Weekend panieński po angielsku

 Niedawno miałam okazję uczestniczyć w weekendzie panieńskim (hen weekend). Tak, weekend, nie wieczór, bo co jak co, ale balować to Angielki potrafią. Brytyjczycy na wyjazdy kawalerskie i panieńskie przeznaczają całe weekendy, i tanie bilety lotnicze umożliwiły im świętowanie 'końca wolności' w Barcelonie, Pradze czy Krakowie. Kryzys trochę ukrócił te ekscesy, ale nasz weekend i tak był wystawny – przyszła panna młoda wynajęła dworek w malowniczym zakątku hrabstwa Somerset.

czytaj dalej…
 

Life coach, podiatra, doula – zawody przyszłości


Niedługo minie 5 lat od wstąpienia Polski do UE. Część Polaków, która spędziła te lata na Wyspach, zaczyna myśleć o powrocie do Polski. Pobyt tutaj był najczęściej okazją do poszerzenia horyzontów, szlifowania języka, nabycia wielu nowych umiejętności, a czasem inspiracją do założenia własnego interesu.

czytaj dalej…
 

Za siedmioma kominami



   W połączeniu pojęcia Garten (czyli ogród) z Krefeld tkwiła tak wielka, wręcz niepokonywalna sprzeczność, że postanowiliśmy przekonać się naocznie, gdzie też w tym mieście jest cokolwiek zielonego. I tak, w ramach niedzielnego spacerku odkryliśmy dzielnicę Linn.

czytaj dalej…
 

Co ma piernik do puddingu, czyli angielsko-polskie Boże Narodzenie


 

   Wigilia nie jest w jakiś szczególny sposób celebrowana na Wyspach Brytyjskich, zatem siłą rzeczy w naszym polsko-angielskim stadle przyjęła się polska uroczysta kolacja. Prawdę mówiąc, dla Brytyjczyków Christmas Eve jest okazją do pofolgowania sobie, bo przecież mają w perspektywie dwa dni wolnego, zatem często pierwszy dzień Bożego Narodzenia witają Alka-Selzerem.

czytaj dalej…
 

Winchester - perła południa Anglii



   Zauważyłam, że wielu polskich emigrantów chce się osiedlać w centrum Londynu czy innych miast. Tubylcy odwrotnie – choć często pracują w mieście, nade wszystko cenią sobie przestrzeń, zieleń i spokój, jakie oferują przedmieścia czy wsie. Między innymi dlatego w Londynie mieszka tak wielu cudzoziemców. Brytyjczycy wiedzą, że wysoki standard życia w Londynie wymaga zamieszkania w dobrej, a zatem drogiej dzielnicy i konta milionera, dlatego kiedy zakładają rodziny, masowo wyprowadzają się ze stolicy.

 

czytaj dalej…
 

Trup na każdym ganku, czyli Halloween

   Skąd bierze się nieboszczyka? Oczywiście można iść do okolicznościowego sklepu i kupić gotowca, ale to dobre dla amatorów. Profesjonaliści zabierają się do rzeczy profesjonalnie. Trupa – nie jakiegoś tam zwykłego podrabiańca – trupa podgniłego, z otwartymi ranami i napoczętego przez gryzonie można przy odrobinie fantazji i obejrzeniu kilku seriali policyjnych wyprodukować przy użyciu plastikowego kościotrupa, kilku rolek bandaża, 3 kilogramów owsianki i 2 litrów melasy, która służy jako barwnik i lepiszcze… 

czytaj dalej…
 

Zlot na Route 66


   Pewnego wrześniowego dnia przeglądając lokalne wiadomości Orange county trafiłam na wzmiankę o zlocie starych samochodów w San Bernardino. Jako miłośniczka wszelkich pojazdów, zwłaszcza tych starych, zamierzam sprawdzić wiarygodność informacji o ilości wystawianych tam samochodów.

czytaj dalej…
 

Mieszkać w Naddniestrzu

Tyraspol - wieczór nad Dniestrem - fot. Kateryna Semeniuk


   Przyjezdni mówią, że tutaj czas się zatrzymał. Na budynku Parlamentu widnieje stare radzieckie godło, w mieście są dwa pomniki Lenina, ulice mają dziwne nazwy – Karola Liebknechta, Róży Luksemburg, Dzierżyńskiego, Engelsa, Kotowskiego, Łunaczarskiego. Ale to tylko pozory – młodzież słucha Guano Apes i Benny Benasi, pije piwo i nie chodzi w czerwonych krawatach.

czytaj dalej…
 

Królewskie gafy

   Za czasów kawalerskich liczne podboje księcia Andrzeja wśród młodych kobiet, w tym romans z aktorką "rozbieranych" filmów Koo Stark, zyskały mu niezbyt pochlebny przydomek Randy Andy (chutliwy Jędrek). Burzliwe małżeństwo z Sarą Ferguson, którą książę Andrzej poślubił w1986 r. i z którą ma dwie córki – Beatrice i Eugenie, było częstą pożywką dla plotkarskiej prasy. Niemal od początku małżeństwo skazane było na niepowodzenie. 

czytaj dalej…
 

Idziemy z wizytą... w Nowej Zelandii



   Na imprezę przychodzimy punktualnie. Siódma to nie znaczy ósma. Wychodzimy, kiedy chcemy, nawet nazajutrz rano. Jeśli wypiliśmy za dużo, jest absolutnie dopuszczalne przespanie się na kanapie.  

 

czytaj dalej…
 


}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl