Okrak emigracyjny

Okrak emigracyjny

fot. misia /pinezka.pl Do kraju tego gdzie kruszynę chleba, do tych łąk malowanych zbożem rozmaitem...

    Okrak emigracyjny. Choroba ducha? Stan rozproszenia duszy? Wydziwianie? Nie wiem jak go zdefiniować, choć nie mam wątpliwości, że istnieje – niezwykle prywatny rodzaj dyskomfortu, dla każdego emigranta zapewne inny. Jednak – śmiem twierdzić – żadnemu nieobcy, choćby w tych kilku sekundach irracjonalnego pragnienia żeby WRÓCIĆ. Pragnienia towarzyszącego każdemu wyjazdowi.

    Parę chwil rozdwojenia uczuć, już rozpakowujesz walizki, a twoje serce błąka się jeszcze po nadnoteckich łąkach. I wcale nie chcesz, by wróciło. Porównywalnie do pierwszych dni zakochania - przez pryzmat okraku, jak przez różowe okulary, wszystko, co zostało w ojczyźnie wydaje się lepsze, smaczniejsze, serdeczniejsze, zrozumialsze.

    Przypuszczam, że wspomnienia dzieciństwa intensyfikują doznania podczas odwiedzin w ojczyźnie. Niejako przeżywamy wszystko podwójnie – tu i teraz, oraz to, co pamiętamy z przeszłości. Zabawne, z jakim zdumieniem zauważyłeś bogactwo zapachu powietrza w parku twojego dzieciństwa, będąc tam ostatnio. W twoim nowym miejscu też jest park i las, ale nie odbierasz ich tak intensywnie, jak robiłeś to 20 lat temu – stąd wydaje ci się, że nie pachną wcale.
    W podobny sposób da się wytłumaczyć wiele innych impresji z wizyty w ojczyźnie. A wszystkie one znajdują ujście w impulsie, by na ostatnim ojczyźnianym moście obrócić się na pięcie i WRÓCIĆ.
    Powrót. Brzmi obiecująco. Brzmi jak zakończenie biblijnej przypowieści o synu marnotrawnym. Jak obietnica nieustającego święta. 

    Każdy jednak, kto próbował powrotu po latach, nie jako figury retorycznej, ale emipirycznie, wie, iż nie jest on tym, czego się oczekiwało. Po prostu – nie wracamy w punkcie, w którym wyjechaliśmy, mimo, że często tak nam się wydaje. Odległość czasu i miejsca spłaszczyła wiele perspektyw. Rażące nas kiedyś sprawy stały się uroczym folklorem, gdy przyjeżdżamy na kilka dni. Jednak na codzień nie potrafimy i nie chcemy ich zaakceptować. Soczysta wiązanka ojczystej łaciny kuchennej, rzucona gdzieś na niemieckiej budowie - cieszy serce. To samo przekleństwo, usłyszane przed sklepem spożywczym przy ul. Głównej, brzmi beznadzieją i oburza. Rażą jakieś małe detale, jak nieco krzywe chodniki, mimo, że gdzie indziej przecież też nie bywały lepsze... Jednak w wytęsknionej i podbarwionej nostalgią ojczyźnie wszystko wydawało się być IDEALNE.

fot. misia /pinezka.pl

    Okazuje się że wyrosłeś. Twoje ślady – gdzieniegdzie (i tylko gdzieniegdzie) nadal bardzo wyraźne – są za małe dla twoich dorosłych stóp. Musisz wydeptać sobie nowe ścieżki. Walczyć. Impreza na cześć powrotu syna marnotrawnego skończyła się. Rzeczywistość okazuje się być wszędzie podmalowana pewną dozą szarości. Nagle zdziwienie budzi fakt, że autobus linii 75 nie zatrzymuje się przed bramą nadreńskiego parku. 

    Któregoś dnia wreszcie z pewną dozą niedowierzania stwierdzasz, że tęsknisz za tym miejscem, które nie tak dawno opuściłeś, zgodnie z banalną mądrością ludową, która twierdzi, że wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma... 

    Opisane wyżej zjawisko zaczyna nagle działać w odwrotną stronę. Oczywiście, pomijając tezę o wspomnieniach z dzieciństwa. Wahadło między dwoma krajami zaczyna przechylać się w drugim kierunku...
Poddając się temu uczuciu masz wielkie szanse wylądować na kozetce u psychoanalityka. Masz wielkie szanse przeoczyć prostą prawdę: ani tu, ani tam nie jest obiektywnie i bezwarunkowo lepiej czy gorzej. Jedynie znajomość dwóch rzeczywistości budzi w nas fredrowskiego osiołka między żłobami. Czasem warto zdać sobie sprawę, że masz dwie ojczyzny. Dwóch przyjaciół. Dla nich warto czasem pobalansować, choćby i w okraku...

 

Komentarze (0)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl