Kartofli nie lubię, ale zjeść - zjem

Nienawidzę gotować


   Wiele lat temu robiłam wywiad z Radkiem Piwowarskim. To naprawdę było dawno temu, bo Piwowarski nakręcił wtedy Pociąg do Hollywood.
   Gadaliśmy sobie na rozkręcenie o różnych rzeczach, Radek opowiedział mi o swoim dziadku.

   Przez długie lata wiedział o nim tylko tyle, że dziadek mieszka gdzieś na zabitej dechami wsi i jest ekscentrykiem. Zajmował się hodowlą pszczół, z tym że te pszczoły nie dawały ani grama miodu. Ich zaletą natomiast było to, że biły rekordy przelotu na bardzo długich dystansach. Do dziadka pisali w tej sprawie z Harvardu.

   Piwowarski postanowił nakręcić o dziadku etiudę dyplomową. I przy okazji – wreszcie by go poznał.
   No to się do dziadka wybrał. Rzeczywiście. Wiocha zabita dechami. Chałupa przekrzywiona, nędzna. W chałupie klepisko. Po klepisku chodzą kury. Dziadek sobie siedzi przy stole.
   Piwowarski zebrał się w sobie i mówi:
– Nazywam się Radek i jestem twoim wnukiem i tego...
   A starszy pan popatrzył tylko i rzecze te słowa:
– Kartofli nie lubię, ale zjeść – zjem.

   Z kartofli można zrobić gzik, to jest ta poznańska potrawa. Na Śląsku też się ją jada, ale jak się tam nazywa, jej Bohu, nie wiem. Przepisu na nią nie znalazłam mimo usilnych poszukiwań, więc odtwarzam z pamięci.

   Gotuje się ziemniaki. Kiedy one jeszcze bulgoczą w garze, obiera się, roniąc łzy, cebulę. Kiedy ugotują się – wrzuca się je do miski. Dodaje się cebulę, która nam przysporzyła tylu problemów oraz biały pokruszony ser. Doprawia się solą i czarnym pieprzem. Miesza się. Chodzi o to, żeby nie wyszło z tego ruskie nadzienie, tylko żeby struktura tej sałatki nie była jednorodna. Tu kawałek ziemniaka, tam kawałek twarogu.
   Jest też wersja, w której osobno podaje się ziemniaki w mundurkach, a osobno twaróg wymieszany ze śmietaną i cebulą. Ja ziemniaków w mundurkach nie lubię, bo mi się kojarzą z wyjazdami na wieś i żarciem dla świń.

   To jest danie nieoczekiwanie dobre, z serii "ostatnia deska ratunku". O ile pamiętam, była jeszcze wersja, w której dodawało się świeże, zielone, pokrojone w półplasterki ogórki.




Ilustrowała: AnetaHg/pinezka.pl

Komentarze (0)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl