Nietypowe zamówienie

Moda

   Stał się symbolem skomplikowanego, sztywnego stylu ubierania się, poprawiania natury, karykatury elegancji. Wymagał wyrzeczeń – wszyscy pamiętamy scenę z Przeminęło z wiatrem, gdy bohaterka, słabnąc od postu, poddaje się ściskaniu gorsetem przez służącą. Oczywiście wszystko po to, by olśnić panów (a zwłaszcza jednego) na balu – nikt w okolicy nie mógł poszczycić się tak szczupłą talią.

  

   Coco Chanel (choć nie ona po raz pierwszy w historii mody uwolniła kobiety od tej ośmieszonej części odzieży) na zachowanie szczupłej i smukłej sylwetki proponowała inny sposób – uprawianie sportów i aktywny tryb życia w dżersejowym komplecie. A jednak gorsetu nie można całkiem wyrzucić z mody. Wąska talia, pięknie ukształtowany biust i biodra, prosta sylwetka – to korzyści z jego przywdziewania. Od dawna nie jest już obowiązkową częścią garderoby ani symbolem dobrego stylu. Jaki jest status gorsetu w czasach nieodwołalnie umasowionej konfekcji i bielizny szytej z jednego kawałka materiału? Na takie pytania szukam odpowiedzi w pracowni "Aniela" na ul. Żurawiej 26 w Warszawie.

   Mija 107 rok istnienia pracowni – informuje tabliczka w witrynie*. Przy maszynie do szycia – pani Jadwiga Żak. Trafiła tu jako młoda osoba, ale już z dyplomem gorseciarki i prawem do prowadzenia działalności. Tak się szczęśliwie złożyło, że ówczesna właścicielka, Aniela Godlewska – córka, jak szyld sugeruje, także Anieli, Szymonowej, założycielki zakładu – szukała samodzielnego rzemieślnika. W ten sposób pani Jadwiga została jej wspólniczką. Przed wojną pracownia mieściła się na ul. Marszałkowskiej 91, na I piętrze. Zajmowała wtedy siedem pokoi, co pani Jadwiga wie już tylko z opowiadań. Dziś pracownia to jeden pokój, za to obszerny – z maszyną do szycia, parawanem, szafami i miarowym tykaniem jakoś inaczej płynącego tu czasu.

kolaż: Joanna Titeux


– Czego klienci szukają najczęściej? Domyślam się, że ma Pani przede wszystkim stałych klientów?
– Niekoniecznie, klient jest przejściowy – z różnych powodów. Pytają się i o biustonosz, i o pasek do pończoch, i przeróbki, no wszystko... Ale wielu się pyta – nawet telefonicznie – o gorsety, i tu pojawia się problem, bo nie ma ich z czego wykonywać. To moja bolączka. Poza tym są to rzeczy bardzo trudne, bo gorset ma poprawiać figurę i jeszcze do tego być wygodny!... To nie jest łatwa praca. Ale lubię ją.

– Czy są sezony, kiedy szyje się więcej?
– Jeszcze 46 lat temu, kiedy byłam uczennicą, mówiło się, że są prace "sezonowe". Wtedy szyło się nawet opalacze! Teraz nie ma takiego podziału. Wszystko zależy od konkretnej potrzeby klienta.

– Klienci o nietypowych wymiarach szukają dla siebie rzeczy, których nie mogą znaleźć w sklepie?
– Dzisiaj jest tak duży wybór na rynku, że te nietypowe osoby też mogą się zaopatrzyć. Chodzi raczej o kogoś, kto ma pewne szczególne wymagania, powiedzmy – chce mieć coś innego niż wszyscy.

– Czyli co?
– Konfekcja gotowa powstaje z tkanin rzucających się w oczy i to jest bardzo eleganckie. Jednak szczególnie w wypadku nietypowych rozmiarów nie obędzie się bez modelowania. To ono nadaje kształt. Natomiast te delikatne tkaniny… Są ładne, bardzo ładne, ale… niektóre panie lepiej wyglądają rozebrane, niż gdy się w nie ubiorą. Konkretna osoba, która chce coś mieć, ma swoją wizję figury – przychodzi do mnie.

– Przychodzą klienci, którzy mówią: proszę coś odjąć czy dodać?
– Oczywiście, wymodelować talię czy biodra. Tylko wciąż jest ten problem, że nie ma dobrych tkanin. Przez ten brak tkanin i dodatków mogę wykonywać tylko pojedyncze zamówienia. Sądzę, że klient nie znajdzie tego w sklepie. Gorsety są, ale nie takie, jakie ja wykonuję. Bo ja wykonuję je z innych materiałów.
   Aktualnie szyję gorset pod suknię ślubną. Takiego gorsetu klientka na pewno by nie dostała. Dlatego nie można inaczej powiedzieć, jak tylko, że się szyje na konkretne zamówienie i na konkretną potrzebę.

– I dla pań, i dla panów?
– Dla panów zasadniczo nie szyję. To są bardzo rzadkie przypadki, np. zdarzyło się, że pan szył sobie gorset, bo chciał wcisnąć się w smoking na 25-lecie ślubu. Chciał mieć tę samą sylwetkę, którą miał 25 lat temu!

– Ale to było zupełnie wyjątkowe zamówienie, prawda?
– Tak.

– A teraz nad czym Pani pracuje?
– Proszę zobaczyć (pani Jadwiga pokazuje gorset): ten ma przede wszystkim podkreślić talię. Jest profilowany, z atłasu, z tyłu sznurowany, żeby można się było docisnąć. Ten gorset będzie przede wszystkim podkreślał talię. A gorset, który robię teraz pod suknię ślubną, ma poprawić, wyrównać figurę. Guma (wstawki z "gumowego" materiału) będzie oczywiście biała, a najważniejszą rzeczą jest dobrze "zrobić" biust. Samo szycie to jest dużo miar, bardzo dużo miar…

– Jak długo realizuje się takie zamówienie?
– Trudno określić, naprawdę. Przecież szyje się na zasadzie szycia i prucia, bo nie można tego fastrygować! Wszystko musi być przygotowywane na maszynie, bo inaczej nitki by nie wytrzymały. Przygotowujemy do miary, miara, poprawka, prujemy, robimy poprawkę, następna... itd. Czasami się szyje troszkę lżej, czasami się szyje bardzo trudno. Bierze się pracę do ręki, odkłada, bierze się znowu, odkłada, klientka przyjdzie do miary... A jeszcze te poprawki! Bo pewne rzeczy wychodzą dopiero w noszeniu. Moja praca nie kończy się na tym, że klientka dostaje paczkę i wychodzi, o nie! Klientka może wrócić za tydzień, za miesiąc, czasami później. Szyje się do ciała. Ja jestem na to przygotowana. Oczywiście świetnie, gdy poprawek nie trzeba robić, ale nie ma w tym nic złego, gdy one są. Gdy klientka wyjdzie, ja ciągle myślę o swoim dziele wykonanym. Przenoszę tę pracę myślami do domu. Chociaż tyle lat pracuję, zawsze o każdą pracę się martwię. Ale rzeczy, które wykonam, są trwałe. Jeśli się szyje gorset na wyjścia, to właściwie na całe życie. Jeżeli nie zmieni się figura.
   Marzę o tym, żeby móc pracować tak jak niegdyś pani Aniela: w zakładzie był wzornik z próbkami materiałów potrzebnych do szycia gorsetów. Ona dzwoniła tylko do dostawcy, podawała numer materiału, a dostawca już wszystko przywoził. Ale i to znam wyłącznie z opowiadań...

– Dziękuję Pani bardzo za rozmowę.


*Rok 2005 był 109 rokiem istnienia pracowni.

Czerwiec 2005


Ilustrowała: Joanna Titeux/pinezka.pl


Zapraszamy też na cykl artykułów o prawidłowym dobieraniu stanika.

Komentarze (0)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl