Ślubna suknia


   Kolega przysłał mi przez Internet treść pewnego ogłoszenia. Ponieważ nie znam angielskiego, udałem się do naszej nowej młodej sąsiadki, żeby przetłumaczyła mi ten język na coś bardziej zrozumiałego.
For Sale :  Wedding  dress, size 8.   Worn  once by mistake.
Do sprzedania suknia ślubna, rozmiar 8, użyta tylko jeden raz, przez pomyłkę

   Później długo zastanawiałem się nad treścią tego ogłoszenia.

   Wreszcie zrozumiałem. Ta panna miała już suknię ślubną tydzień przed uroczystością.
Chciała się popisać przed koleżankami jak pięknie będzie wyglądać na ślubie. W trakcie tego pokazu ktoś niechcący wylał na nią czarną kawę. Wielka plama ukazała się na bieli sukni i wszystko przepadło. Panna młoda następnego dnia poleciała kupić nową suknię. A tę po oczyszczeniu, z drobnym śladem kawy, teraz sprzedaje innym.

   Zadowolony z tego, że łatwo rozwiązałem tę zagadkę, zawołałem żonę, żeby jej wytłumaczyć treść ogłoszenia. Ona popatrzyła na mnie jak na idiotę: – To żeś wykombinował z tego ogłoszenia w gazecie?
   Zrozumiałem, że ona jeszcze nie połapała się w moim tłumaczeniu. Zacząłem tłumaczyć od nowa.
– Dureń – krzyknęła. – To było dokładnie jak ze mną. Tylko, że ja miałam litość nad tobą. Sam już dawno umarłbyś z głodu. Powinnam cię już dawno opuścić! Bo ta suknia była tylko jedną wielką pomyłką, zaś ta kobieta miała więcej odwagi niż ja i porzuciła swojego pajaca po krótkim czasie.
– Co ma piernik do wiatraka? – ostrożnie zapytałem.
– Nawet już przestałeś wynosić śmieci, a one same jakoś nie chcą opuścić mieszkania. A ja po pracy piorę ci gacie i śmierdzące skarpetki porozrzucane po różnych kątach. Gotuję obiadki na następny dzień, żebyś nie umarł z głodu. Sprzątam mieszkanie, bo tobie niby trudno się schylać. Zaś ty albo siedzisz przy komputerze, albo oglądasz telewizję. Widzisz, tamta napisała, że użyła tej sukni przez pomyłkę, bo jej ślub był pomyłką. A ja, zamiast siedzieć sobie po pracy przy telewizji lub czytać jakiś tygodnik, męczę się z moją pomyłką, którą jesteś ty.

   Zacząłem coś kapować. Jak zawsze ma pretensje do mnie. Nie do siebie. Wychodzi na to, że ona z chęcią by mnie porzuciła.
   Objąłem ją i przytuliłem do siebie.
– Przecież ja ciebie bardzo kocham i zupełnie nie rozumiem, w czym problem. Czy warto mówić o jakiejś ślubnej sukni rozmiar 8, która obecnie nie weszłaby ci na tyłeczek? A ja zawsze jestem wierny tobie. Nawet jak do naszej kamienicy wprowadziła się taka ładna młoda pani, która ma baaardzo długie nogi, to na nią nawet nie spoglądam. Kiedy przechodzę koło niej to zamykam oczy, żeby jej nie widzieć.

   Nastała długa cisza i nagle usłyszałem jej cichy głos.
– Jeśli przechodzisz koło niej i zamykasz oczy, to skąd wiesz, że ona ma takie dłuuugie nogi?




Ilustrowała: spinelli/pinezka.pl


Komentarze (0)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl