Na Czerniakowie

Migawki

   Droga z Czerniakowskiej (centrum tutejszego wszechświata) do Łazienek nie jest długa, ale naszpikowana pokusami. Dla chętnego, który postanawia przedrzeć się z Czerniakowskiej do parku w dzień handlowy (a większość dni jest tutaj handlowych, nawet jeśli są to też dni odświętne) może się to okazać zadaniem ponad miarę. Pierwszą i zasadniczą przeszkodą na drodze są delikatesy "Manhattan", które są otwarte niemal zawsze i absolutnie zawsze dobrze zaopatrzone w ciecze wysokokaloryczne i takoż procentowe.



   Na Czerniaków zdarza mi się wpaść tyko okazjonalnie, choć mam jakiś sentyment do tego miejsca, gdzie zanim jeszcze kroki o własnych siłach stawiałam, wywożono mnie wózkiem do Łazienek z Czerniakowskiej wzdłuż Gagarina. Nic z tamtego okresu wprawdzie nie pamiętam, ale bym chciała. Bym chciała, żeby Czerniaków to było takie miejsce trochę jak lepsze dzielnice Paryża, czy romantyczna część Florencji albo stare centrum Lizbony z pagórkami, na które powoli wspinają się tramwaiki. Słowem, chciałabym żeby Czerniaków był wyłącznie dobrym wspomnieniem, miejscem, w którym się mieszkało i chce się do niego powrócić. Żeby był ładny i romantyczny i trochę bajkowy też.

   Tak by było ładnie, ale mało prawdziwie. Prawdziwy Czerniaków wygląda trochę inaczej, ale bynajmniej nie gorzej, czy coś: wokół Czerniakowskiej, głównej trajektorii okolicy, rozciągają się rozlegle tereny zielone przetykane tu i ówdzie cieniem smukłego punktowca. Tereny te, okoliczne, zielone, w przerwach gdy nie są pogrążone w majestatycznej zadumie, służą za miejsce spotkań towarzyskich, długich spacerów oraz ciągnących się do wczesnych godzin porannych dyskusji miejscowej elity. Dyskusji zakrapianych. Jeśli się nie jest rdzennym mieszkańcem tamtych okolic, lepiej takim się stać lub wyprowadzić na zawsze.

   Kontrapunktem Czerniakowa są Łazienki Królewskie, park nad parkami, odseparowane od luksusowego Czerniakowa płotem przechodzącym momentami w prawdziwy mur. Łazienki są rezerwatem i ostoją wszystkiego, co do Czerniakowa nie pasuje. Są sobotnio-niedzielną Mekką miłośników faszerowania kaczek i wiewiórek, posiadają kilka wymagających finansowo punktów gastronomicznych, oferują koncerty chopinowskie, przejażdżki gondolami po stawie i pokaz pawich ogonów.

   Droga z Czerniakowskiej (centrum tutejszego wszechświata) do Łazienek nie jest długa, ale naszpikowana pokusami. Dla chętnego, który postanawia przedrzeć się z Czerniakowskiej do parku w dzień handlowy (a większość dni jest tutaj handlowych, nawet jeśli są to też dni odświętne), może się to okazać zadaniem ponad siły. Pierwszą i zasadniczą przeszkodą na drodze są delikatesy "Manhattan", które są otwarte niemal zawsze i absolutnie zawsze dobrze zaopatrzone w ciecze wysokokaloryczne i procentowe. Ciecze te, kiedy tak się człowiek patrzy na delikatesy i oblepiających je z zewnątrz klientów, niemal się stamtąd wylewają wartkim potokiem. Szczególnie właśnie w dni odświętne, które w "Manhattanie" są też dniami handlowymi.

   Tego szczególnego, sobotniego popołudnia w cieniu "Manhattanu", odpoczynek po drodze z Czerniakowskiej do Łazienek znaleźli tatuś, kumpel tatusia i wbity w marynarskie wdzianko synek. Chronili się przy "Manhattanie", kurczowo obściskując ściany w obawie, że wylewające się z delikatesów wysokoprocentowe trunki powalą ich z pionu i powloką w otchłań okolicznych terenów rekreacyjnych. Synek nie kleił się aż tak bardzo do murów i zdawał się wręcz nie dostrzegać lub ignorować zagrożenie. A to siedząc na ziemi, a to kucając sobie przy krawężniku, grzebał badylkiem w terenach zielonych, angażując przy tym części wykrochmalonego marynarskiego wdzianka, nie przeszkadzając ani sobie, ani rodzicowi.
 
 Kiedy wiadomo już było, że naporu Hudsonu nie da się wytrzymać długo, tatuś, nadal przylepiony do ściany i walczący o pion, przerwał mało entuzjastyczne grzebanie malca:
–  Nie martw się, synu, może jutro zdążymy nakarmić wiewiórki.

   Zaraz potem nadeszło nieuniknione i tatuś z kumplem dali się ponieść falom rwącego strumienia. Legli. Wiewiórki zostały nienakarmione.


Ilustrowała: spinelli/pinezka.pl

Coaching a coach

Komentarze (2)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl