Słów parę na temat świecidełek - okiem architekta

Lokum

ilustr. Anna FudymaOkiem architekta

   W związku ze zbliżającymi się Świętami Bożego Narodzenia i ja postanowiłam wkomponować się w przewodni temat grudniowego numeru pinezki.pl. Radośnie zgłosiłam, że napiszę o architekturze i świątecznym wystroju, lecz tym razem to nie będzie porada dotycząca tego, jak przystroić nasz dom na święta, aby sąsiadom oko zbielało, lecz prawie tyrada, jak pohamować skłonności do nadmiaru i przesady, które tkwią gdzieś w każdym z nas i każą nam z otwartymi ustami podziwiać mieniące się lampki i błyskotki.

    Właśnie dzięki temu atawistycznemu i, jak podejrzewam, wywodzącemu się z dzieciństwa zamiłowaniu do wszystkiego, co kolorowe i błyszczące, kicz w naszym świecie ma się doskonale.

   Tradycja przystrajania domów w okresie Bożego Narodzenia odrodziła się w Polsce w całej krasie po upadku komunizmu. Polska okazała się światową potęgą w produkcji bombek choinkowych i sztucznych drzewek, a tony chińskich ozdóbek zalały nasze sklepy. Tak naprawdę w tym szaleństwie strojenia nie ma nic złego… poza nadmiarem i tendencją do przesady. Niedościgłym wzorcem są domy z amerykańskich filmów, na zewnątrz obowiązkowo jak najbardziej podobne do choinki stojącej w ich wnętrzu. Jeśli dodamy do tego typowo polską, niezdrową, międzysąsiedzką rywalizację w ilości rozwieszonych lampek, która pobudza niejednego pana domu do wyczynów, jakich nie powstydziłby się cyrkowy akrobata, przy rozwieszaniu tychże ozdób na okolicznych drzewach, kominach i dachach, mamy murowany efekt – oczopląsowy kicz!

ilustr. Anna Fudyma

   Ozdoby przeważnie są wieszane bez ładu i składu, a wystarczyłoby parę chwil pomyśleć i spróbować podpatrzeć, jak to robią fachowcy, czyli specjaliści od oświetlania budynków, i spróbować wyeksponować ciekawsze fragmenty naszych domów.
   Po pierwsze – warto, zanim kupimy lampki, zastanowić się, jaki efekt chcemy osiągnąć i spróbować zaplanować, jak to zrobimy. Nie będę pisać o tym, że inny rodzaj lampek i lamp jest przeznaczony do stosowania w warunkach zewnętrznych, a inny wewnątrz domu. Użycie sznurów domowych lampionów może skończyć się wzywaniem straży pożarnej do niewątpliwie pięknie płonącej elewacji naszego domu. Należy sprawdzić także, jaka będzie moc wszystkich podłączonych lampek, żeby nie okazało się, że już wewnątrz domu musimy siedzieć przy świeczce, bo wykorzystaliśmy całą moc przyłączeniową do budynku. 

   Tak jak w wielu innych przypadkach, także i tutaj ilość nie znaczy jakość, światło ma różne kolory i w zależności od koloru oraz faktury ściany, na którą pada tenże kolor, zmienia się. 
Zastanówmy się zatem – co chcemy uzyskać?
   Możemy już wprowadzając się do domu tak zaplanować oświetlenie naszego budynku, żeby wyeksponować wejście i jego ciekawsze fragmenty. Wtedy wystarczy dodać parę drobnych, niekoniecznie świecących własnym światłem, ozdób we właściwych miejscach (np. girlandę szklanych bombek, na które padnie światło znad wejścia), aby uzyskać znakomity świąteczny efekt.
   Jeżeli planujemy rozwiesić sznury lampek, to nie wieszajmy ich wszędzie! Możemy podkreślić krawędzie połaci dachowych, albo podświetlić drzewka w ogrodzie, albo krawędź ogrodzenia, albo zawiesić w oknach świecące ozdoby. Nie stosujmy wszystkich tych sposobów jednocześnie, bo wtedy w chaosie świateł i kolorów właściwie żaden z elementów nie zabłyśnie prawdziwym urokiem.

   Równie ważne jak ilość jest dobranie kolorów światła. Warto pamiętać, że każda z oświetlonych płaszczyzn w różny sposób odbija światło, w zależności od jej faktury i koloru. Inaczej będą wyglądały czerwone lampki na tle zielonej ściany, a inaczej na tle kremowej. Tynk w kolorze szarawym, podświetlony niebieskimi światełkami będzie psychodelicznie szaro-bury, ale już oświetlony na czerwono stanie się optymistycznie lekko różowawy. Jeśli nie mamy możliwości wypróbowania, jaki efekt osiągniemy, a nie jesteśmy tego pewni, lepiej wybierzmy lampki w kolorze białym, który jest najbezpieczniejszy. Oczywiście należy pamiętać, że białe światło nie koniecznie jest całkiem białe, ale może być bardziej żółte (takie jak zwykłe żarówki żarowe) i wtedy wygląda na ciepłe i przyjazne, a może być zupełnie białe (takie jak halogeny albo jarzeniówki), albo różowawe (jak lampy sodowe oświetlające ulice).

   Producenci świecących ozdób zewnętrznych co roku zaskakują nas nowymi pomysłami. Pewnego rodzaju standardem są girlandy migocząco-pulsujące i zmieniające kolory. Daje to fantastyczny i piorunujący (sąsiadów) efekt przez pierwsze piętnaście minut… ale później staje się to męczące dla oczu widza. Jeśli już koniecznie takie efekty musimy stosować (niekoniecznie tylko po to, żeby pognębić sąsiadów), to kupmy sznury z opcją pozwalającą na czasowe wyłączenie migotania.

   Jeśli chodzi o wystrój wnętrz, to w zasadzie reguły są te same – najpierw zastanówmy się, jakie kolory w naszym domu przeważają i wyeliminujmy ozdoby w barwach, które się będą z nimi gryzły, potem zaplanujmy rozmieszczenie wszystkich ozdób (starając się pohamować skłonność do nadmiaru) i już gotowe.

Wesołych Świąt!

PS.
   Jeśli ktoś spodziewał się, że podpowiem, jakie obecnie trendy są modne, to proszę wybaczyć – dom jest odzwierciedleniem gustów jego mieszkańców i jego wygląd musi być zgodny z ich potrzebami i charakterem. Jedni wolą designerską prostotę, a inni barokowe aniołki – i całe szczęście, bo dzięki temu różnimy się od siebie w naszym zunifikowanym świcie.


Ilustracje: Anna Fudyma/pinezka.pl

Komentarze (0)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl