Pięciu mężów i kochanek (perspektywa prawie feministyczna)

SamarytankaCzy patrząc na obraz George’a Richmonda z 1828 r. przedstawiający ponętną blondynkę z obnażoną piersią, i na jedną z ikon, na której widać poważną kobietę z krzyżem w prawej ręce, można przypuszczać, że to wizerunki tej samej postaci? Tytuły obrazów niewiele wyjaśniają. Richmond podpisał swoje dzieło konwencjonalnie: Chrystus i Samarytanka, na ikonie można doszukać się frazy święta Fotyna lub święta Swietłana, czasem jeszcze rozszerzonej o dopowiedzenie równa apostołom.

czytaj dalej…
 

Przygoda z arabskim

Uśmiech Zofii

Język arabski ma (delikatnie mówiąc) nietrywialną fonetykę. Sporo spółgłosek występuje w wersji normalnej i twardej – t, th, d, z, k. Dźwięk h ma trzy stopnie twardości, co daje przewagę Szwajcarom i Holendrom, których mowa według złośliwych to nie język lecz choroba gardła. Jest za to katastrofą dla Francuzów. Ekstremalnym dźwiękiem jest ayn, o którym jeden podręcznik pisze, że się go nie da opisać słowami, a inny, że brzmi jak ostatnie zipnięcie duszonego.

czytaj dalej…
 

Przygoda ze staroegipskim

Uśmiech Zofii

hieroglifyTeksty hieroglificzne można zapisywać od lewej do prawej i odwrotnie, również w kolumnach. Czytamy je tak, by patrzeć zwierzętom i ludziom w oczy, czyli czytamy ptaszki od dziobu do ogona. Często na przykład bramy, drzwi sarkofagu były zapisywane symetrycznie – od środka do brzegów. Co ładnie wygląda, bo ludziki patrzą sobie w twarz, a nie odwracają się plecami.

czytaj dalej…
 

Lubieżne i demoniczne oblicza muzyki, cz. III


Już Klemens Aleksandryjski ostrzegał przed ogłupiającą muzyką, która prowadzi do zezwierzęcenia: Jeśli ludzie spędzają swój czas na zajmowaniu się fletami, harfami, chórami i tańcami, egipskimi kołatkami i podobnymi rozrywkami, stają się bezładnymi głupcami, gorszącymi i całkiem barbarzyńskimi. Biją w czynele i bębny czyniąc wielki hałas na instrumentach oszustwa (...)

czytaj dalej…
 

Czterysta wieków na haju

Uśmiech Zofii

W społeczeństwie myśliwych i zbieraczy podstawą jest dobra znajomość otoczenia – czytanie śladów zwierząt, rozpoznawanie roślin użytecznych i szkodliwych. Z braku wikipedii źródłem tej wiedzy była bezpośrednia obserwacja. W przypadku roślin trzeba wziąć owoc czy liść, pogryźć, pożuć i zobaczyć, co będzie. Niektóre dają się zjeść, inne leczą rany, jeszcze innymi można się otruć. Ale gdyby spróbować tak tylko troszeczkę, to przychodzi dziwne otępienie, sny, wizje. A potem opowiem kolegom, gdzie byłem, jak szybowałem nad światem i albo mnie wyśmieją, albo mi pozazdroszczą. I spróbują sami.

czytaj dalej…
 

Lubieżne i demoniczne oblicza muzyki, cz. II

Grająca na kitarze
Szczególnymi wybrankami bóstw były tzw. hierodule, niewolnice, które przy świątyniach oddawały się sakralnej prostytucji. Nie sprawowały one funkcji kapłańskich, choć niewątpliwie służyły nieśmiertelnym, szczególnie bogini Afrodycie czczonej w różnych miejscach jako Afrodyta-kurtyzana (Ateny) czy Afrodyta Pięknotyła (Syrakuzy) . Najważniejszym miejscem kultu pozostawał jednak Korynt, gdzie bogini służyło ponad tysiąc hierodul.

czytaj dalej…
 

Prajęzyk

Uśmiech Zofii

rys. Dorota Thiel Ale cóż to jest: język polski jako taki? Mój, twój, Masłowskiej, Kochanowskiego? Język jest czymś ulotnym. Gdy miasto śpi, język zanika. Odradza się nazajutrz, gdy ludzie otwierają ponownie usta, ale czy taki sam jak w przeddzień? Może słów, które jeszcze brzmią nam w uszach i mózgu, nikt już dziś nie wypowie. Może wypowie inne. Mówimy: "ale straszny obciach", "po niemiecku sobota to Samstag". Ale kto mówi obciach? Kto mówi zajefajny? Od kiedy tak mówi? Kiedy znudzi mu się to słowo? Może tylko raz powiedział?

czytaj dalej…
 

Lubieżne i demoniczne oblicza muzyki

   W Mezopotamii splatały się ze sobą sprawy boskie i ludzkie, świeckie i religijne, miłość i śmierć, muzyka, śpiew i taniec wykonywane przy różnych okazjach. Te same kapłanki uczestniczyły w ceremoniach radosnych i w ceremoniach żałobnych. Nikomu nie przychodziło do głowy rozdzielać tych wszystkich aspektów, tak jak nie do pomyślenia było piętnowanie kapłanek uprawiających muzykę i sakralną prostytucję.

czytaj dalej…
 

Muzyka i język

Uśmiech Zofii


   U ludzi muzyka na ogół powiązana jest z ruchem. Nauczyliśmy się co prawda spokojnie siedzieć w filharmonii, ale jest to sztuczne, tak jak stanie na baczność lub siedzenie w klasie z rękami założonymi do tyłu. Nigel Kennedy, osobnik bez zahamowań, grając Vivaldiego wystukuje rytm trampkami, jak gdyby to był rock, a nie barok.

czytaj dalej…
 


}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl