Jak żywić się plotką

    Różne pisma pękają wręcz od cud-recept na zgrabną sylwetkę w tydzień, maksimum 10 dni. Jednego dnia jesz pumpernikiel, drugiego pieczywo siedem zbóż, trzeciego chrupkie, w międzyczasie pumpernikiel możesz spokojnie wywalić do kosza, bo już w diecie nie powraca, to samo możesz uczynić z resztą schabu – po amputacji stu gramów, które należy skonsumować w wersji grillowanej, pieczywem zbożowym – po zjedzeniu jednej kromki oraz pęczkiem rzodkiewek, bo wolno ci zjeść tylko trzy sztuki.
    Codziennie więc lecisz do sklepu, dźwigasz ciężkie siaty, a wieczory spędzasz przy garach i na nieustannych kursach na trasie: kuchnia – śmietnik.

    Nie wygląda to ani przyjemnie, ani ekonomicznie i tak naprawdę, to możesz być pewna utraty tylko tych dekagramów, które spalisz, gimnastykując się z garami, siatkami i workami śmieciowymi. Moja propozycja nie jest ani bardziej kosztowna, ani bardziej nieprzyjemna, niż dieta cud, a skutek gwarantowany.

1. Rozglądamy się wśród znajomych i wyszukujemy osoby, które razem z nami postanawiają się odchudzić. Najlepiej mieć ze dwie osoby z pracy i kilka z towarzystwa, z którymi spotykamy się w czasie wolnym.

2. Idziemy do Empiku lub dużego, dobrze zaopatrzonego kiosku i dokonujemy zakupu prasy hurtowo. Istotne jest, żeby wybierać tytuły z niższej półki, a unikać tych, które mają teksty autoryzowane. Dopiero, kiedy nabierzemy rozeznania i ogłady, możemy podpierać się tytułami z gatunku plotki ambitniejszej. Na początek wybieramy same brukowce.ilustr. lolyta/pinezka.pl

3. Rozpoczynamy lekturę. Nie zrażajmy się tym, że jeśli po raz pierwszy stosujemy dietę plotkarską, może być nam trudno wszystko spamiętać. Dlatego rozrysowujemy sobie grafiki i tabelki z odnośnikami – wszyscy mężowie i narzeczeni Jennifer Lopez, zerwane narzeczeństwa Winony Ryder, kto jest z kim w ciąży, kto z kim się spotyka (obok robimy strzałki do obecnych współmałżonków romansującej pary i dopisujemy, z kim oni się w tym czasie spotykają). Graficzne rozwiązanie powinno uwzględniać nie tylko wydarzenia obecne, ale także retrospektywę, co da nam panoramiczny obraz całości. Twórczość – wyraźnymi, dużymi literami spisaną na dużej płachcie – wieszamy na ścianie w miejscu sprzyjającym skupieniu i  kontemplacji, na przykład w toalecie.

4. W miarę wgłębiania się w tajniki życia celebrities, zaczynamy stopniowo wprowadzać wykute na blachę tematy do towarzyskich konwersacji. Tu właśnie przydają się dwie zwerbowane do odchudzania osoby z pracy. Na przerwę śniadaniową lub lanczową wybieramy się wyłącznie z nimi i przy nędznej lurze konferencyjnej obrabiamy temat dnia: czy Nicole i Tom w końcu się zejdą (spędziłyśmy z nimi tyle czasu, że już spokojnie możemy być z nimi po imieniu), czy nowa dziewczyna Nicolasa Cage’a naprawdę go kocha, czy też chodzi jej wyłącznie o kasę, z kim i dlaczego sypia Paris Hilton, czy siostry Olsen chorują na anoreksję. Dobrze jest oprócz koleżanek odchudzaczek zabrać na przerwę również jakiś tekst źródłowy, żeby mieć coś do przetrawienia oprócz lurowatej kawy. Z wypiekami na twarzy dyskutujemy zawzięcie o ciąży Demi Moore (czy Ashton jednak nie jest dla niej za młody...?), a wiadomo, że jak się mówi, to się nie je – każda babcia wpajała nam to w dzieciństwie. Posilone plotką, nie czujemy głodu, a w trakcie wciągającej dyskusji z pewnością spaliłyśmy sporo kalorii.

5. Po zakończeniu przerwy nie od razu skupiamy się na pracy zawodowej. Pozwalamy, aby część umysłu nadal była zajęta życiem gwiazd. Możemy na przykład zastanawiać się, kto byłby najbardziej odpowiednim kandydatem u boku Salmy Hayek oraz czy fakt, iż Tom nalega, aby w trzeciej części Mission Impossible wystąpiła Scarlett Johansson nie przeszkodzi mu w odnowieniu związku z Nicole. W międzyczasie popijamy wodę niegazowaną oraz herbatkę pu-erh. Nie czujemy głodu – w końcu, oprócz wymienionych płynów, mamy w żołądku jeszcze Toma, Nicole i całą masę innych osób.

6. Jeśli pracujemy w jakimś ludzkim zespole, dobrze jest wytypować sobie osoby, których życiu będziemy się bacznie przyglądać. Może Anię z księgowości można jakoś skojarzyć z Pawłem komputerowcem? A czy fakt, że sekretarka ciągle wzywa serwisanta do kserokopiarki na pewno nie ma nic wspólnego z tym, że serwisant jest przystojnym brunetem, a sekretarka ma męża niedojdę...? Wtajemniczamy w nasze przemyślenia koleżanki odchudzaczki i wdrażamy się wszystkie w dalsze obserwacje, przy każdej sposobności dzieląc się spostrzeżeniami i wnioskami, a także aranżując różne dogodne sytuacje dla wytypowanych do romansu osób.

7. Wiadomo, że największe pokusy w czasie stosowania diety czyhają na nas podczas spotkań towarzyskich. Ani się człowiek obejrzy, a już ma za sobą dwie tartinki z pastą łososiową, sałatkę z majonezem, opakowanie słonych paluszków i wielki kawał tortu. Dlatego na tego rodzaju imprezie stajemy sobie w kąciku oddalonym od miejsca wyszynku, w doborowym gronie zaufanych odchudzaczy i zbiorowo żywimy się plotką. Ważne jest opanowanie kilku podstawowych zasad. Po pierwsze mimika. Ściągnięte brwi, wyrażające skupienie, smutne kręcenie głową, porozumiewawcze spojrzenia, błysk zainteresowania w oku – to jest najtrudniejsze w przypadku osób, które traktują taką dietę czysto instrumentalnie i tak naprawdę mają gdzieś te wszystkie damsko-męskie przetasowania w blasku fleszy. Dalej – kluczowe sformułowania: "jak to? To ty nic nie wiesz?", "no popatrz, wcale nie wyglądał na geja", "co ty mówisz? Naprawdę?", "no tak, tylko tych dzieci szkoda", "och, to się już ciągnie od dawna". Przykładowy dialog nad szklankami mineralnej niegazowanej mógłby wyglądać tak:
- Słyszałaś, że przechodzą kryzys? Podobno on kogoś ma.
- Ale kto?
- I podobno to wcale nie jest kobieta.
- Ale kto przechodzi kryzys?
- Wyobraź sobie, że ona niczego nie podejrzewała. A mnie się od początku wydawało, że coś zgrzyta.
- Ale o kim mówisz?
- Najgorsze, że mają dzieci. Okropna sytuacja.
- O kogo chodzi???
W ten sposób wszyscy są zadowoleni – my gadamy bez sensu, ale za to z dużym zaangażowaniem, nie wiadomo o kim, a koleżanka odchudzaczka ma zajęcie na cały wieczór, bo będzie się zastanawiała, kogo miałyśmy na myśli.

8. Dobrze jest mieć w domu kilka zgrabnych stosików brukowców. Być może, rozrysowany w toalecie schemacik nie wystarczy w chwilach kryzysowych, czyli w sytuacji nagłego wieczornego napadu głodu, który jest zmorą wszystkich odchudzających się. Wtedy żołądek ukoi barwny opis przyjęcia urodzinowego Pierce’a Brosnana, ranking najlepiej i najgorzej ubranych gwiazd albo zdjęcia wnętrz nowego domu Christiny Aguilery. W każdej chwili możemy zadzwonić do którejś ze wspólniczek niedoli i przeprowadzić budujący dialog, podobny do tego powyżej lub jeśli mamy do dyspozycji Internet, zainicjować plotkarską sagę na jakimś forum.

9. Skutek po tygodniu diety powinien być następujący: waga stoi w miejscu, ale się tym nie przejmujemy, bo przynajmniej dwa kilogramy zajmują informacje, którymi zaśmieciłyśmy sobie mózg. Kiedy przewietrzymy umysł, waga ruszy w dół, szczególnie, że w bliskiej perspektywie mamy bieg z przeszkodami po biurze, kiedy gonić nas będą: sekretarka, która uwielbia swojego męża i ani myśli o romansie, facet od ksero, który ma żonę i dwójkę dzieci i ani myśli o romansie, Ania z księgowości, której przygotowania do ślubu – bynajmniej nie z komputerowcem – jakoś umknęły naszej uwadze oraz Paweł komputerowiec, który wprawdzie nie wie, o co chodzi, ale lubi sobie pobiegać...

Grafika: lolyta/pinezka.pl

Komentarze (0)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl