętna do orzechów, znakiem czego najpewniej została już wcześniej upolowana przez kogoś innego. Ale też nie odmawiała przysmaków, co widać te łazienkowe wiewiórki mają wpisane w kontrakt w klauzuli dotyczącej zabawiania gości. Przyszła po orzecha, a potem, kiedy opóźniałam się z podaniem następnego kawałka, zaczęła wspinać się po nogawce moich spodni. Patrzyła mi się prosto w oczy, jak zwierzę, które zna swoje prawa i przyszło je wyegzekwować.
    Kiedy na horyzoncie pojawił się jegomość w pewnym wieku i wyjąwszy pudełko z orzechami zaczął nimi grzechotać, by zwrócić uwagę mojej wiewiórki, stanowczo ubiegłam jego dalsze poczynania krótkim:
– Przepraszam pana, ale ta wiewiórka jest już zajęta.
    Pan wzruszył ramionami najwyraźniej obrażony i udał się w dalszy zakątek parku szukać innego zwierzęcia, które mógłby mieć na chwilę na własność.

    Ja powróciłam do zadawania mojej wiewiórce. Zauważyłam, że im większy kawałek orzecha jej daję, tym dalej odchodzi, żeby go skonsumować. Kiedy dostała całego włoskiego orzecha (już bez skorupki, żeby sobie maleństwo ząbków nie nadwyrężyło przecież), wskoczyła na topolę i czmychnęła na gałąź. Mądre to było postępowanie, bo wybrała gałąź na tyle wysoko, żeby nie można było jej łatwo sięgnąć i na tyle nisko, żeby było blisko po następnego orzecha.
    Nie dany był mi jednak zaszczyt karmienia wiewiórki przez zbyt długo, bo widać była już trochę podpasiona przez innych spacerowiczów. Orzechów jednak nie przestała odmawiać, tyle, że kiedy już się napchała, zabierała zdobycz i biegła pod któreś z drzew, żeby ją zakopać. Początkowo spowodowało to moje najszczersze oburzenie: jak tak można z orzechami! Przecież takie wiewiórki i tak potem nie pamiętają, gdzie co zakopują!

    Szybko jednak okazało się, że system z zakopywaniem ma sens w skali globalnej. Co prawda wiewiórki faktycznie nie pamiętają, gdzie co zakopują, i nie są w stanie trafić do tego po jakimś czasie, ale wiewiórki nie żyją też w próżni środowiskowej i okazało się, że są w Łazienkach pod obserwacją.

   Pod obserwacją gawronów. Czego nie zauważyłam wcześniej, to że mojemu karmieniu mojej wiewiórki bacznie przygląda się gawron. Był śliczny – cały kruczoczarny, dorodny i miał takie inteligentne spojrzenie psa. Nie podszedł ani razu, nie dał mi do zrozumienia, że też jest zainteresowany, nie zwrócił na siebie uwagi, ani nawet się nie zająknął. Czekał. Kiedy tylko wiewiórka poleciała zakopać orzecha, spokojnie przycupywał sobie na swoim miejscu i nie spuszczał z niej wzroku. Kiedy zaczęła już kopać dziurę, dostojnym krokiem, trochę niespiesznie jak bocian, zaczął iść w jej stronę, zachowując jednak dystans.
    Kiedy wiewiórka włożyła orzecha do wykopanej dziury i uklepywała ziemię w miejscu, gdzie go ukryła, gawron stał już tuż tuż, za krzaczkiem nieopodal. Po zakopaniu zdobyczy wiewiórka przybiegła natychmiast do mnie, a gawron ruszył do miejsca, gdzie zostawiła poprzedniego orzecha. Kiedy już je odnalazł, co też przyszło mu bez trudu, zanim zaczął proces wydobywania orzecha z ziemi, wychylił się zza krzaka i popatrzył, czy wiewiórka nie nadchodzi i czy jest w bezpiecznej odległości.
    Było coś zupełnie niesamowitego w tym wyjrzeniu, bo zrobił to tak, jak rasowy detektyw z kreskówki, kiedy śledzi podejrzanego. Więc wyjrzał, upewnił się, że wiewiórka nie nadchodzi, po czym odgrzebał zdobycz i ją skonsumował. Kawał spryciarza.

   Ja sądzę, że te gawrony z Łazienek to musiały sobie wytresować takie wiewiórki – dokładnie tak, jak robią sobie z drucika haczyk. Robota być może ciężka, ale za to jakże popłatna!



Fot. summa/pinezka.pl


Komentarze (3)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl