Zaliczenie na ocenę (z życia Doktora Podsiadka)


z życia Doktora Podsiadka


   Doktora Podsiadka irytowało już od trzech lat, że jedyny przedmiot, do którego prowadził wykład, posiadał status "zaliczenia na ocenę". Doktor Podsiadek, zaangażowany i doświadczony akademik, wiedział, że jedynie prowadzenie wykładu powoduje awans w niewidzialnej strukturze prestiżu na uczelni, ale pełnię szczęścia daje prowadzenie wykładu kończącego się egzaminem.



   Będąc w nastroju filozoficznym, zaraz po wejściu w bramę uczelni Doktor Podsiadek udał się do Klubu Profesorskiego. Mijając po drodze swój gabinet, zostawił w nim swój neseser wykładowcy, który w ostatnim okresie zastąpił jego teczkę wykładowcy. Doktor Podsiadek odkrył bowiem, że neseser, jako wykonany z plastiku, posiadał stabilniejszą strukturę i lepiej się nadawał do przenoszenia drugiego śniadania.

   Na okres sesyjny, w który właśnie wkroczył rok akademicki, Doktor Podsiadek zaopatrzył się także w niewielką, skórzaną torebkę przytraczaną do paska, w której nosił ze sobą najpotrzebniejsze przedmioty, resztę pozostawiając w swoim gabinecie. Lista najpotrzebniejszych przedmiotów zawierała dokumenty, klucze do samochodu, do domu i do gabinetu, telefon komórkowy, grzebień i scyzoryk.

   Zarówno neseser wykładowcy, jak i skórzaną torebkę przytraczaną do paska, Doktor Podsiadek nabył podczas jednej z rutynowych niedzielnych wypraw na bazar, na który dla niepoznaki udawał się zawsze w czapce-maciejówce. Choć prawdopodobieństwo spotkania kogoś znajomego ze świata zawodowego pozostawało znikome, Doktor Podsiadek uważał wyprawy bazarowe za nie do końca zbieżne z jego imagem Pełnomocnika ds ECTS i wolał dmuchać na zimne. Zakamuflowany, w niedzielne poranki z zaangażowaniem niespotykanym u niego w żadnych innych okolicznościach chodził od stoiska do stoiska odkrywając skarby, dyskutując i targując się. Jego cichą pasją były ręczne wiertarki, których posiadał osiemnaście i nadal nabywał.


   W błękitno-szarej koszulce z krótkim rękawkiem, pochodzenia podobnego co kolekcja ręcznych wiertarek, wkroczył Doktor Podsiadek do Klubu Profesorskiego, który obecnie świecił pustkami. Odpowiedział na powitanie stojącego za barem, lecz niewidocznego kelnera, i zamówił kawę. Usadowił się w swoim ulubionym fotelu, z którego widział niewiele ponad drzwi wychodzące na dach budynku, osłonięte ozdobną kotarą. W całym wystroju Klubu Profesorskiego te drzwi lubił najbardziej. Ponieważ nastrój miał bardziej filozoficzny niż jakikolwiek inny, siedział i patrzył się w drzwi wychodzące na dach, budując jednocześnie strategię swojego przedmiotu.

   Doktora Podsiadka irytowało już od trzech lat, że jedyny przedmiot, do którego prowadził wykład, posiadał status "zaliczenia na ocenę". Doktor Podsiadek, zaangażowany i doświadczony akademik, wiedział, że jedynie prowadzenie wykładu powoduje awans w niewidzialnej strukturze prestiżu na uczelni, ale pełnię szczęścia daje prowadzenie wykładu kończącego się egzaminem. Tak więc wszystkie pozostałe przedmioty, za które był odpowiedzialny, nie miały żadnego znaczenia – liczył się tylko ten jeden, a on kończył się zaliczeniem na ocenę.

   Szczytem prestiżu było wykładać podstawowy przedmiot kursowy o dużej liczbie punktów ECTS i statusie egzaminu. Choć fizycznie zaliczenie na ocenę nie różniło się od egzaminu, jako że i jedno, i drugie odbywało się w sesji egzaminacyjnej i polegało na wypełnieniu testu, Doktor Podsiadek cierpiał męki, kiedy do stu pięćdziesięciu indeksów i kart egzaminacyjnych oceny ze swojego przedmiotu wpisywał w rubryce "zaliczenie", a nie w tej bardziej prestiżowej: "egzamin".
 
   Hierarchii stanowisk na uczelni odpowiadała hierarchia prestiżu przedmiotów. Idealnie powinny być ściśle skoordynowane, ale wobec niedoboru profesorów na rynku, prestiżowe przedmioty przyznawano także co bardziej doświadczonym wykładowcom poniżej stopnia profesorskiego. W chwilach kryzysowych prestiż stanowiska można było łatać prestiżem przedmiotu lub odwrotnie, a obydwa jednocześnie stanowiły o pozycji osoby na Uczelni, co oznaczało znacznie więcej niż tylko miejsce w hierarchii zakładu pracy. Oznaczało symboliczną i realną pozycję w Kręgu, zwanym inaczej "Środowiskiem".

   Kawa podana przez niewidzialnego kelnera w białej koszuli i kamizelce stygła, kiedy Doktor Podsiadek poddawał ewaluacji swoje męki. Doktor Podsiadek pokręcił lewą stopą luźno zwisającą z kolana założonego na kolano prawe, a razem ze stopą zakręcił się także mokasyn z plecionki i szara skarpeta pomiędzy nimi.
– Hmm… – mruknął Doktor Podsiadek znacząco w przestrzeń.
– Hmmm… – powtórzył przeciągle.
   Sprawa statusu przedmiotu nie dawała mu spać i był zdeterminowany załatwić sprawę ostatecznie tego właśnie dnia. Jako pełnomocnik ECTS odpowiadał za przyznawanie punktów przedmiotom i choć ostateczny głos w tej sprawie miała Rada Wydziału, Doktor Podsiadek zdołał zdobyć dla swojego przedmiotu punktów aż siedem – liczbę tak wysoką, że inaczej niespotykaną. To jednak usatysfakcjonowało go tylko na chwilę.
–  Jako Pełnomocnik – ciągnął do siebie Doktor Podsiadek, oczy zwężone w szparki, z marsem na czole, wzrok nadal wbity w zakamuflowane drzwi na dach budynku – mógłbym…
   Doktor Podsiadek urwał nagle, błyskawicznie rozprostował grymas na twarzy i starannie obejrzał się dookoła. W kącie krzątał się jedynie kelner, a więc w Klubie nie było nikogo.

   Lekko zły na siebie za zbyt ostentacyjną demonstrację wymyślenia strategii, Doktor Podsiadek poprawił się w skórzanym fotelu, łokcie oparł na poręczach i splótł dłonie. Ponownie zwęził oczy i nieco ciszej niż poprzednio powiedział:
–  Mógłbym wymienić z Dziekanem kilka punktów ECTS z puli Wydziału na status egzaminu!


Ilustracja: summa/pinezka.pl (z wykorzystaniem zdjęć z serwisu SXC.hu)

Komentarze (0)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl