Płatki śniegu na ramionach

Płatki śniegu na ramionach

- Łupież.

    Fryzjerka spojrzała na mnie współczująco i zaproponowała środki zaradcze. Byłam wtedy w ciąży, przez pierwsze ćwierćwiecze życia łupież znałam tylko z reklamy head&shoulders. Cóż, nie widząc lepszego wyjścia zakupiłam zaproponowane mi cudowne środki, które, sądząc po cenie, zrobione były z płynnego złota. Pomogło. Wydawałoby się – na dobre.

    Łupież zwykły nie jest, wbrew wciąż pokutującym poglądom, wynikiem braku higieny. Jego powstawanie nie jest do końca wyjaśnione. Każdy z nas odrzuca obumarłe komórki skóry głowy, a jednak nie każdy ma łupież. 

    Generalnie wychodzi się z założenia, że łupież powoduje grzyb Pityrosporum ovale. Organizm ten, według specjalistów, występuje na każdej skórze głowy nie zakłócając jej równowagi i tylko w przypadku nadprodukcji sebum namnaża się nadmiernie. Produkty metabolizmu tego grzyba zaczynają drażnić skórę głowy, przez co dochodzi do zwiększonego łuszczenia się tkanki i powstawania łupieżu. Jednak przypadłość ta niekoniecznie musi być związana z nadprodukcją sebum i przetłuszczającą się skórą głowy (ja np. nie miałam tych symptomów). Na wystąpienie łupieżu mają też wpływ inne czynniki, jak np. nadmierny stres czy zmiany klimatyczne.

    Łupież zwykły daje się skutecznie zwalczyć za pomocą szamponu przeciwłupieżowego. Zarówno rynek kosmetyczny, jak i apteki dysponują szeroką paletą takich produktów. Większość z nich ma dość podobny skład. Pirocton Olamin jest jednym ze składników, uznanych za skuteczne w walce z łupieżem. Tak się jednak dziwnie składa, że te same szampony przeciwłupieżowe wykazują u różnych osób różną skuteczność. Może się więc zdarzyć, że szampon, który pomógł naszej koleżance, dla nas będzie zupełnie bezskuteczny. W takim wypadku jedynym rozwiązaniem jest próbować, a gdy znajdzie się środek, który działa – nie dać się uwieść nowościom.

    Kuracja przeciwłupieżowa bardzo często nie jest skuteczna raz na zawsze, po prostu co jakiś czas trzeba używać szamponu przeciwłupieżowego.

    Obok łupieżu zwykłego występuje również łupież łojotokowy. Rozwija się on z łupieżu zwykłego. Jednak w odróżnieniu od tegoż, nie jest biały i suchy. Łuski łupieżu łojotokowego są żółtawe, nawarstwiają się i mogą tworzyć strupy. Roztarte w palcach pozostawiają tłustą warstwę. Łupieżowi łojotokowemu może też towarzyszyć łysienie. Ponieważ łupież łojotokowy może być dość łatwo mylony z łuszczycą lub atopowym zapaleniem skóry, w przypadku podejrzenia o tę dolegliwość należy udać się do dermatologa.

Trzy lata później kolejna ciąża i historia się powtarza. Jednak tym razem ten sam cudowny środek zamiast pomóc, powoduje pogorszenie się stanu skóry głowy. Do płatków śniegu na ramionach dochodzi straszne jej swędzenie. Na szczęście udaje mi się uniknąć błędnego koła w wypróbowywaniu kolejnych szamponów przeciwłupieżowych – po prostu paliły one skórę głowy żywym ogniem. W oparciu o lekturę paru artykułów prasowych, sama stawiam sobie diagnozę – sucha i wrażliwa skóra głowy.

    Wrażliwy skalp jest przypadłością równie uciążliwą, jak łupież i nieco trudniej się go pozbyć, jako że w tej dziedzinie kosmetologia tkwi jeszcze w powijakach. Co prawda można, przeczesując drogerie, znaleźć szampony, deklarujące niezwykłą łagodność oraz odżywki, obiecujące uspokojenie skóry głowy, jednak krótka analiza składu tych produktów pozwala zdemaskować je jako zupełnie zwykłe kosmetyki, ustrojone w barwne piórka. Szampony przeznaczone do wrażliwej skóry głowy różnią się od pozostałych ewentualnym brakiem środków zapachowych i jakąś ingrediencją pochodzenia roślinnego na jednym z pośledniejszych miejsc listy składników. Zaś odżywki przeznaczone do skóry głowy (ten gatunek kosmetyczny występuje niezmiernie rzadko) można z grubsza podzielić na:

  •  płyny, składające się głównie z alkoholu denaturyzowanego (jak np. woda brzozowa)

  • olejki, niezawierające faktycznie żadnych składników drażniących, jednak po ich zastosowaniu ma się po prostu niezwykle tłuste włosy, wymagające kilkakrotnego umycia mocnym szamponem i/lub gorącą wodą, co prawie momentalnie niweczy dobroczynne działanie owej odżywki (przyznam, że znalazłam tylko jeden produkt tego typu, jest to olejek z wyciągiem z łopucha, produkt niemiecki i w Polsce niedostępny).

    Cóż więc robić, gdy natura (czy też może cywilizacja) obdarzyła nas wrażliwą skórą głowy? Przede wszystkim – traktować skórę głowy tak, jakby się traktowało wrażliwą skórę twarzy – łagodnie. Do mycia polecam szampony dla niemowląt – z reguły zawierają one mniej sulfatów (tensydów, jak np. Sodium Laureth Sulfate, Ammonium Lauryl Sulfate, Ammonium Alkyl Sulfate) i innych środków drażniących (jak np. środki zapachowe), niż szampony dla osób dorosłych. Można też myć włosy łagodnym szamponem aptecznym, z tym, że nie każdy, który deklaruje bycie łagodnym, jest nim rzeczywiście – szampony La Roche Posay np. takowymi nie są, zaś szampon firmy Stiefel z serii Physiogel spełnia poniekąd (niestety zawiera Sodium Laureth Sulfate) wymagania wrażliwców. Sama najchętniej myję głowę żelem do mycia twarzy (polecam żel z serii Pharmaceris A). Nienajgorsze rezultaty daje również szampon z serii Dermo Calm Kerastase, pragnę jednak zaznaczyć, że nie jest on najlepszą opcją, szczególnie, gdy wziąć pod uwagę relację cena-jakość.

    Co jakiś czas warto zrezygnować ze świeżych i puszystych włosów i zaaplikować im kurację odżywczą. Dobre rezultaty daje natarcie skóry głowy oliwą z oliwek. Oliwa ma też zbawienne działanie na strukturę włosa i, o dziwo, zmywa się dużo łatwiej niż wspomniany przeze mnie olejek z korzenia łopucha. Inną metodą jest smarowanie skalpu kremem uniwersalnym, ot choćby słynną niebieskopuszkową nivea – ta jednak zmywa się dużo gorzej, niż oliwa. Taką odżywkę warto potrzymać na głowie kilka godzin. Można dodatkowo wspomóc jej działanie, owijając głowę folią i ciepłym ręcznikiem. Godnym wspomnienia środkiem jest też odżywka Anti-Ageing z serii Phytum Active Yves Rocher. Co prawda założenia producenta są tutaj zgoła inne – odżywka ma zapobiegać starzeniu się, ale mimo to warto ją wypróbować – jest oleista (wyciąg z pestek słonecznika), nie zawiera alkoholu i nie natłuszcza skóry głowy, ponadto praktyczne opakowanie ułatwia aplikację.

    Ponieważ gorące powietrze suszarki może dodatkowo podrażniać skórę głowy, lepiej zrezygnować z tego urządzenia lub używać suszarki wyposażonej w opcję suszenia chłodnym powietrzem. Również lepiej jest zrezygnować z wełnianych czapek na rzecz bawełnianych, jako że włókna zwierzęce dużo częściej powodują podrażnienia, poza tym wełna jest wysoce higroskopijna i, co za tym idzie, odciąga wilgoć ze skóry głowy i włosów.

    Dość radykalną, acz skuteczną metodą, jest obcięcie włosów na bardzo krótko. Skóra głowy ma wtedy większe szanse na właściwe dotlenienie, poza tym dużo łatwiej jest ją pielęgnować.

    Co do kosmetyków do stylizacji – cóż, nie pozostaje nic innego, jak czytać składy i omijać wszystko, co ma w składzie alkohol. Opierając się na moich, bardzo subiektywnych obserwacjach mogę stwierdzić, że generalnie nie ma większego problemu z kosmetykami do układania włosów typu wosk czy żel, szczególnie, gdy ich skład jest oparty na silikonach. Te substancje raczej nie działają drażniąco (wypróbowałam je w sposób dość drastyczny – nie powodowały pieczenia nałożone na zranioną skórę rąk).

    Niestety, nie potrafię powiedzieć, jak długo trwa przywracanie skórze stanu normalnego. Sama walczę z problemem od dwóch lat i nadal nie posiadam całkiem zdrowej skóry głowy, choć największa "śnieżyca" należy już do przeszłości...



{jos_sb_discuss:13}

Komentarze (0)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl