Krzeszów

Polskie dróżki
Krzeszów


   Kiedy po raz pierwszy przybyłam tu dwadzieścia lat temu, do Krzeszowa nie prowadziły, tak jak teraz, drogowskazy, a dokoła klasztoru panowała pustka i cisza. Nasze pojawianie się wywabiło zakonnika z pękiem kluczy, który, wyraźnie ucieszony wizytą, pootwierał drzwi i oprowadził nas po kościołach. W zaniedbanych wnętrzach, pod obłażącymi ze ścian tynkami, w przygasłych barwach polichromii można było tylko domyślać się ukrytego piękna sprzed stuleci.


   Droga z Kamiennej Góry prowadzi na południe płaskim dnem doliny pośród łagodnych, pokrytych lasem wzgórz. W pustym krajobrazie, pomiędzy z rzadka rozrzuconymi domami, już z daleka rysują się na horyzoncie wieże kościołów krzeszowskiego sanktuarium.
   Kiedy po raz pierwszy przybyłam tu dwadzieścia lat temu, do Krzeszowa nie prowadziły, tak jak teraz, drogowskazy, a dokoła klasztoru panowała pustka i cisza. Nasze pojawianie się wywabiło zakonnika z pękiem kluczy, który, wyraźnie ucieszony wizytą, pootwierał drzwi i oprowadził nas po kościołach. W zaniedbanych wnętrzach, pod obłażącymi ze ścian tynkami, w przygasłych barwach polichromii można było tylko domyślać się ukrytego piękna sprzed stuleci.
   Teraz nawet w zimny i deszczowy wrześniowy poranek krzeszowskie sanktuarium tętni życiem. W świątyniach prowadzone są finansowane przez Unię Europejską prace remontowe, a na poranne nabożeństwo wędrują nie tylko okoliczni mieszkańcy, lecz także przybyłe z odległych stron pielgrzymki. O wzrastającej popularności miejsca świadczyć może fakt, że dokoła klasztornych zabudowań powstały punkty informacyjne, sklepiki i inne zabudowania służące pielgrzymom, a liczne grono obsługujących i profesjonalne wydawnictwa zastąpiło braciszka – stróża i przewodnika z pękiem kluczy.

   Początki Krzeszowa, obecnie głównego sanktuarium maryjnego diecezji legnickiej, sięgają połowy XIII wieku. W 1242 r., w rok po bitwie z Mongołami pod Legnicą, wdowa po księciu Henryku Pobożnym, księżna Anna, wypełniając wolę swojego męża założyła tutaj niewielki klasztor benedyktynów sprowadzonych z czeskich Opatowic. Ideą księżnej fundatorki było, aby w sanktuarium tym znalazło się miejsce spoczynku zmarłych Piastów Śląskich. Wnuk Henryka Pobożnego, książę świdnicko-jaworski Bolko I, wykupił dobra od benedyktynów i w 1292 r. sprowadził cystersów z Henrykowa. Z tego okresu pochodzi pierwszy dokument fundacyjny opactwa cystersów w Krzeszowie.
   Po wygaśnięciu rodu Piastów świdnicko-jaworskich, w 1392 r. Krzeszów znalazł się w granicach korony czeskiej. Największy rozkwit klasztoru nastąpił w XVII w, kiedy Krzeszów stanowił jedno z największych opactw cysterskich w Europie, a zarazem ważny ośrodek nie tylko religijny, ale także gospodarczy, kulturalny i artystyczny. Przybywali tu licznie artyści z Czech, Bawarii, Moraw, Austrii i Śląska, a ślady ich działalności można podziwiać w tutejszych kościołach i kaplicach po dziś dzień.

   Obecny kształt sanktuarium przybrało w XVII i XVIII w. W 1696 r. zakończono budowę kościoła św. Józefa. W XVIII w. wzniesiony został kościół (obecnie bazylika mniejsza) Domus Gratiae Sanctae Mariae, będący najpiękniejszą i największą na Śląsku świątynią późnobarokową. Wśród otaczających klasztor pól i lasów powstała też złożona z 32 kaplic-stacji Kalwaria, upamiętniająca drogę Chrystusa od pałacu Piłata na Golgotę.
   Ten okres rozkwitu Krzeszowa zakończyła aneksja Śląska przez Fryderyka II Wielkiego. Pod rządami pruskimi przeprowadzono kasatę klasztoru, a sanktuarium zubożało i spadło do rangi kościoła parafialnego. Dopiero w 1919 r. przybyli do Krzeszowa benedyktyni z Pragi, a w 1924 r. klasztorowi nadano znów rangę opactwa.
   II wojna światowa i lata po niej to kolejny trudny okres dla sanktuarium. Hitlerowcy utworzyli tu obóz dla przesiedleńców, przetrzymywali też Żydów przed skierowaniem ich do obozów koncentracyjnych. Po wojnie do klasztoru na krótko powrócili zakonnicy, jednak w 1946 r. opuścili te tereny wraz z niemiecką ludnością Śląska. Do Krzeszowa przybyły najpierw polskie benedyktynki ze Lwowa, następnie benedyktyni z Tyńca. Od 1960 r. sanktuarium pozostawało pod opieką księży diecezjalnych, by w 1970 r. powrócić nareszcie w ręce cystersów.

Krzeszów - bazylika
Bazylika w Krzeszowie  

   Centrum sanktuarium stanowią dwa sąsiadujące ze sobą kościoły: bazylika pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i kościół św. Józefa.
   Bazylika, wzniesiona na planie krzyża, wyróżnia się spośród zabytków architektury późnego baroku niezwykłą dynamiką, bogactwem elementów architektonicznych, rzeźbą i bogatymi polichromiami na sklepieniach. W ołtarzu umieszczony jest główny obiekt kultu w sanktuarium – wizerunek Matki Boskiej Łaskawej. Datowany na połowę XIII stulecia jest jednym z najstarszych na ziemiach polskich obrazem o tematyce maryjnej namalowanym temperą na desce. Malowidło reprezentuje typ zwany Hodigitrią, czyli Madonny wskazującej drogę: Maryja na prawym ramieniu trzyma Dzieciątko, lewą ręką wskazuje na Nie jako na jedyną drogę dla wiernych.

   Nie wiadomo dokładnie, w jaki sposób obraz trafił na Dolny Śląsk. Prawdopodobnie podarował go cystersom fundator klasztoru, książę świdnicko-jaworski Bolko I. Miejscowe legendy wiążą fakt pojawienia się ikony w kościele z powstaniem nazwy Krzeszów. Najbardziej znane podanie głosi, że obraz, pochodzący z samego Bizancjum, przywiózł do włoskiego miasta Rimini rycerz Benito Tankrett, uczestnik wypraw krzyżowych. Z Rimini do Krzeszowa wizerunek Madonny przenieśli aniołowie, spełniając w ten sposób wolę samej Marii. Panujący wtedy książę Bernard, syn Bolka I, miał wyrazić nadzieję, że miejscowy kościół stanie się "domem łaski Maryi", a ówczesny opat Mikołaj wyszeptał po łacinie: Domus Gratiae Mariae. Nic dziwnego, że jedną z pierwszych nazw krzeszowskiego opactwa była "Gratia Sanctae Mariae", do której nawiązują późniejsze Grussav, Grissov, Grissowe, Grüssau.
   Druga legenda łączy pojawienie się ikony w klasztorze i nazwę Krzeszów z osobą pustelnika Krzesza, który na rozkaz i wedle wskazówek aniołów namalował obraz Madonny z Dzieciątkiem. Pewnego dnia pustelnię, znajdującą się w pobliżu dzisiejszej Kamiennej Góry, odwiedził polujący w tamtejszych lasach książę Bolko I. Zachwycony wizerunkiem padł na kolana i przyrzekł Maryi, że zaangażuje cały swój książęcy autorytet, aby krzewić Jej cześć wśród dolnośląskiego ludu. Wkrótce potem sprowadzeni przez księcia cystersi wznieśli w pobliżu pustelni Krzesza klasztor i kościół, do którego wiodła droga wycięta wśród boru. Opowieść ta ma tłumaczyć pochodzenie wcześniejszej nazwy Krzeszowa – Krzeszobór (Cressebor).

   Nie znaleziono żadnych dokumentów opisujących losy krzeszowskiego obrazu przed najazdem husytów, którzy w 1426 r. napadli na opactwo. Najeźdźcy mieli zamordować 70 lub 71 braci, ale wzmianki o męczeństwie zakonników pojawiają się dopiero w XVII w., a nieścisłości w przekazach każą powątpiewać, czy takie wydarzenie istotnie miało wtedy miejsce. Jednak legenda o okrutnie zamordowanych mnichach zainspirowała w XVIII w. Georga Wilhelma Neunhertza, wnuka sławnego Michaela Willmanna, do realistycznego odtworzenia sceny męczeństwa na fresku w południowym skrzydle transeptu kościoła Matki Boskiej Łaskawej: zakonnicy są krzyżowani, paleni, ścinani mieczem, ćwiartowani, zabijani włóczniami... Inne fakty z czasu wojen husyckich nie budzą już takich wątpliwości. Husyci splądrowali klasztor, a kościół sprofanowali i podpalili. Na szczęście, jak wynika z późniejszych zapisków, cystersom udało się ukryć obraz Matki Boskiej Łaskawej pod podłogą zakrystii, gdzie w zapomnieniu przeleżał niemal dwieście lat. W czasie remontu kościoła, 18 grudnia 1622 r., światło padające z okien zakrystii oświetliło pękniętą posadzkę, pod którą odkryto skrzynię z ikoną. Na pamiątkę tego wydarzenia obchodzone jest w Krzeszowie Święto Światła. Cudownie ocalony i odnaleziony obraz przyciągał teraz jeszcze liczniejsze rzesze pielgrzymów.
   XVII i XVIII w. to, jak wspomniano, okres rozkwitu krzeszowskiego opactwa i najbardziej intensywnego ruchu pielgrzymkowego. Od 1735 r. pątnicy mogli podziwiać umieszczony w głównym ołtarzu obraz Matki Boskiej Łaskawej w bogato zdobionej srebrnej ramie podtrzymywanej przez putta. Pod jednym warunkiem – musieli trafić na wielkie święto: Boże Narodzenie, Wielkanoc, Boże Ciało, albo na jakąś uroczystość ku czci Matki Boskiej. W inne dni świątynia była zamknięta dla wiernych, mieli do niej wstęp wyłącznie zakonnicy.

   Po obu stronach ołtarza ozdobne portale wiodą do kaplic grobowych stanowiących mauzoleum Piastów świdnicko-jaworskich. Zgodnie z intencją założycielki klasztoru, księżnej Anny, w krzeszowskim opactwie spoczęły prochy fundatora klasztoru księcia Bolka I, jego syna księcia Bernarda oraz wnuka, księcia Bolka II. Książęta ci zasłużyli na zaszczytne miejsce wiecznego spoczynku nie tylko pobożnością i hojnością dla opactwa, ale także mądrymi rządami, które przyczyniły się do rozkwitu gospodarczego i wzrostu znaczenia księstwa świdnicko-jaworskiego.

   Nie wiadomo, jak wyglądało pierwotnie to miejsce. Późniejsze przebudowy (XV-XVIII w.) skutecznie zatarły ślady średniowiecznej architektury. Prawdopodobnie gotyckie nagrobki książąt znajdowały się najpierw przed ołtarzem głównym, w połowie XVII w. zostały przesunięte na boki, a w w. XVIII zastąpiono je nagrobkami barokowymi, w które wkomponowano średniowieczne elementy: niezmienione pozostały m.in. figury Bolka I i Bolka II. Mauzoleum łączy się z położoną niżej kaplicą św. Marii Magdaleny, w której można podziwiać miniaturową kopię Grobu Pańskiego w Jerozolimie. Połączenie dynastycznego mauzoleum fundatorów z symboliką Grobu Pańskiego służyło wyeksponowaniu motywów eschatologicznych i przypominało o znikomości ziemskiej chwały; dlatego atrybuty władzy książęcej, przepych, bogactwo i piękno przeplatają się z symbolami śmierci i wieczności. Nie sposób opisać bogactwa detali zdobiących mauzoleum Piastów i ich wielowarstwowej symboliki. Warto jednak jeszcze wspomnieć o kopułach obu książęcych kaplic – północnej i południowej – z malowidłami Neunhertza przedstawiającymi dzieje krzeszowskiego opactwa. Sceny układają się w pewne symetryczne sekwencje, które można za każdym razem odczytywać dwuwymiarowo, nadawać im aspekt polityczny i religijny, doczesny i wieczny, partykularny i uniwersalny.

   Wyrafinowana symbolika charakteryzuje niemal wszystkie elementy krzeszowskiej bazyliki. Mówi się nawet o "programie ideowym" świątyni, który z okazji konsekracji kościoła opisał już w 1735 r. Samuel Leopold Hahn. Motywy eschatologiczne, mesjanistyczne i maryjne widoczne są już na zewnątrz kościoła, w bryle fasady, którą ozdabiają figury i liczne inskrypcje. Fasadę podzielono na dwie nierówne części: większa, górna symbolizuje sferę boską, mniejsza, dolna – sferę ziemską. W centrum umieszczono wizerunek Marii, która jest łączniczką tych dwóch sfer, Bramą Niebios. Ukazano ją w wymiarze ponadczasowym, jako wieczną depozytariuszkę i pośredniczkę łask pochodzących od Trójjedynego Boga. O ponadhistorycznym wymiarze mają świadczyć symboliczne odwołania do Starego (posąg Mojżesza, cytaty z proroctwa Izajasza o Emmanuelu) i Nowego Testamentu (sceny zwiastowania i nawiedzenia Elżbiety, aluzja do apokaliptycznej niewiasty odzianej w słońce), a także do historii Kościoła (postaci świętych). Motywy maryjne i mesjańskie są powtórzone i rozwinięte we wnętrzu kościoła: główny cykl polichromii przedstawia rolę Marii w Bożym planie zbawienia, największe malowidła na sklepieniach nawy głównej ilustrują atrybuty mesjasza opisane w Księdze Izajasza i wymienione już na fasadzie: Przedziwny, Doradca, Bóg, Mocny, Ojciec Przyszłego Wieku, Książę Pokoju. Mniejsze freski, przedstawiające różne sceny biblijne, uzupełniają główne motywy.

   Atrakcję kościoła Matki Boskiej Łaskawej stanowią też późnobarokowe organy Michaela Englera, jedne z najstarszych i najlepiej zachowanych instrumentów zabytkowych na Śląsku.  Łączą one formy plastyczne z muzycznymi, ich kształt ilustruje m.in. barokową zasadę kontrapunktu, dysonansu i efekt stretta. Tuż nad organami widnieje napis Admirabilis (Przedziwny/najbardziej godny podziwu) i do niego nawiązują dekoracje rzeźbiarskie dłuta Antoniego Dorasila (Dorazila) i jego uczniów. W centrum, w promienistej aureoli, znajduje się Ten, któremu należy się podziw – Jezus ukazany jako tronujące dziecko adorowane przez Marię, Józefa i anioły, a właściwie całą anielską orkiestrę. Niebiescy muzykanci grają Panu na trąbach, harfach i cytrach, zgodnie ze słowami Psalmu 150, a cała ziemia śpiewa Mu nową pieśń, jak to sugeruje Psalm 95.

Krzeszów - kościół św. Józefa
Krzeszów - wnętrze kościoła św. Józefa 

   Drugi z kościołów krzeszowskich ufundowany został dla bractwa św. Józefa. Kult świętego intensywnie krzewił na Dolnym Śląsku opat Bernard Rosa, któremu bardzo zależało na tym, aby wznieść jakiś pomnik jego osobistej pobożności świętojózefowej. Świątynia powstała w latach 1690-1696. Jednonawowe wnętrze z rzędami kaplic zaprojektowane zostało specjalnie w ten sposób, aby dzięki wpadającemu przez okna światłu jak najlepiej wyeksponować monumentalne polichromie – dzieło Michaela Willmanna. Wchodzący do kościoła turysta ma wrażenie, że wnętrze to nie jest mu zupełnie obce i na pewno już gdzieś je widział. Dzieje się tak dlatego, że polichromia nawiązuje do fresków Kaplicy Sykstyńskiej, choć treść malowideł jest nieco inna. Na 50 freskach artysta przedstawił sceny z życia świętej Rodziny i popularny w okresie baroku cykl siedmiu boleści i radości św. Józefa. Na szczególną uwagę zasługują dwie sceny: poszukiwanie przez Józefa noclegu w Betlejem i obrzezanie małego Jezusa, w nich bowiem Willmann sportretował siebie. W pierwszej scenie jest karczmarzem, w drugiej – jednym ze świadków obrzezania. Dziwne może się wydawać, że w scenie powrotu z Egiptu Maria nosi modny siedemnastowieczny kapelusz, ale – tak podobno tłumaczył sam Willmann – św. Józef tak bardzo cieszył się z powrotu do Nazaretu, że kupił swojej żonie to nakrycie głowy. W całym cyklu uważny obserwator dostrzeże też elementy dolnośląskiego krajobrazu. Zarówno dzieje świętej Rodziny, jak i boleści i radości świętego Józefa zostały skomponowane tak, aby wyeksponować znaczenie i cnoty ziemskiego opiekuna Jezusa i odpowiedzieć na oczekiwania bractwa św. Józefa. Dlatego też pojawił się jeden z najbardziej popularnych świętojózefowych motywów – św. Rodzina jako tzw. trinitas creata. Sceny z życia św. Józefa zdobią również przepięknie rzeźbioną ambonę pochodzącą z początku XVIII w., prawdopodobnie dzieło Schröttera.

   Zaniedbane przez lata sanktuarium przechodzi obecnie gruntowny remont. Przed oczami zwiedzających spod pyłu stuleci wyłaniają się coraz większe fragmenty polichromii, budząc zachwyt kształtem, barwami, dynamiką. Nabierają blasku rzeźby i detale architektoniczne. Oczami wyobraźni widzę już, jak olśniewająco wyglądać będą całkowicie odrestaurowane wnętrza. Jeżeli za parę lat zawędruję znów na Dolny Śląsk nie odmówię sobie przyjemności zweryfikowania tych wyobrażeń i jestem pewna, że prawdziwy wygląd odnowionych krzeszowskich świątyń przerośnie moje najśmielsze oczekiwania.


Zdjęcia: Katarzyna Kromka

Komentarze (2)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl