Coś na słodki ząbek

Nienawidzę gotować



   I co tu robić. Na zrobienie czeka praca, ale termin nie jest na wczoraj. Oj, ciężko pracować nie na wczoraj, ciężko jak cholera. Można wysprzątać szafkę pod zlewem. Albo umyć podłogi. A żesz, pies drapał szafkę, i te małe pieski toże. To może chociaż ciasto czekuladowe?


   No i tak. Piernik fermentuje. Ciastek z maszynki na razie niet, gdyż maszynka jest cała wysmarowana towotem i wymaga wygotowania w jakichś stosownych płynach. Jak Babka z Dziadkiem wygotują, to dadzą.

   A rzuciłoby się coś na słodki ząbek – kak gawariat’ Angliki.

   Nawet kupiłam ciasteczka w takiej jednej cukierni, ale były paskudne. Moja kotka Nikita, która lubi słodycze – nie dała atestu. Robiła takie wielkie mainkunie oczy, jakby chciała zapytać:
– I ty to jesz?!
   I co tu robić. Na zrobienie czeka praca, ale termin nie jest na wczoraj. Oj, ciężko pracować nie na wczoraj, ciężko jak cholera. Można wysprzątać szafkę pod zlewem. Albo umyć podłogi. A żesz, pies drapał szafkę, i te małe pieski toże. To może chociaż ciasto czekuladowe?


    3/4 szklanki śmietanki kremówki, 3 łyżki kakao i pół szklanki cukru ubić i zagotować mieszając, po czym wystudzić, wkładając garnek do większego z zimną wodą. Ja się nie obcyndalam, wstawiam do zlewu albo wanny. Przy czym nie mam pojęcia, po co to się wcześniej ubija. Mogę się tylko domyślać, że po to, żeby się nie zwarzyło w czasie gotowania. Ale to robocza hipoteza.
   Piekarnik nagrzać do 175°, blachę keksową wysmarować masłem i wysypać mąką albo bułką. Ja wysypałam utartymi biszkoptami.
   12 dag masła utrzeć z połową szklanki cukru i dodawać po jednym jajcu, a ma być ich aż dwa.
   Do tego wsypać 17 dag mąki i półtorej łyżeczki proszku do pieczenia, wlać przestudzoną śmietankę i dobrze ubić.
   Ciasto rypnąć do foremki, foremkę do piekarnika na górną półkę, piec 50 minut. Circa.
Po wyjęciu z piekarnika ciasto wywalamy spodem do góry, na folię aluminiową. Wiem co mówię, z tą folią.

   Tera się bieremy za glazur. 10 dag cukru pudru mieszamy z 2 łyżeczkami kakao i wlewamy tyle wrzątku, żeby to miało konsystencję gęstej śmietany. Smarujemy boki i wierzch ciasta. Ciasto wstawiamy do lodówki, żeby nam glazur zastygł na skorupę.
   Glazur ten ma sznyt zaiste real socjalistyczny i przypomina produkta czekoladopodobne. Albo polewę z "ciepłych lodów", co to ja je uwielbiam. No, co ja poradzę. Lubię, i już.
   Kiedy ten glazur zastygnie, robimy polewę czekuladową.
   Do miseczki wrzucamy 5 dag połamanej na kawałki czekolady deserowej, miskę umieszczamy w łaźni wodnej, bain marie zwanej, i czekamy aż się czekolada rozpuści. Jak się komuś nudzi – może w niej mieszać. Dodajemy łyżkę słodkiej śmietanki, łyżeczkę cukru pudru łyżeczkę masła.
   Smarujemy nią ciasto.

   Ciasto owijamy szczelnie folią i chowamy do lodówki. Może tam tak leżeć nawet dwa tygodnie, ale wątpię, żeby się utrzymało. Dwa dni leżenia jednak są zalecane, bo to ciasto zachowuje się trochę jak piernik – im jest starsze, tym wilgotniejsze, dzięki czemu lepiej smakuje.

   No i tak. Ciasto jest, ale jakby go nie było. Powinno poleżakować. Chyba odsmażę sobie piure ziemniaczane i odgrzeję zupę ogórkową. Niby to nie słodycze, ale też dobre.


Ilustrowała: summa/pinezka.pl


Zajrzyj do bloga


Komentarze (1)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl