Kukanie (z życia Doktora Podsiadka)


z życia Doktora Podsiadka

   Doktor Podsiadek, podobnie jak część pozostałych pracowników naukowo-dydaktycznych jego Katedry, uczestniczył w spotkaniu u Rektora. Choć spotkanie dotyczyć miało nowych zasad naliczania punktów ECTS za przedmioty, o czym Doktor Podsiadek miał pojęcie co najwyżej nikłe, do spotkania z Rektorem przygotował się gruntownie: przyniósł ze sobą świeży, nierozpoczęty notes ze stoma kartkami formatu A5 i pióro wieczne Montblanc, które trzymał na specjalne okazje, a poza tym nie wyjmował go z futerału nigdy.

   Ani posiadanie nowego notesu, ani tym bardziej wyprowadzenie z garażu odświętnego Montblanca nie poprawiło co prawda stanu zaznajomienia Doktora Podsiadka z systemem punktów ECTS, ale fakt ten nie nawiedził samej świadomości Doktora. Z własnego doświadczenia dydaktycznego Doktor Podsiadek doskonale wiedział, choć nigdy publicznie nie zwerbalizował tego poglądu, że przygotowany nie jest ten, kto wszystko wie, a ten, kto na przygotowanego wygląda.

   Po zajęciu miejsca strategicznego w Sali Senatu, gdzie miało odbyć się spotkanie z Jego Magnificencją, Doktor Podsiadek wyjął ze swojej skórzanej torby wykładowcy nowy notes i pióro. Notes starannie ułożył na stole przed sobą w taki sposób, by dolna krawędź notesu była idealnie równoległa do krawędzi stołu, odległa od niego o dokładnie dwa i pół centymetra. Doktor Podsiadek nie był do końca przekonany, że odległość ta powinna wynosić właśnie tyle, ale ponieważ tyle wynosiły marginesy w standardowo sformatowanym tekście komputerowym, postawił na dwa i pół. Choć obojętny na otoczenie, z wyjątkiem Jego Magnificencji Rektora, który jeszcze nie nadszedł, Doktor Podsiadek rozejrzał się najpierw ukradkiem, a następnie nieco pewniej, ale nadal lekko nerwowo, rzucił okiem na prawo, a potem na lewo. Tym samym upewnił się co do obecności innych w pomieszczeniu, czego nie uczynil jeszcze do tej pory, zbyt skoncentrowany na układaniu przedmiotów na stole przed sobą i zbyt zajęty patrzeniem na nie. Ponownie wbił wzrok w stół i nie podniósł go aż do rozpoczęcia spotkania przez Rektora.

   Doktor Podsiadek nie miał najmniejszego pojęcia, o czym mówiono, ale zupełnie mu to nie przeszkadzało. Jako zaprawiony w rutynie akademickiej pracownik, nie raz już uczestniczył w spotkaniach i wiedział, że znajomość tematu nie jest konieczna do kontynuowania kariery, a tylko tego pragnął. Od czasu do czasu rzucał znad notesu okiem na mówiących i przytakiwał. Niekiedy dla odmiany nadymał wargi i kręcił głową – dlatego, że się nie zgadzał z mówiącym, albo też właśnie zgadzał się, że to oburzające. Ponieważ gest ten każdorazowo był identyczny, nie sposób było określić z powodu którego z wariantów został przez Doktora Podsiadka zainicjowany. Co jakiś czas, trzymanym w prawej dłoni Montblankiem, skreślał kilka słów w notatniku. Wówczas za każdym razem najpierw szybko prostował prawą rękę, by poprawić sposób leżenia rękawa koszuli w rękawie granatowej marynarki, a następnie już wolniej, półkolistym ruchem zbliżał pióro do papieru. Pisał powoli i starannie, z wyraźną chęcią ujawnienia ćwiczonego w licznych chwilach wolnych charakteru pisma, z którego w obecnym stadium swojej kariery naukowej był już bardzo zadowolony. Doktor Podsiadek wiedział jedno: podczas podobnych spotkań pod żadnym pozorem nie wolno w czystym notesie wykonywać rysunków, bo byłoby to oznaką nudzenia się, a Doktor Podsiadek ani się nie nudził, ani tym bardziej nie mógł sprawić podobnego wrażenia, ani nie wolno pisać liścików do kolegów siedzących obok, co dla odmiany Doktorowi nie groziło, ponieważ nie miałby o czym pisać do siedzących obok pracowników tej samej Katedry.



   Kiedy spotkanie dobiegło końca, Doktor Podsiadek z dużą dozą staranności poskładał swoje przybory, włożył je do torby, następnie zapierając się dłońmi o brzeg stołu, odsunął krzesło i wstał. Poprawił nogawki spodni swojego granatowego garnituru, a następnie ruszył z kolegami z Katedry w kierunku wyjścia.
– Bardzo ciekawe, Panie Kolego, bardzo ciekawe – skomentował uwagę jednego z kolegów, nie nawiązując kontaktu wzrokowego, ani nawet nie słuchając, co do niego mówiono.
– To może wpadniemy po drodze na chwilę zobaczyć, jak odnowiono stare aule w Budynku Biblioteki? – zaproponował już głośniej ten sam kolega, który chwilę wcześniej zwracał się do Doktora Podsiadka.

   Budynek Biblioteki stał tuż obok i kiedy do niego weszli, przywitała ich pustka i cisza. Obydwie były symptomami tymczasowego zawieszenia, to jest okresu po zakończeniu prac remontowych, a przed rozpoczęciem zajęć dydaktyzcnych. Wejście otwierało obszerne lobby z filarami, które prowadziło do głównej auli. Lobby od auli oddzielała jedynie  szeroka i wysoka na ścianę szyba. Była to prawdziwie nowoczesna aula, wyposażona we wszystko, o czym można zamarzyć, i do tego wykonana zgodnie z obowiązującymi modami na nowoczesność, to jest: była przezroczysta z kilku stron. Wgląd do niej można było mieć zupełnie bez wchodzenia do środka i to zarówno z lobby, w którym teraz stali koledzy Doktora Podsiadka z Katedry, jak i z pierwszego piętra.

   Koledzy wyrazili szczery zachwyt nad pomysłem i wykonaniem głównej auli, jeden Doktor Podsiadek ujrzawszy wielką na ścianę szybę, zbliżył się do niej tym samym sceptycznym, bocianim krokiem, którym uprzednio z dużą dozą podejrzliwości zbliżał się do sali, w której nie czekali na niego studenci. Zmarszczył brwi, przygarbił się jakby w celu odparcia ataku, założył ręce za plecy z zamysłem udawania, że nowa aula nic a nic go nie interesuje i na entuzjastyczne uwagi kolegów z Katedry odnośnie nowej auli, rzekł jedynie – nerwowo i lekko przerywając pomiędzy słowami:
– Ja nie lubię… jak mi tak zza szyby… kukają.


Ilustrowała: spinelli/pinezka.pl

Komentarze (0)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl