Chusta oswojona

Słowem wstępu

Noszenie jest trudne. Dzieci rosną i wcale nie stają się lżejsze. Ręce szybko się męczą i bolą. Już nie mówiąc o kręgosłupie! Bycie rodzicem bywa ciężkie (i to w sensie dosłownym).
   Dokładnie tak myślałyśmy, zanim nie trafiłyśmy na "wynalazek" swojsko nazywany chustą. I okazało się, że da się nosić bez bólu rąk i kręgosłupa, i że dzieci nie są wcale takie ciężkie. Że noszenie może być łatwe i przyjemne.
   I właśnie o tym będzie ten artykuł.

Chustowe ABC

Od jakichś dwóch czy trzech lat jesteśmy świadkami szybko rozwijającego się zainteresowania chustami do noszenia dzieci. Na ulicach dużych miast widok zachustowanych rodziców przestaje powoli dziwić, ich powszechność rośnie także w mniejszych miejscowościach. Z materiałami o chustach coraz częściej spotykamy się oglądając programy telewizyjne, czy słuchając radia i przeglądając gazety. Prawdziwą kopalnią wiedzy pozostaje jednak nadal Internet.
   Czy możemy zatem mówić o modzie na chusty? Wolimy unikać tego określenia – moda brzmi lekko pejoratywnie. Moda to coś, co szybko przychodzi ale i odchodzi, coś, czego nie da się traktować poważnie. Tymczasem chusty nie są ani niczym nowym, ani żadnym gadżetem typu popularna przez jeden sezon czy rocznik zabawka edukacyjna. Modne natomiast są kolory i wzory chust – z bogatej ich gamy można dobrać coś odpowiedniego do własnych upodobań czy stylu ubierania.
   Chusty i inne nosidła miękkie są używane na całym świecie, w krajach rozwijających się są nadal powszechniejsze od wózków. Nie są obce także polskiej tradycji – kto nie wierzy, niech podpyta babcie. Na zachodzie chusty przeżywają renesans już od ponad trzydziestu lat, a pomysł na alternatywne formy opieki nad dzieckiem sięga korzeniami buntu lat 60-tych. Pamiętajmy, że rok 1968 to nie tylko hipisi i kontestacja polityczna, ale także ogólny przełom w spojrzeniu na rzeczywistość i fala nowych badań (m.in. w naukach społecznych, psychologii rozwojowej człowieka) i pojawienie się nowych teorii socjalizacji.

Czym więc tak nas zachwyca ten prosty z pozoru kawałek materiału?

Zalety noszenia

Noszenie jest wygodne – opiekun ma dwie ręce wolne, a bujanie i kołysanie dziecka nie obciąża mu kręgosłupa, zachowuje natomiast jego fizjologiczną krzywiznę. Dziecko jest bezpiecznie otulone. Chusta dopasowuje się do jego ciała tworząc mu wygodne "gniazdko". Ale to nie są jedyne zalety chusty.

Bycie blisko, bycie noszonym, potrzeba ruchu – z tym przychodzimy na świat, nic więc dziwnego, że niemowlęta domagają się, aby je przytulić. Dziecko umieszczone w chuście czuje się bezpiecznie − słyszy bicie serca, jest kołysane rytmem kroków czy oddechu noszącego – do tego przywykło przez dziewięć miesięcy w brzuchu. Bezpieczne dziecko to dziecko szczęśliwe, więc maluchy noszone w chuście mają zdecydowanie mniej powodów do płaczu – mogą poświęcić więcej energii na naukę i obserwację świata. Dodatkowo – co jest równie ważne – obserwują wszystko z wysokości osoby, która nosi, dzięki temu mogą czuć się częścią świata. Kiedy mają dość wrażeń – chusta daje schronienie przed nadmiarem bodźców.
   Oddech i ruch noszącego masują brzuszek dziecka uwalniając go od dokuczliwych kolek. Bliskość dziecka pomaga karmiącej mamie podtrzymać laktację. Taki kontakt pozwala też lepiej zrozumieć potrzeby malucha, łatwiej odczytać sygnały jakie dziecko wysyła swoim opiekunom – dlatego mówi się, że pewność siebie, jaką daje noszenie opiekunom, w znacznym stopniu zapobiega lub niweluje skutki depresji, jaka może dotknąć rodziców po narodzinach dziecka.

   Naukowcy są zgodni co do faktu, iż zaspokajanie podstawowych i naturalnych potrzeb dziecka buduje solidny, bezpieczny fundament pod przyszły jego rozwój oraz gotowość do dostosowania się do granic wyznaczonych przez rodzinę i społeczeństwo w przyszłości.

O rodzajach chust...

w chuściePod tą wspólna nazwą kryją się de facto różne "urządzenia". Zacznijmy od najbardziej uniwersalnej – chusty długiej wiązanej. To tkanina szeroka na około 70 cm i długa na około pięć metrów (choć są i krótsze – od 2 do 4 metrów). Dzięki odpowiedniemu wiązaniu pozwala bezpiecznie nosić nawet najmniejsze dzieci i nie czuć bólu rąk czy pleców przy noszeniu tych starszych i cięższych.
   Najprostszą chustę możemy uszyć własnoręcznie z odpowiednio długiego kawałka bawełny. To, co wyróżnia te profesjonalne dostępne u producentów, to specjalny splot zwany skośnokrzyżowym, dający tkaninie elastyczność w obu skosach, co zapewnia odpowiednie podtrzymanie dziecka i pozwala równomiernie rozłożyć ciężar.
   Chusta wiązana jako jedyna oferuje nam najwięcej możliwości bezpiecznego ułożenia dziecka. Dostępne pozycje to ułożenie kołyskowe – świetne do karmienia piersią, noszenie z przodu "brzuszkiem do brzuszka" – bezpieczne również dla mniejszych niemowląt, wygodne przy chodzącym już dziecku wiązanie na biodrze oraz niezastąpione przy cięższych dzieciach wiązanie na plecach. Chusty długie dzielimy jeszcze na tkane i elastyczne – te drugie są idealne dla noworodków, także wcześniaków i lżejszych dzieci.

chusta kółkowaInnym typem chusty jest chusta kółkowa – to około dwumetrowy materiał, który na jednym końcu (tzw. ramię) ma wszyte plastikowe lub metalowe kółka, przez które przekłada się drugi koniec (ogon chusty) tworząc łatwą do regulacji kieszeń na dziecko. Ogon chusty bywa często fantazyjnie zdobiony. Jeśli szyjemy taką chustę w domu, lepiej zaopatrzmy się w specjalne kółka z atestem i zadbajmy o odpowiednią wytrzymałość na zszyciu. Chusta kółkowa zajmie nam mniej miejsca w torebce i tym już zyskuje sobie wielu sympatyków. Dziecko instaluje się w takiej chuście również bardzo szybko. Jej wady? – to chusta zakładana na jedno ramię (stronę noszenia należy regularnie zmieniać), nadaje się więc bardziej na krótsze noszenie. Dostępne pozycje to kołyska, a dla siedzących dzieci pozycje na biodrze i plecach.

Ostatni rodzaj chusty to pouch (kieszonka) – kawałek materiału zszyty w okrąg tworzący kieszonkę noszony na jednym ramieniu. Nie posiada regulacji przez co należy bardzo dokładnie dobrać jego rozmiar. Mieści się za to dosłownie w kieszeni przez co zawsze może być pod ręką w razie nagłej potrzeby, jest też najprostszą chustą do uszycia w domu. W pouchu nosi się najmłodsze dzieci w pozycji kołyskowej, starsze na biodrze. 


...i nosideł miękkich

Poza chustami możemy wybrać również jedno z nosideł miękkich, które dzielimy na dwie główne grupy – nosidła azjatyckie i nosidła ergonomiczne. Z tych pierwszych najlepiej znanymi w Polsce są dwa rodzaje.
   Mei tai jest wzorowane na chińskich nosidłach tradycyjnych – to prostokątny panel z wszytymi pasami biodrowymi i naramiennymi. Panel można ozdobić aplikacjami czy kontrastującym kawałkiem materiału, może być też wyposażony w wypełniony zagłówek lub kapturek ułatwiający podtrzymywanie główki śpiącego dziecka. Dziecko nosimy w pozycji pionowej na brzuchu, biodrze lub plecach.
   Podaegi pochodzi oryginalnie z Korei, samo słowo oznacza "koc" i tak też prawie wygląda – jak kocyk, czyli prostokątny materiał różnych rozmiarów z doszytymi na jednym końcu długimi pasami. Nosimy na brzuchu i plecach – w część kocykową owijamy się wraz z dzieckiem, pasy prowadzimy wokół torsu i pod pupę dziecka lub najpierw na nasze ramiona, a potem pod pupą malucha.  Im bardziej zwesternizowana wersja podaegi, tym część kocykowa jest węższa, a sposób wiązania przypomina bardziej techniki znane z chusty długiej. Nosidła azjatyckie polecane są dla dzieci umiejących już siadać, są proste do założenia i dają dużą możliwość wykazania się kreatywnością w ich ozdobieniu.  

nosidełko

Uwspółcześnioną wersją nosideł azjatyckich są nosidła ergonomiczne. Takie nosidło skonstruowane jest podobnie jak mei tai, jednak pasy są łączone nowoczesnymi sprzączkami. Nosidła ergonomiczne mają najbardziej sportowy wygląd, dlatego często są lubiane przez ojców (którym nie zawsze odpowiadają "kolorowe szmaty"), lub po prostu są doskonałą alternatywą dla osób, które wolą mniej etniczny wygląd nosidła. Pasy zapinane i regulowane są za pomocą rozwiązań znanych nam z... plecaków.
   Pamiętajmy jednak, że także w przypadku nosideł ergonomicznych między noszącym a dzieckiem nie ma żadnych zbędnych konstrukcji czy dodatkowego materiału – dziecko pozostaje cały czas w fizycznym kontakcie z opiekunem. Tych nosideł używamy na brzuchu i plecach (czasem na biodrze). W zależności od producenta możemy w nich nosić dzieci od pierwszych tygodni życia do kilku lat.

Jak nie nosić?

Jak nie wolno nosić dzieci? Przede wszystkim przodem do świata, niezależnie jakiej chusty czy nosidła używamy. Taka pozycja dozwolona jest jedynie na rękach (trzeba jednak pamiętać o ugięciu nóżek). Zastosowana w chuście czy nosidle narazi malucha na zbyt wiele bodźców, niepotrzebnie obciąży jego kręgosłup opierając cały ciężar ciała dziecka na kroczu, kręgosłup dociskany klatką piersiową noszącego będzie nienaturalnie wygięty, a brak podparcia dla główki narazi ją na wstrząsy. Dziecko, które wyraźnie daje nam znać, że chciałoby oglądać coraz więcej świata, umieszczamy po prostu na biodrze lub plecach. Niektórzy czują wewnętrzny opór, a nawet strach przed pierwszymi próbami noszenia z tyłu, ale nie ma się czego bać. Na początku ćwiczymy zakładanie dziecka na plecy z osobą towarzysząca i nad miękką powierzchnią – np. na łóżku. Ćwiczenie czyni mistrza, a noszenie na plecach to po prostu kolejna technika do opanowania.

Bezpieczeństwo noszonemu dziecku i sobie zapewnimy również dobrze dobierając wiązanie w chuście lub pozycję w nosidle do wieku, umiejętności czy potrzeb dziecka, a także okoliczności, w których się znajdujemy. Dlatego, na przykład, jako początkujący nosiciele nie wrzucamy sobie noworodka na plecy – owszem, nawet dzieci noszą tak młodsze rodzeństwo w Afryce, ale dla nich chusta to naturalny element ich codziennego otoczenia.
   Z drugiej strony, niewygodnie jest nosić zbyt duże lub ciężkie dziecko z przodu – jeśli głowa malucha zasłania nam widok na drogę, to najwyższy czas przełożyć je na bok lub plecy. Niektórzy wolą także mieć dziecko wyłącznie z przodu podróżując komunikacją miejską, z maluchem w chuście z przodu nie pochylamy się nad zapaloną kuchenką... Przykłady można by tu mnożyć – najważniejsze jest, aby używać zdrowego rozsądku, wyobraźni i myśleć z wyprzedzeniem. Są to jednak cechy, które powinien rozwijać w sobie każdy rodzic, nie tylko w kontekście używania chusty!

Ważna jest także prawidłowa pozycja noszenia. Dziecko nie może być zawieszone na kroczu z bezwładnie zwisającymi nogami. Powinno być dokładnie i ściśle opatulone tkaniną chusty czy nosidła, aby zapewnić mu podparcie w wielu miejscach i na całej długości pleców, od ud aż po kark, oraz aby dostatecznie przytulić malucha do ciała noszącego. Niewskazane są zbytnie usztywnienia, wymuszające nienaturalne wyprostowanie młodego kręgosłupa. Nóżki powinny być ugięte pod siebie, z kolankami przynajmniej na wysokości pupy, i lekko odwiedzione (pozycja fizjologicznej żabki, korzystna dla rozwoju stawów).
   Noszenie w chuście jest bezpieczne dla większości dzieci, generalna zasada to ta, że dzieci mające problemy z biodrami nie nosimy w pozycji kołyski, tylko w pozycjach pionowych, dbając o ułożenie nóżek "na żabkę". W razie specyficznych problemów, np. z napięciem mięśniowym, najlepiej jest zabrać na wizytę lekarską czy do fizjoterapeuty naszą chustę wraz z instrukcją, na miejscu prezentując sposób noszenia. Niestety, jeszcze niewielu lekarzy posiada wiedzę wykraczającą poza nosidła sztywne, dlatego nie bójmy się dyskusji czy właśnie prezentacji na żywo. Czasem warto też poszukać drugiej opinii. 

Gdzie szukać pomocy?

Młoda mieszkanka Bali układa swoje dziecko instynktownie, tak jak robiła to jej matka, babka i siostra. W naszej kulturze jest to sztuka raczej zapomniana. Dlatego posiłkujemy się instrukcjami wiązania (dostępne są z chustami, a także na stronach internetowych poświęconych tematowi noszenia dzieci).
   Ale czasem to nie wystarcza. Rodzice noszący swoje dzieci w chustach są otwarci i chętni do pomocy. A chusta łączy nie tylko z dzieckiem, ale też z innymi rodzicami noszącymi swoje dzieci. To dlatego w różnych miastach Polski działają Kluby Kangura, spotkania Stowarzyszenia Nośmy Dzieci i inne nieformalne grupy rodziców zainteresowanych chustami. Podczas darmowych spotkań można obejrzeć różne chusty, spróbować nowych wiązań, wymienić się doświadczeniami lub chustami, a przede wszystkim znaleźć wsparcie, i to nie tylko w sprawach dotyczących wiązania chusty – znajdzie się czas na rozmowy o rodzicielstwie, dzielenie się radościami i wzajemne szukanie pomocy w razie kłopotów. A mając chustę łatwiej jest wyjść z domu, pokonać schody czy niewygodne wejścia do autobusu lub tramwaju.
   Jeśli w Twojej okolicy nie działa żadna grupa (a może jeszcze o tym nie wiesz!), zajrzyj do internetu na stronę www.chusty.net.pl oraz na fora dyskusyjne: Kawałek szmaty lub Chusty.info.
   W październiku odbyły się warszawskie Dni Noszenia, w listopadzie zapraszamy w różne miejsca Polski i świata na Międzynarodowy Tydzień Noszenia.

Noszenie to nie wszystko

W chuście nie nosimy przez całą dobę. Dziecko wymaga przewinięcia – chusta, zwłaszcza długa, świetnie sprawdzi się jako kocyk, jak również wtedy, kiedy malec ma ochotę poleżeć i się pobawić. Kiedy dziecko śpi, możemy zawiązać ją jak hamak, w którym pobawią się też chętnie starszaki. Mnogość zastosowań zależy tylko od naszej wyobraźni – może być parawanem, zasłonką, obrusem, skakanką, liną do przeciągania, szelkami bezpieczeństwa przy krześle w restauracji czy huśtawce.
   Nosząc dzieci odnajdujemy w rodzicielstwie to, co w poprzednich pokoleniach poprzez wychowanie "bez rozpieszczania" przez wielu zostało utracone: bliskość, ciepło, spokój i bezpieczeństwo; bez obaw, że rozpieszczony maluch nie poradzi sobie w życiu. Chusta pomaga nam odnaleźć wiarę we własny instynkt, zagłuszany niejednokrotnie powszechnym natłokiem rad i wskazówek jak mamy wychowywać nasze dzieci.

Garść linków raz jeszcze

klubkangura.com.pl
nosimy.prv.pl
dninoszenia.pl
chusty.info/forum
chusty.net.pl


O autorkach:
Ania Baumann zamieniła Warszawę na Brukselę, gdzie matkuje trzyletniej Emmie i zajada się frytkami (ale nie z majonezem).
Gosia Garkowska, mama Mai, Maćka i Michała, mieszka w Płocku z mężem i kotem. Wielbicielka czipsów z octem.

Zdjęcia:  Roland Baumann i Tomasz Garkowski


Zobacz też:
Perypetie dziewczyny z chustą – Kobieta z przyszłości

Komentarze (1)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl