Stacja Wodna nr 8

Stacja Wodna nr 8


   Muzyka zaczęła grać przed świtem. Na tyle cicho (no, może nie tyle cicho – bo jeśli ją było słychać dwie ulice dalej, to jednak miała w sobie pewien power, ale, powiedzmy, nieirytująco), że właściwie można się było obrócić na drugi bok i spać, zwłaszcza, że to niedziela. Ale na tyle głośno, że nie wątpiłam już dłużej, że nie śniło mi się, że przyszła wieczorem sąsiadka i coś nawijała o jakichś Kenijczykach co będą biec, absolutely incredible, potem długo, długo nic, a potem biali. No nic, zobaczmy tych Incredibles.


   Kurde, słońce jeszcze nie wzeszło, a ekipa mieszkańcow, odziana w żółte okolicznościowe podkoszulki, zagrzewana przez DJa, muzykę "okołoplażową" (w deseń optymistycznych rytmów Beach Boys) i zespół taneczny, w półmroku zamieniali w najlepsze róg South Olive Park w polinezyjską plażę. Sąsiadka co mieszka po lewej od razu mnie wypatrzyła, odziała na żółto, girlandowo, słomkowo i sadzając sobie na ramieniu drewnianą papugę dała w garść paczkę papierowych kubków. Trzeba było napełnić zawczasu ile się da, zręcznie poustawiać w piramidki na stołach i zająć pozycje strategiczne. Drugi Maraton of the Palm Beaches właśnie docierał do Stacji Wodnej nr 8.


   Kenijczycy, w rzeczy samej, biegli z prędkością światła. Strasznie trudno im było podawać kubki, raz, że lecieli za szybko, dwa, że dopiero po kilkunastu kubkach człowiek opanowywał technikę podawania tak, żeby nie rozlać wody. Więc właściwie ci, co biegli na początku, całe dwadzieścia sześć mil zrobili niemal o suchym pysku, bo zawsze byli tymi pierwszymi dla niewprawnych podawaczy. Co w ogóle nie wydawało się być dla nich jakimkolwiek problemem – biegli tak swobodnie, że dopiero, kiedy do stacji dotarła  największa masa biegaczy, część wyglądająca na niezmęczonych, ale część spocona i zziajana, do człowieka docierało, że oni już przebiegli osiem mil. I mają przed sobą jeszcze osiemnaście.

   Zrazu myślałam sobie – porobię trochę zdjęć – ale kiedy biegnie w kupie paręnaście setek ludzi, wodę podaje się rękami i nogami. A aparat się trzyma w zębach, nie szkodzi, zębami też można robić zdjęcia. Tylko że to przeszkadza w zagrzewaniu do boju. Dlatego nie mam zdjęcia pana, który biegł w podkoszulku z napisem "POLSKA". Ale nasi tu byli i mam nadzieję, że nas usłyszeli.

 

   Przez półtorej godziny naszą ulicę minęło ponad dwa i pół tysiąca biegaczy – z czterdziestu ośmiu stanów i siedemnastu krajów.
   Dla wielu mieszkańców osiedla nie był to wystarczający powód, żeby wstać z łóżka i popatrzeć. Dla jednego był – żeby przyleźć i zrobić awanturę, że on mianowicie chce spać, a my go budzimy. Nie znalazł zrozumienia. Stanowił miażdżącą mniejszość. Zwycięzca maratonu – Kenijczyk (a jakże) Simon Sawe oświadczył, że dla tej atmosfery i tych kibiców mógłby biec jeszcze godzinę.
   Dave McGillivray, szef przedsięwzięcia, kierujący też maratonem bostońskim, równie entuzjastycznie wypowiedział się o tej imprezie - "w skali jeden do dziesięciu maratonowi w Palm Beaches daję 9.5, może 9.6 punktów".

   Ekipa pobiegła dalej – jedni pewnie dobiegali do Stacji Wodnej nr 9, gdy inni już pili szampana w towarzystwie burmistrzyni Lois Frankel, a Stacja Wodna nr 8 zniknęła z powierzchni Ziemi, niczym te kwiaty, co to zakwitają na parę godzin w roku. Wróciłam do łóżka, ostatecznie wciąż była niedziela rano i normalni ludzie jeszcze spali.

   Dodajmy może, że najszybszą kobietą była Ukrainka, Tatiana Belovol (2:44:32 ), zaraz za nią Alvetina Naumova (2:46:00) i Elvira Kolpokova (2:47:14). Panowie byli nieco szybsi – wspomniany już Simon Sawe (2:18:31), Federick Chumba (2:19:55) i – tym razem z Florydy, nie z Kenii – Ronnie Holassie (2:22:00).



Więcej  informacji o Marathon of the Palm Beaches tutaj:

  http://www.palmbeachpost.com/search/content/sports/pb_marathon/index.html
http://www.marathonofthepalmbeaches.com/


Zdjęcia autory


  {jos_sb_discuss:20} 

Komentarze (0)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl