Przebarwienia

Kosmetyki

   Lato minęło, po słonecznych wywczasach zostały nam wspomnienia i fotografie. Jeśli jednak mamy pecha, to prócz tych niewątpliwie miłych pamiątek wzbogaciliśmy się o inne – widoczne w lustrze brązowawe lub szare plamy na twarzy, ramionach i dekolcie, wielkości piegów lub większe. Są to przebarwienia, zwane również melasmą (gr. melas – czarny) lub hiperpigmentacją.


Skąd się biorą przebarwienia?

   Przebarwienia są bolączką dotyczącą głównie kobiet, rzadko pojawiają się przed ukończeniem 30-35 roku życia. Generalnie można powiedzieć że melasma jest mało urodziwą pamiątką pozostawioną nam przez słońce. W naskórku (za wyjątkiem skóry osobników albinotycznych) znajdują się komórki pigmentowe zwane melanocytami. Ich zadaniem jest produkcja melaniny, chroniącej organizm przed negatywnym oddziaływaniem promieniowania słonecznego. Melanina zawarta jest w melanosomach, które w miarę dojrzewania wędrują z warstwy podstawnej naskórka do warstwy kolczystej. Proces ten można obserwować w przypadku skóry opalonej – w miarę uwalniania coraz większej liczby melanocytów skóra ciemnieje. Jednocześnie jednak zewnętrzna warstwa naskórka ulega zrogowaceniu i złuszczeniu, dzięki czemu po jakimś czasie, w którym oddziaływanie promieniowania słonecznego jest mniejsze, skóra uzyskuje swoją pierwotną bladość.
   W wyniku oddziaływania różnych czynników produkcja melaniny może ulec zaburzeniu i w niektórych rejonach skóry melanocyty zaczynają produkować ją w nadmiarze, co skutkuje nierównomiernym zabarwieniem skóry, jak również tym, że niektóre obszary skóry nie powracają do barwy nieopalonej. Każda kolejna opalenizna może powodować dodatkowe ciemnienie plam hiperpigmentacyjnych.

   Powstawanie przebarwień zależy od czynników zewnętrznych i wewnętrznych. Największy wpływ ma pochodzenie etniczne. Nie bez powodu najlepiej zaopatrzony w produkty wybielające jest rynek azjatycki (szczególnie zaś japoński), jako że skóra kobiet tej rasy ma szczególnie silne predyspozycje do hiperpigmentacji. Rasa kaukaska (biała) jest jedną z mniej zagrożonych, tym niemniej u osób o ciemnej karnacji prawdopodobieństwo powstania przebarwień jest stosunkowo wysokie.

   Innymi czynnikami wpływającymi na wytwarzanie się ciemnych plam pigmentacyjnych są: podwyższony poziom estrogenów (czy to w wyniku brania doustnych środków antykoncepcyjnych, czy też ciąży), branie leków fototoksycznych lub fotouczulających (dziurawiec, wiele antybiotyków) , podejrzewa się także, że wpływ mogą mieć dysfunkcje wątroby lub tarczycy.
   Jednak najważniejszym zewnętrznym czynnikiem sprzyjającym powstawaniu przebarwień jest promieniowanie słoneczne. Obecnie uważa się że głównym winowajcą jest promieniowanie UVA. Tak więc korzystanie czy to z kąpieli słonecznych czy też łóżek samoopalających może spowodować nie tylko oparzenia słoneczne, ale i hiperpigmentację skóry. Warto zauważyć że nadużywanie kontaktu z UV może dać efekty z opóźnieniem, wręcz kilku- lub kilkunastoletnim. Czyli za nasze dzisiejsze szaleństwo na plaży zapłacić możemy hiperpigmentacją, która pojawi się za lat 10.


Metody leczenia

   Melasma nie jest chorobą skóry, a jedynie defektem estetycznym. Tym niemniej ciemne plamy mogą utrudniać życie i negatywnie odbijać się na psychice, w przypadkach skrajnych prowadząc wręcz do ciężkich fobii.

   Profesor Daisy Kopera z uniwersytetu w Graz dzieli przebarwienia na trzy grupy, w zależności od głębokości ich występowania: melasma epidermalna występuje w naskórku, melasma dermalna w skórze właściwej, forma mieszana zaś charakteryzuje się jednoczesnym występowaniem obu wcześniej wymienionych rodzajów przebarwień. Jak łatwo się domyślić, głębokość występowania ciałek melaninowych ma znaczący wpływ na ich usuwanie. I tak, przebarwienia epidermalne dają się stosunkowo łatwo usunąć poprzez złuszczenie wierzchniej warstwy skóry. Skuteczne będą tu wszelkie peelingi powierzchniowe – czy to mechaniczne, jak np. dermabrazja, czy też chemiczne – np. kwasami alfa-hydroksylowymi. Przebarwienia zlokalizowane w skórze właściwej usuwa się agresywnymi peelingami głębokimi (np. peeling fenolowy) lub metodami laserowymi.

   Kuracje takie są jednak skuteczniejsze w przypadku osób o skórze jasnej (Fitzpatrick I/II), natomiast jeśli chodzi o osoby o ciemnej karnacji (Fitzpatrick III/IV), bardzo często reagują one negatywnie na kurację zarówno kwasami AHA, jak i laserem, w efekcie których u tego typu skórnego przebarwienia stają się jeszcze wyraźniejsze, miast ulec rozjaśnieniu.

   U tego typu skórnego za skuteczniejsze uchodzą kuracje retinoidami i hydrochinonem. W zasadzie ten ostatni, będący pochodną fenolu, jest bodaj najefektywniejszym i jednocześnie stosunkowo łagodnym środkiem wybielającym. Niestety, ze względu na negatywne oddziaływanie na środowisko (jest silną trucizną dla organizmów wodnych) oraz skutki uboczne dla człowieka (m.in. jest podejrzany o działanie kancerogenne) preparaty zawierające hydrochinon są trudno dostępne, ba, w niektórych krajach EU dąży się do zakazania tego składnika. Bez recepty kremy zawierające do 2% hydrochinonu dostać można bodaj tylko w USA.

   Europejskie firmy farmaceutyczne i kosmetyczne starają się znaleźć inne wybielające składniki, które będą jednocześnie efektywne, łagodne dla skóry i ekologiczne. Co jakiś czas na rynku pojawiają sie kolejne nowości – a to kwasy AHA, a to witamina C, wyciąg z borówki niedźwiedziej, lukrecji czy też maliny morożki.

   Witamina C faktycznie ma spory potencjał wybielający, tym niemniej jest on wprost proporcjonalnie zależny od stężenia tego składnika. Czyli im więcej, tym lepiej. Problem jednak w tym, że witamina C w wyższych stężeniach jest drażniąca. Ponadto składnik ten jest niestabilny, łatwo się utlenia, stąd większość dostępnych na rynku formulacji cechuje raczej niska skuteczność. Wartym uwagi rozwiązaniem jest naskórne używanie witaminy C w kroplach.
   Wyciąg z lukrecji zawiera glabrydynę, będącą inhibitorem melanogenezy. Jest więc efektywny w zapobieganiu powstawania nowych przebarwień, jednak niekoniecznie rozjaśni te już istniejące.
   Wyciągi z maliny morożki i borówki niedźwiedziej zawierają arbutynę, będącą prekursorem hydrochinonu. Problem z wyciągami jest niestety taki, że nie wiadomo ile składnika czynnego dokładnie zawierają, tym niemniej preparaty zawierające stosunkowo dużo (tj. w pierwszej połowie listy składników) tych wyciągów mogą być godne uwagi.

   Działanie wybielające przypisuje się także kwasowi kojowemu i azelainowemu.

   Spośród preparatów dostępnych na receptę godne uwagi są retinoidy, zarówno stosowane doustnie, jako inhibitory melanogenezy, oraz stosowane zewnętrznie celem wybielania. Retinoidy są jednak środkami o dość silnym działaniu drażniącym, ponadto mają szereg skutków ubocznych (np. działanie teratogenne).

   Ponieważ przebarwienia nigdy nie dają sie usunąć raz na zawsze i mają brzydki zwyczaj pojawiania się znowu, ich zwalczanie musi być kontynuowane w zasadzie przez cały rok. Za najoptymalniejszą uznana jest kuracja, która łączy zapobieganie z wybielaniem.
   W praktyce oznacza to ciągłe stosowanie skutecznej ochrony słonecznej (ważne jest, by stosowany preparat zapewniał ochronę przed promieniowaniem UVA) i ewentualnie doustnych inhibitorów melanogenezy (np. izotretinoina lub kompleks suplementów  zawierający polypodium leucotomos, betakaroten i zieloną herbatę – dostępny w postaci kapsułek Heliocare), oraz sezonowe (w okresie jesiennym lub zimowym) użwanie środków wybielających.


Ilustracje autory

Komentarze (2)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl