Urządzamy pokoje - Okiem architekta

Urządzamy pokoje

Okiem architekta

ilustr. Joanna Titeux
   Zgodnie z zapowiedzią z przedświątecznej, listopadowej pinezki będę kontynuować wątek zmian, jakie najczęściej pragną wprowadzić ludzie w swoich nowokupionych mieszkaniach, żeby dostosować je do własnych potrzeb.
   Wspominałam o łazience i kuchni. Teraz przyszła pora, aby przyjrzeć się pokojom.

   Jak już pisałam, zmiany te są często niezbyt fortunne, szczególnie jeśli mieszkanie jest jeszcze na papierze i nie można pomysłu odnieść do rzeczywistości, a papier, jak wiadomo, cierpliwie znosi wszystko.

   Wspominałam o łazience i kuchni. Teraz przyszła pora przyjrzeć się pokojom.

   Najczęściej spotykanym błędem, nierzadko wynikającym z ograniczonych funduszy, jest konieczność wydzielenia co najmniej jednej dodatkowej sypialni. W tym miejscu zapewne narażę się niektórym, ale często spotykam się z ludźmi, którzy decydują się na kupno mieszkania w drogim budynku w modnej dzielnicy, ale od samego początku zbyt małego, jak na ich potrzeby. Moim zdaniem nie warto, lepiej kupić większe, wygodniejsze, dłużej poszukać, bo, szczerze powiedziawszy, prawie nigdy wydzielanie dodatkowych pokojów nie odbywa się bez uszczerbku na późniejszym komforcie życia.
   Dzieje się tak z prostej przyczyny – projektując mieszkania rzadko montujemy więcej okien niż potrzeba, a to jest podstawowy problem – bo jak tu wydzielić funkcjonalną sypialnię bez okna? Zazwyczaj ratujemy się przenosząc kuchnię jako aneks do pokoju dziennego i wtedy (zakładam, że w większości przypadków jest to technicznie możliwe, ponieważ coraz częściej projektanci przewidują, że ktoś wpadnie na taki pomysł) wszystko zależy od wielkości pokoju. Niestety, często zdarza się, że ostatecznie mamy jedną wielką kuchnię, w której zaplątały się przypadkiem, gdzieś między blatem roboczym a stołem, kanapa i telewizor.
   To oczywiście czarny scenariusz i nie zawsze tak musi być.

   Poniżej zamieszczam kilka uwag dotyczących minimalnych wymiarów i cech funkcjonalnych pokojów dla tych, którzy z różnych powodów zdecydują się na zmiany. 

ilustr. Joanna Titeux

   Zacznijmy od szerokości. Wszyscy pamiętamy pokoje-tramwaje, tak częste w komunistycznych blokach, tudzież pokoje o wymiarach niewiele większych od łazienki, gdzie jedynym zdającym egzamin meblem zdawał się być nieśmiertelny półkotapczan. Toteż jeśli pomieszczenie ma naprawdę służyć komukolwiek, powinno mieć szerokość nie mniejszą niż 2,2 m dla jednej osoby i 2,7 m dla dwóch osób, tak aby dało się swobodnie przejść obok normalnego łóżka.
   Planując pamiętajmy, że w każdym pokoju przyda się miejsce na szafę (która ma głębokość minimum 60 cm) i na jakiś regał z półkami albo komodę, które mają szerokość od 20 (płytki regał na książki) do 40 cm. Jeśli jedną ścianę zajmują okna, warto przemyśleć lokalizację drzwi tak, aby nie zabrały nam ostatniej możliwości ustawienia mebli i aby za otwierającym się skrzydłem nie pozostała martwa przestrzeń, zbyt płytka, aby coś postawić, ale zabierająca nam sporo cennej powierzchni.

   Trudniejszą sprawą wydaje się przeróbka pokoju dziennego, który jest najczęściej używanym pomieszczeniem w domu i powinien być możliwie jak największy. W małych wnętrzach warto zrezygnować z wydzielania go od przedpokoju, co pozwala optycznie stworzyć wrażenie większej przestrzeni, i od kuchni. Oczywiście, nie polecam całkowitego otwarcia kuchni z wyżej wspomnianych względów. Warto pozostawić kawałek ścianki zasłaniającej choć trochę kuchenny rozgardiasz, który, jeśli się gotuje w domu, jest nieunikniony.
   Zgodnie z prawem pokój dzienny powinien mieć minimum 16 m2 powierzchni. Nie jest to dużo, jeśli zważymy na fakt, że zazwyczaj musimy w nim zmieścić co najmniej dwie, jeśli nie trzy funkcje: kącik wypoczynkowy, jadalny i często jeszcze miejsce do pracy. Warto też zawczasu przemyśleć rozstawienie mebli, a w szczególności telewizora. Istotne jest takie jego usytuowanie, aby światło padające z okien nie odbijało się w ekranie. Najlepiej, aby znalazł się na ścianie, na której znajdują się okna, ewentualnie na ścianach do nich prostopadłych, a nigdy naprzeciw nich.

   Na koniec pozostawiłam przedpokój, który często jest uważany za niezbyt ważne pomieszczenie i bywa traktowany po macoszemu. Warto pamiętać, że każdy wchodzący do domu przez chwilę musi się tam zatrzymać, zdjąć buty, powiesić gdzieś płaszcz i że często w jednym momencie kręci się tam kilka osób. Z tego powodu nie można przedpokoju dowolnie zmniejszać, bo zwyczajnie część osób będzie musiała albo czekać na swoją kolej na korytarzu, albo wejść do któregoś z pokojów.
   Poza tym przedpokój to główny trakt komunikacyjny mieszkania, zatem nie może być zbyt wąski, skoro będą się w nim wymijać przechodzące osoby, a na dodatek część drzwi będzie się do jego wnętrza otwierać, dodatkowo ograniczając przejście. Zgodnie z prawem minimalna szerokość przejść i korytarzy w mieszkaniach wynosi 1,2 m z miejscowymi zwężeniami do 0,9 m i nie jest to zbyt wiele, dlatego planując zmniejszanie szerokości przedpokoju trzeba dobrze się zastanowić. Poza tym warto, jak wspomniałam, przewidzieć miejsce na szafę na wierzchnie ubrania oraz na szafkę z butami, aby się nie potykać o leżące w kącie obuwie.

   I jeszcze jedna, ostatnia uwaga – sprawdźmy przed kupnem planowany kierunek otwierania się drzwi do poszczególnych pomieszczeń w domu, aby po zainstalowaniu skrzydeł nie okazało się, że jednoczesne otwarcie kilku ich par spowoduje zaczepienie się klamek i totalny zator.


Ilustrowała Joanna Titeux/pinezka.pl

{jos_sb_discuss:15}

Komentarze (0)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl