Błogosławieni eunuchowie

Spis treści
Błogosławieni eunuchowie
Page 2
Wszystkie strony

O teologii queer


   "Promocję homoseksualizmu" można dostrzec wszędzie, nawet w bajkach dla dzieci. Aby bronić dzieci przed fioletowym Teletubisiem Tinky Winky z nieodłączną czerwoną torebką, można zakazać emisji serialu w TV. Co jednak zrobić, gdy afirmacji zachowań homoseksualnych towarzyszy powoływanie się na Biblię?


Mężołożnik - homoseksualista - gej 

   Do niedawna wszystko było czarno-białe. Kościoły chrześcijańskie albo nie podnosiły problemu homoseksualizmu, często ukrywając go niezależnie od tego, czy dotyczył zwykłych wiernych, czy duchowieństwa, albo jawnie potępiały nie tylko zachowania homoseksualne, lecz również samych homoseksualistów. Ta druga postawa wypływała oczywiście z lektury tekstów biblijnych: Niesprawiedliwi Królestwa Bożego nie odziedziczą. Nie łudźcie się! Ani wszetecznicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozpustnicy, ani mężołożnicy (1Kor 6,9). Tych ostatnich utożsamiano z homoseksualistami.
   Samo określenie homoseksualizm jest stosunkowo młode (wcześniej używano terminu sodomia), jako pierwszy zastosował je w 1869 r. węgierski lekarz Karol Maria Kertbeny. Momentalnie zostało podchwycone przez innych medyków, zwłaszcza psychiatrów. Miało to niebagatelne znaczenie, bo wkrótce psychiatra właśnie – Richard Freiherr von Krafft-Ebing, uznał homoseksualizm za rodzaj choroby, a jak wiadomo, chorobę trzeba leczyć. Z drugiej strony – choroba nie należy do sfery moralności, trudno oceniać ją w takich samych kategoriach etycznych jak cudzołóstwo czy bałwochwalstwo. Musiało to więc w I połowie XX w. spowodować weryfikację dotychczasowej postawy chrześcijan wobec homoseksualizmu i homoseksualistów.

   Okazało się, że trudno wypracować jakąś wspólną, ogólnochrześcijańską postawę wobec tego zjawiska, zwłaszcza na gruncie biblijnym. Skreślenie homoseksualizmu ze spisu zaburzeń psychicznych (w 1973 r.  robi to Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne, w 1991 r. – Światowa Organizacja Zdrowia) znów skierowało dyskusję na tory etyczne i  i utrwaliło, a wręcz zradykalizowało postawy gorących przeciwników homoseksualizmu z jednej strony oraz środowisk propagujących tzw. kulturę gejowską z drugiej.
   Tu słowo wyjaśnienia: choć zazwyczaj utożsamia się określenia gej i homoseksualista, to jednak puryści językowi i obyczajowi rozgraniczają oba pojęcia. Określenie gej, choć młodsze, bo powstałe w latach 50 XX w., ma szersze znaczenie, zawiera też pewien ładunek emocjonalny. Oznacza nie tylko orientację seksualną (jak neutralny homoseksualista), ale również określony styl życia, określoną kulturę, w których orientacja homoseksualna ma zasadnicze znaczenie, jest wręcz preferowana (por. J. Petry-Mroczkowska, Amerykanie wobec homoseksualizmu, Więź 7/2002).



Na początku nie był Stonewall

   Wspomniane właśnie lata 50-70 XX w. to niezwykle burzliwy okres w historii społeczeństw zachodnich. Nasila się walka z przejawami dyskryminacji kobiet (II fala feminizmu), z rasizmem, prawa człowieka stają się sztandarem, pod którym występują wszystkie szykanowane grupy społeczne, także homoseksualiści. Warto zauważyć, że zakaz stosunków homoseksualnych do dziś nie wszędzie został zniesiony. I nie chodzi tu tylko o kraje muzułmańskie, gdzie, jak w Iranie, za seks homoseksualny grozi kara śmierci, czy o kraje niedemokratyczne – jak Białoruś lub Korea Północna, ale także o USA, gdzie zakaz taki obowiązuje w kilkunastu stanach. W latach sześćdziesiątych prawo takie było powszechne. Punktem zwrotnym w dziejach walki o prawa homoseksualistów była noc z 27 na 28 czerwca 1969 r., kiedy w Nowym Jorku policja starła się z bywalcami gejowskiego klubu Stonewall; potyczki trwały kilka dni, angażowały coraz większe siły policji i coraz więcej ludzi, nie tylko homoseksualistów, po stronie przeciwnej.

    Ale mało kto pamięta, że kilka miesięcy wcześniej – w październiku 1968 r. w Los Angeles odbyło się nabożeństwo inaugurujące działalność pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej promującej gejowską kulturę i teologię (później teologię queer/teologię odmieńców, czyli taką, która bazuje głównie na refleksji dotyczącej doświadczania odmienności i budowaniu na niej  nowej tożsamości, przy jednoczesnym kontestowaniu  tradycyjnego podziału ludzi i ich społecznych ról wedle orientacji seksualnej). Pierwszym duchownym i założycielem wspólnoty Metropolitan Community Churches (MCC) był Troy Perry, niegdyś duchowny zielonoświątkowy. Jak wskazuje nazwa – MCC nie jest organizacją jednolitą, lecz skupia wiele wspólnot, które łączy idea chrześcijaństwa otwartego na i dla lesbijek, gejów, biseksualistów i transwestytów/transgenderystów (LGBT). Różnorodność tę widać wyraźnie np. w czasie eklektycznych, a nawet synkretycznych nabożeństw. Sam założyciel MCC w 1969 r. zawarł pierwszy w USA homoseksualny związek w Huntington Park w Kalifornii, za co wytoczono mu oczywiście proces. I choć przegrał w sądzie, to jednak rozpoczął tym samym publiczną dysputę na temat praw homoseksualistów w społeczeństwie i w Kościele. Głos MCC w tej dyspucie jest zwykle bardzo wyrazisty, nierzadko kontrowersyjny i demonstracyjny.

   Bardziej stonowany, ale nie mniej skuteczny, jest głos drugiej ze wspólnot chrześcijańskich wychodzących naprzeciw potrzebom homoseksualistów – United Church of Christ (UCC), który też jeszcze przed pamiętnym incydentem w Stonewall wystąpił przeciw uznawaniu prywatnych homoseksualnych kontaktów pomiędzy dorosłymi za przestępstwo. Podobnie jak MCC, Zjednoczony Kościół Chrystusa nie jest monolitem, powstał bowiem w 1957 r. w wyniku zjednoczenia Ewangelickiego i Reformowanego Kościoła (Evangelical and Reformed Church) oraz Kongregacjonalnych Kościołów Chrześcijańskich (Congregational Christian Churches). Ale MCC wywodzi się z tradycji pentekostalnej, UCC natomiast bazuje w dużej mierze na zasadach wiary Kościołów pierwszej reformacji. Okazuje się, że tradycja kościelna ma niebagatelny wpływ na sposób uprawiania przez obie wspólnoty teologii gueer. Pozwala też – w dużym uproszczeniu – duszpasterską i teologiczną aktywność innych Kościołów związaną z LGBT zakwalifikować do jednego bądź drugiego nurtu.

   W powszechnej świadomości UCC jawi się jako Kościół niezwykle postępowy, nie tylko w kwestii LGBT. Żywe reakcje na problemy społeczne są niejako wpisane w historię wspólnoty, choć początkowy fundamentalizm jej założycieli wcale tego nie zapowiadał. Korzenie dzisiejszego UCC sięgają bowiem czasów Ojców Pielgrzymów, radykalnych separatystów przybyłych do Nowej Anglii w 1620 r. na słynnym żaglowcu Mayflower, ogarniętych ideą stworzenia państwa Bożego, społeczności prawdziwie teokratycznej. Wkrótce dołączyli do nich angielscy purytanie, a następnie kwakrzy, szkoccy i holenderscy kalwini, którzy zakładali Kościoły prezbiteriańskie i reformowane, mennonici, hugenoci, luteranie. Grupy te stworzyły kongregacjonalistyczny model społeczności wyznaniowej z dość szeroką autonomią poszczególnych wspólnot, a nawet parafii. Tak zresztą zostało do dziś.

Wolność, równość: czarni, niewolnicy, kobiety

   Jak wspomniano, postępowość w kwestiach społecznych była charakterystyczna dla prekursorów dzisiejszego UCC. Już na przełomie XVII i XVIII w. kongregacjonaliści wypowiedzieli się przeciw niewolnictwu: Wolność jest w rzeczywistości największą wartością zaraz po życiu. Nikt nie może sam się ich pozbawiać i nikt nie może odbierać ich innym, chyba że w bardzo szczególnych okolicznościach – pisał Samuel Sewall w Sprzedaniu Józefa w 1700r.

   Z kongregacji Old Suth w Bostonie wywodzi się pierwsza czarnoskóra poetka amerykańska – Phillis Wheatley, która dzięki swoim utworom z niewolnicy stała się kobietą wolną. W 1785 r., miała miejsce ordynacja pierwszego czarnoskórego duchownego – Lemuela Haynesa. W pierwszej połowie XIX w. kongregacjonaliści bardzo mocno zaangażowali się w działalność ruchu abolicjonistycznego (np. Anty-Slavery Society), zakładali fundacje i organizowali akcje charytatywne. Byli również pionierami w przyznawaniu praw kobietom. Już od końca XVII w. w niektórych parafiach kobiety mogły brać czynny udział w zgromadzeniach, głosować, wypowiadać się, ale prawdziwym precedensem stała się ordynacja Antoinette Brown na pastora w South Butler w 1853 r. Wielebna Brown opuściła później kongregację South Butler i związała się z bardziej liberalnym Kościołem unitariańskim. Cały czas angażowała się w działalność charytatywną i społeczną, co wydaje się zrozumiałe, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że wyszła za mąż za Samuela Charlesa Blackwella, brata znanej działaczki feministycznej Elisabeth Blackwell; drugi z braci Blackwell, Henry, ożenił się z inną feministką – Lucy Stone, przyjaciółką wielebnej Brown jeszcze z czasów college'u.

Zjednoczeni

   W 1931 r.  w Seattle doszło do połączenia kongregacjonalistów zrzeszonych w Narodowej Radzie Kongregacjonalnej z Kościołem Chrześcijańskim (obejmującym ok. 65 wspólnot afro-amerykańskiej proweniencji) i powstania Kongregacjonalnych Kościołów Chrześcijańskich. Od tego czasu można odnotować bardzo silne dążenia zjednoczeniowe: w 1934 w Cleveland Synod Ewangelicki Ameryki Północnej i Kościół Reformowany w Stanach Zjednoczonych stworzyły Ewangelicki i Reformowany Kościół, z którym już w 1937 Kongregacyjne Kościoły Chrześcijańskie zaczęły rozmowy na temat zawarcia unii. Niestety, wydarzenia w Europie, zwłaszcza w Niemczech rządzonych przez nazistów, spowolniły prace. Z drugiej strony uświadomiono sobie, że przyszłe wspólne działania powinny opierać się nie na abstrakcyjnej idei powszechnej ewangelizacji, ale koncentrować się na człowieku i jego potrzebach.

   Podstawy unii (tak zatytułowany jest również oficjalny dokument – Basis of Union) ostatecznie opracowano dopiero po II wojnie światowej, w latach 1949 – 1954. Trzy lata później odbył się Synod Zjednoczeniowy, na którym proklamowano powstanie Zjednoczonego Kościoła Chrystusa (UCC). W tym samym – 1957 r. opracowano Konstytucję UCC, która opiera się na dokumentach pochodzących z różnych tradycji, od starożytnego symbolu apostolskiego i nicejskiego, poprzez Mały Katechizm Lutra i kalwiński Katechizm Heidelberski aż po antynazistowską Deklarację z Barmen (z 1934 r.) Kościoła Wyznającego. Z czasem do tych dokumentów dodano orzeczenia, które zostały stworzone wspólnie i wyrażają stanowisko całego UCC, a nie tylko Kościołów partykularnych: Oświadczenie dotyczące misji (1989), a zwłaszcza deklarację  Ku XXI wiekowi (Toward the 21st Century;1993), precyzującą, na czym polega inkuzywizm UCC:
Dzięki Bożej łasce będziemy Kościołem inkluzywnym. Zobowiązujemy się być Kościołem dla wszystkich ludzi i, w Chrystusie, celebrować, afirmować, szerzyć wielką różnorodność Bożego stworzenia. Chcemy mieć pełnię inkluzywnej wspólnoty wiary, wspólnoty chleba i kielicha ze wszystkimi, którzy dostrzegają w Chrystusie drogę do naszej wspólnej przyszłości. Wierzymy, że Bóg pragnie naszej jedności ze wszystkimi ludźmi, wszędzie. Oczekujemy więc dnia, kiedy będziemy jednym.

Inkluzywizm praktyczny

  Praktyczny inkluzywizm UCC realizowany jest od początku istnienia wspólnoty. Kościół interweniował zawsze, gdy łamano lub ograniczano prawa człowieka, w tym prawa homoseksualistów, kobiet i/lub Afroamerykanów. Niektóre deklaracje i decyzje UCC czasem wydają się szokujące. Zmuszają jednak innych do zajęcia stanowiska (pro lub contra) wobec konkretnych problemów. Z czasem siła pierwszego szoku słabnie, a proponowane przez UCC rozwiązania stają się standardem, przynajmniej w niektórych społecznościach. Tak było np. w 1976 z wyborem na Głównego Pastora (General Minister President) Kościoła Josepha H. Evansa, pierwszego Afro-Amerykanina, który miał przewodzić mieszanej rasowo denominacji, lub z ogłoszeniem w 1989 r. przez ówczesnego prezydenta UCC – Paula H. Sherry’ego "końca homofobii zarówno w społeczeństwie, jak i w Kościele".

   O ile w społeczeństwie homofobia jest jeszcze obecna, o tyle w UCC została wyeliminowana już dawno. W 1972 r. odbyła się ordynacja Williama R. Johnsona, czynnego homoseksualisty, na duchownego UCC, rok później Synod Kościoła orzekł, że orientacja seksualna nie powinna być elementem dyskwalifikującym kandydata na duchownego. W 1977 r. w Virginii ordynowana została Anne Holmes, pierwsza pastor-lesbijka. Kiedy w latach osiemdziesiątych XX w. wybuchła epidemia AIDS/HIV, Synod UCC zareagował błyskawicznie, oferując pomoc chorym, a następnie prowadząc akcje i całe kampanie edukacyjne. W 1984 r. na proboszcza parafii w Modesto wybrano lesbijkę Dianę Darling, w 1994 r. do służby kościelnej po raz pierwszy powołano homoseksualną parę duchownych (gejów). W ramach UCC działają tzw. ONA (Otwarcie i Afirmacja – Open and Affirming), kongregacje szczególnie wyczulone na problemy i potrzeby LGBT  (m.in. Liberation UCC, Spirit of the Lakes UCC, Phoenix UCC).

   "Podstawą programową" Kościołów i wspólnot ONA jest deklaracja uchwalona przez Synod UCC w 1985 r.:

Lesbijki, geje i biseksualiści doświadczają często wzgardy ze strony Kościołów, są dyskryminowani przez społeczeństwo i pozbawiani czci. Zobowiązujemy się do okazania troski i zainteresowania naszym homoseksualnym i biseksualnym siostrom i braciom, potwierdzając, że:
wierzymy, że geje, lesbijki, biseksualiści razem ze wszystkimi innymi tworzą jednotę złożoną z indywidualności;
zapraszamy gejów, lesbijki i osoby biseksualne do przyłączenia się do naszej społeczności, która w równym stopniu akceptuje wszystkich nowych członków;
przyznajemy, że w naszych Kościołach i w naszej kulturze obecne są niewiedza, strach i nienawiść, ale zobowiązujemy się nie dyskryminować nikogo ze względu na jego orientację seksualną ani z żadnego innego, równie błahego powodu; chcemy przyjmować [do naszej społeczności] i wspierać tych, którzy z powodu swoich obaw i uprzedzeń znaleźli się daleko od duchowej wspólnoty;
chcemy zajmować się potrzebami i bronić interesów lesbijek, gejów i biseksualistów w naszym Kościele i w społeczeństwie poprzez aktywne zachęcanie Kościołów i świeckich instytucji rządowych do podejmowania działań przeciw dyskryminacji;
[ta rezolucja] zachęca do działania w miejscu pracy i wśród wolontariuszy przeciw dyskryminacji z powodu orientacji seksualnej;  zachęca stowarzyszenia, związki i inne tego typu organizacje do podjęcia podobnych działań; zachęca też kongregacje wchodzące w skład UCC do aktywnego przeciwdziałania dyskryminacji, a Związek społeczności ONA do przyjmowania gejów, lesbijek i biseksualistów do wspólnoty wierzących.

   Później tą deklaracją zostały objęte także osoby transgenderyczne.

   Trzeba jednak zaznaczyć, że wśród autonomicznych kongregacji tworzących UCC są też takie, które nie podzielają entuzjazmu wspólnot ONA w podejmowaniu działań przeciw dyskryminacji LGBT, sprzeciwiają się i nie uznają ordynacji homoseksualnych duchownych, oponują przeciw równości małżeństw heteroseksualnych i związków jednopłciowych.
   Oznacza to, że afirmujący stosunek do LGBT nie jest zasadniczym elementem z założenia eklektycznej i kompromisowej teologii UCC. I choć jest to bardzo charakterystyczny rys Kościoła, to jednak nie określa w sposób pryncypialny jego tożsamości.

Niezamierzony ekskluzywizm

   Inaczej wygląda sytuacja drugiej z wymienionych na poćzatku wspólnot – MCC, który z Kościoła otwartego na LGBT przekształcił się we wspólnotę ekskluzywną. Jej nauka koncentruje się na radykalnej teologii queer i z niej czyni swój znak firmowy. W odmienności upatruje się szczególnego uprzywilejowania: Historie gejów, lesbijek, biseksualistów i transgenderystów – pisze pastor Mona West, jedna z teologiń MCC – tworzą wyjątkową historię społeczności o szczególnej duchowości. Dziś nasze duchowe doświadczenie ujawniło się w sposób potężny i zbawczy. To doświadczenie znane jest jako duchowość odmieńców (queer spirituality). Podejście takie oddala MCC od innych Kościołów chrześcijańskich i niejednokrotnie utrudnia dialog międzywyznaniowy.

Duch Święty i kwadrat Wesleya

   Jak wspomniano, MCC wywodzi się z tradycji zielonoświątkowej, ruchu, który powstał na przełomie XIX i XX w. i odwoływał się do nowotestamentowego przeżycia chrztu Duchem Świętym i związanych z tym chrztem charyzmatów. Ponieważ nawrócenie/odrodzenie/nowe narodzenie i dary Ducha Świętego uważane były za najważniejsze elementy w tym nurcie chrześcijaństwa, z czasem inne kwestie doktrynalne coraz bardziej się marginalizowały.
   Nic dziwnego, że właśnie w łonie tradycji pentekostalnej, zwłaszcza wśród jej charyzmatycznych odłamów, pojawiły się tzw. Kościoły niedenominacyjne, bez wyróżniającej je doktryny. Historycznie zasady wiary wspólnot zielonoświątkowych nawiązują przede wszystkim do metodyzmu, dlatego i w MCC popularnością cieszy się tzw. kwadrat Wesleya, sposób interpretacji Biblii oparty na tekście, rozumie, tradycji i osobistym doświadczeniu. Teoria i praktyka osobistego doświadczenia, rozwijana przez dziewiętnastowieczny tzw. ruch uświęceniowy, ukształtowała na początku XX w. emocjonalny typ religijności. Reprezentował go m.in. Charles Fox Parham uważany za inicjatora współczesnego ruchu zielonoświątkowego oraz jego uczeń – czarnoskóry kaznodzieja William Joseph Seymour. Wspólnoty tworzone zwłaszcza przez tego drugiego przyciągały dyskryminowane grupy społeczne: czarnych, kobiety, mniejszości etniczne, głoszono tam bowiem i praktykowano równość wszystkich ochrzczonych Duchem Świętym; funkcje przywódcze mogli pełnić zarówno mężczyźni jak i kobiety, niezależnie od pochodzenia i koloru skóry.

   Z czasem ruch zielonoświątkowy rozprzestrzenił się po całych USA i dotarł również do Europy. Intensywny rozwój pentekostalizmu nastąpił po II wojnie światowej; wiązał się on z działalnością misyjną Kościołów zielonoświątkowych oraz z aktywnością kaznodziejów organizujących masowe ewangelizacje połączone często z uzdrawianiem, chrztem Duchem Św. i glosolalią, co było niewątpliwie czynnikiem bardzo przyciągającym również członków Kościołów historycznych.

   Od początku istnienia ruch zielonoświątkowy charakteryzował się otwartością i wrażliwością na problemy społeczne. Chętnie adaptował też i chrystianizował elementy pierwotnie niechrześcijańskie, zwłaszcza w liturgii. Z drugiej strony większość społeczności pentekostalnych ociera się o fundamentalizm, literalnie traktując tekst biblijny. A zatem homoseksualizm w żadnej postaci nie mógł zyskać akceptacji. Jeszcze niedawno, w 2003 r., szwedzki pastor zielonoświątkowy Ake Green wygłosił kazanie, w którym odwoływał się do historii Sodomy i Gomory – ukaranych, jak podkreślał, za pederastię. Nazywał też homoseksualizm dewiacją i wiązał go z pedofilią i AIDS. Tak radykalne poglądy zaprowadziły go do więzienia, został bowiem oskarżony o "używanie języka nienawiści" (później Sąd Najwyższy w Sztokholmie go uniewinnił).
   Wydarzenia te miały miejsce zaledwie przed kilku laty, trudno się więc dziwić, że czterdzieści lat temu, we wczesnych latach sześćdziesiątych XX w. czynny homoseksualizm pastora Troya Perry’ego spotkał się ze zdecydowanym potępieniem i wykluczeniem duchownego ze wspólnoty zielonoświątkowej.

Nowe spojrzenie

   Osobiste doświadczenia Perry’ego i wcześniejsza praktyka duszpasterska miały zapewne wpływ na kierunek, w którym poszła teologia queer MCC. Trzeba jednak dodać, że to wcale nie założyciel wspólnoty jest jej głównym teoretykiem. Prymat należy się tu kobietom – Nancy Wilson, która od 2005 r. stoi na czele Kościoła, Penny Nixon, czy Monie West. Nic dziwnego, że hermeneutyka biblijna MCC opiera się na tych samych założeniach, z których czerpie feministyczna interpretacja Biblii. Wiadomo, że aktualne znaczenie tekstu polega na interakcji między odbiorcą a tekstem; ten, kto czyta tekst, jest tak samo ważny jak ten, kto go napisał. Do każdego tekst przemawia inaczej, każdy bowiem "obciążony" jest takimi cechami jak rasa, narodowość, płeć, pochodzenie, wyznanie, status materialny, wykształcenie, a wreszcie orientacja seksualna oraz wspólnota, z którą sie identyfikuje. Jeśli sytuacja i doświadczenia wspólnoty stają się dominującym elementem hermeneutyki, interpretację nazywa się zwykle "wspólnotowym podejściem do tekstu". Każda grupa znajduje własny punkt odniesienia, temat mający zasadnicze znaczenie dla wspólnoty. Wśrod LGBT punktem odniesienia jest afirmacja związków jednopłciowych i wskazanie ich zasadniczej roli w chrześcijaństwie oraz motyw "ujawnienia się", które podniesiono nawet do godności quasi-sakramentu.

   Zarówno feministyczna jak i gejowska interpretacja Biblii ma charakter rewizjonistyczny, polega na wyszukiwaniu tekstów mówiących o kobietach i/lub homoseksualistach i reinterpretowaniu ich w duchu wyznawanego światopoglądu. Obie są tendencyjne, próbują bowiem potwierdzać założenia ideologiczne poprzez dopasowywanie do nich odpowiednich passusów biblijnych, tymczasem powszechnie stosowana w egzegezie metoda prowadzi od tekstu do ideologii: Czytanie Biblii dla uzyskania informacji jest niewystarczające, musimy czytać Biblię, aby się kształtować, aby kształtować naszą duchowość (N. Wilson, Our Tribe: Queer Folks, God, Jesus and the Bible, San Francisco 1995). Interpretację stosowaną przez teologów MCC Nancy Wilson nazywa "nowym spojrzeniem na Biblię", które pozwala dostrzec treści dotąd ukryte. "Nowe spojrzenie" zakłada, że w każdym okresie w historii i w każdej kulturze istnieje jakiś procent ludzi o orientacji homoseksualnej; Biblia nie może pomijać tego faktu milczeniem, inaczej byłaby niewiarygodna lub jej orędzie skierowane byłoby wyłącznie do heteroseksualistów.

Błogosławieni eunuchowie

   Oczywiście nie zawsze autor biblijny mógł się wypowiedzieć wprost o grupie LGBT; w takich przypadkach sięgał po obraz/typologię/alegorię. Jako przykład teologini podaje wzmianki o eunuchach, którzy mają być typem/obrazem LGBT: zarówno eunuchowie jak i mniejszości seksualne nie w pełni identyfikują się z jedną płcią, stoją "pomiędzy" mężczyznami i kobietami, ale jest to atutem, a nie brakiem. Eunuchowie pełnią zazwyczaj ważne funkcje na dworach królewskich, są powołani do służby kapłańskiej (tak np. w Rdz 39-45 – Putyfar najprawdopodobniej był eunuchem, czy w Est 1,10-12; 2,3.14.15.21; 4,4-5; 6,2.14; 7,9), co dla LGBT powinno być radosną nowiną, że i oni powołani są do pełnienia znaczących ról w społeczeństwie i/lub społecznościach religijnych. W innych religiach osoby o "podwójnej duszy" (tak prawdopodobnie określano transgenderystów) były kapłanami, szamanami, prorokami itp. Przekonanie to, jak sie okazuje, miało wpływ na powstanie najbardziej radykalnych odłamów teologii queer. 

   Hermeneutycy queer określenie "eunuch" rozumieją nie tylko dosłownie – jako mężczyznę poddanego kastracji. "Eunuchem" jest każdy, kto nie może spełnić pierwotnego Bożego nakazu: Bądźcie płodni, rozmnażajcie się i zaludniajcie ziemię (Rdz 1,28). W tym znaczeniu "eunuchami" są również kobiety bezpłodne. Wiadomo, że w starożytnym Izraelu dzieci i bogactwo były znakiem Bożej przychylności i błogosławieństwa (Ps 127, 3-5; 128, 3-6), bezdzietność uważano za szczególny dopust Boży. Nic dziwnego, że niektóre bezpłodne kobiety wspominane w Biblii czują sie upokorzone, rozgoryczone, a nawet gotowe umrzeć, jeśli nie zostaną matkami (Rdz 30,1; 1Sm 1,6.10). Bezdzietność powoduje ich alienację, wykluczenie ze społeczeństwa, co przypomina sytuację LGBT, którzy również są dla społeczeństwa bezwartościowi, a ich orientacja uważana za skazę. Tymczasem już w Starym Testamencie bibliści MCC doszukują się obietnicy szczególnego błogosławieństwa dla bezpłodnych i eunuchów, czyli dla LGBT: Śpiewaj z radości, niepłodna, któraś nie rodziła, wybuchnij weselem i wykrzykuj, któraś nie doznała bólów porodu! Bo liczniejsi są synowie porzuconej niż synowie mającej męża, mówi Pan (Iz 54,1; por. Ps 113,9); Rzezańcom, którzy przestrzegają moich szabatów i opowiadają się za tym, co Mi się podoba, oraz trzymają się mocno mego przymierza, dam miejsce w moim domu i w moich murach oraz imię lepsze od synów i córek, dam im imię wieczyste i niezniszczalne. Dom mój będzie nazwany domem modlitwy dla wszystkich narodów (Iz 56,4-5.7).

   Nowy Testament dzieli eunuchów na trzy kategorie: takich, którzy są eunuchami z urodzenia, takich, którzy zostali wykastrowani przez ludzi, i takich, którzy stali się eunuchami dla Królestwa Bożego (Mt 19,12). N. Wilson tłumaczy, że druga kategoria dotyczy "zwykłych" eunuchów, chłopców i mężczyzn wykastrowanych z jakichś powodów przez ludzi, trzecia kategoria –  celibatariuszy, którzy decydują się na bezżeństwo i bezdzietność z powodów religijnych. Natomiast pierwsza kategoria – eunuchowie z urodzenia – to homoseksualiści i transgenderyści, którzy urodzili się ze swoimi skłonnościami, skazującymi ich na bezdzietność. Passus ten ma stanowić dowód, że Jezus nie uważał heteroseksualnego związku za normę dla wszystkich, inaczej nie wspominałby o tych trzech grupach, które nie mogą zawrzeć małżeństwa.

   "Nowe spojrzenie" na Biblię nie ogranicza się jednak tylko do warstwy literalnej. Dzięki odczytywaniu Biblii przez pryzmat własnych doświadczeń, wątki LGBT mogą być odkryte tam, gdzie inni bibliści by ich nie dostrzegli, np. w Dz 10,34-35: Przekonuję się, że Bóg naprawdę nie ma względu na osoby. Ale w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie. Kluczowe znaczenie ma tu słowo "naród", występujące też w Iz 56,7, oznaczające społeczność LGBT, która – jak każdy odrębny naród – tworzy własną kulturę (kulturę gejowską, kulturę queer), własną sztukę (często bardzo charakterystyczną), posługuje się własnym językiem (tu trzeba wspomnieć o chętnie stosowanym w MCC i poniekąd we wspólnotach ONA UCC języku inkluzywnym, który unika używania w stosunku do Boga określeń wyłącznie rodzaju męskiego), ma swoich przywódców. Pierwotnie, jak podkreśla dość tendencyjne N. Wilson, wspólnota chrześcijańska składała się w dużej mierze z osób znajdujących się dotychczas na marginesie społeczeństwa lub wręcz z niego wykluczonych: z bezdzietnych kobiet (najczęściej wdów), byłych prostytutek, bezdomnych, bezżennych, eunuchów, czarnych, żydów i pogan. Do nich skierowane jest przytoczone wcześniej proroctwo Izajasza, które współcześnie aktualizuje się jako obietnica dla dyskryminowanych LGBT.
   Nieprzypadkowo w Biblii znalazło się też podobieństwo o zagubionej drachmie (Łk 15,8-10), która symbolizuje społeczność LGBT. Wielebna Wilson oblicza, że obecnie LGBT stanowią ok. 10% społeczeństwa – to jak jedna z dziesięciu drachm. Radość z odnalezienia monety, a więc z przywrócenia chrześcijańskiej nadziei homoseksualistom, jest ogromna.

Miłość i wierność

   Jak wspomniano, hermeneutyka gejowska odnajduje w Biblii teksty afirmujące związki homoseksualne. Teologowie MCC nie mają żadnych wątpliwości, że historia Dawida i Jonatana jest historią miłości łączącej młodzieńców. Dawid wspominając Jonatana wyznaje: Byłeś mi bardzo miły. Miłość  twoja była mi rozkoszniejsza niż miłość kobiety (2 Sm 1,26). Obaj dzielili się najbardziej osobistymi rzeczami, zapewne mieszkali razem (1 Sm 18,1-4). Kres tej początkowej sielance przyniosła zazdrość Saula, ojca Jonatana, o sukcesy i sławę Dawida. Wrogości nie zdołało załagodzić nawet małżeństwo Dawida z córką Saula, Michal. Nie ustały jednak spotkania, teraz sekretne, Dawida z Jonatanem, który pomagał przyjacielowi, bo miłował go jak własne życie (1 Sm 20,1-23). Młodzieńcy nie wstydzili się przed sobą okazywania emocji, wymieniali pocałunki, razem płakali (1 Sm 20,41), nic więc dziwnego, że Dawid tak boleśnie odczuł stratę przyjaciela.

   Historia Dawida i Jonatana mimo wszystko jest wyjątkiem; wykrycie afirmacji innych związków jednopłciowych możliwe jest tylko po zastosowaniu "nowego spojrzenia" w interpretacji tekstu. W tym świetle opowieść o Rut i jej teściowej Noemi jawi się jako wzruszająca opowieść o wierności i trwaniu przy partnerze niezależnie od okoliczności: Nie nalegaj na mnie, bym cię opuściła i odeszła od ciebie; albowiem dokąd ty pójdziesz i ja pójdę; gdzie ty zamieszkasz i ja zamieszkam. Gdzie ty umrzesz, tam i ja umrę i tam pochowana będę. Niech mi uczyni Pan, cokolwiek zechce, a jednak tylko śmierć odłączy mnie od ciebie – deklaruje Rut  (Rt 1,16.17). I rzeczywiście, zawsze w jej domu, nawet, gdy założyła nową rodzinę, było miejsce dla Noemi. Teologowie queer nie są jednak pewni, czy kobiety utrzymywały ze sobą stosunki lesbijskie. Wiadomo tylko, że darzyły się ogromną miłością, a wierność Rut należy traktować jako wzór do naśladowania.

Rodzina i poświęcenie

   Więcej przykładów miłości homoseksualnej znajdują bibliści MCC w Nowym Testamencie. Najbardziej radykalny i wzbudzający najwięcej kontrowersji jest przytaczany przez nich przykład samego Jezusa, mającego wśród swoich uczniów "tego, którego miłował". Do tego doszła też teoria na temat "rodziny alternatywnej", w której żył dorosły Jezus. Odciął się od tradycyjnej rodziny, o czym świadczy odrzucenie matki, braci i sióstr, i wybrał rodzinę złożoną z uczniów, którzy jako pełniący wolę Boga stają się dla niego "bratem i siostrą, i matką”"(Mk 3,31-35).  Ewangelia Jana, w której padają słowa o miłości Jezusa do Łazarza oraz Marty i Marii z Betanii (J 11,5.11.36), ma sugerować, że to właśnie oni stanowili dla niego rodzinę sensu stricto. N. Wilson sugeruje, że Łazarz mógł być partnerem Jezusa (niektórzy bibliści, nie związani absolutnie z teologią queer, sądzili że to właśnie Łazarz ukrywa sie pod określeniem "umiłowany uczeń"), a "siostry" Maria i Marta były w istocie parą lesbijek. Wybierając alternatywną rodzinę – czy to wspólnotę uczniów, czy Łazarza, Marię i Martę – Jezus skazuje się na bezżenność i bezdzietność, a więc odrzucenie zapowiadane przez Izajasza (53,1-12). Słowa: Wzgardzony był i opuszczony przez ludzi, mąż boleści doświadczony w cierpieniu (Iz 53,3) teologowie MCC rozumieją w podwójnym aspekcie: tradycyjnie jako zapowiedź męki i śmierci Jezusa oraz jako konsekwencje wyboru życia w rodzinie alternatywnej. Śmierć i zmartwychwstanie Jezusa przyniosły ze sobą zbawienie, ale zredefiniowały też pojęcie "życia wiecznego"/"nieśmiertelności". Odtąd wiąże się ono z dziełem Jezusa, a nie, jak dotychczas, z posiadaniem potomstwa.

   Teologowie queer motywów homoseksualnych dopatrują się m.in. w epizodzie o bogatym młodzieńcu, który przyszedł do Jezusa z pytaniem, jak osiągnąć życie wieczne (Mk 10,12-22). Podkreślają, że Jezus "spojrzał z miłością" na młodzieńca i zaproponował "naśladowanie". Przykłady można mnożyć, można też różne zachowania opisane w Biblii interpretować jako homoseksualne, niedopowiedzenia i niejasności rozstrzygać z korzyścią dla LGBT. Etykietki homoseksualisty doczekał się apostoł Paweł blisko zaprzyjaźniony z Tymoteuszem, Barnabą i Sylasem, oraz Lidia z Tiatyry, kobieta niezależna, udzielająca wsparcia chrześcijanom, o której mężu czy dzieciach Dzieje Apostolskie nie wspominają.

   Jednak sztandarowym dowodem afirmacji związków homoseksualnych w Nowym Testamencie jest historia setnika, który prosi Jezusa o uzdrowienie sługi (Mt 8,5-13; Łk 7,1-10). Interpretacja teologów MCC opiera się tu na dwóch założeniach. O pierwszym była już mowa – chodzi o odczytanie Biblii przez pryzmat doświadczeń LGBT. Drugim założeniem jest, skądinąd bardzo słuszne, rozpatrywanie dyskursu w kontekście ówczesnej sytuacji kulturowej, religijnej, społecznej i obyczajowej oraz sięganie do tekstu oryginalnego.
Dla przypomnienia: u Jezusa zjawia się rzymski setnik i prosi go o uzdrowienie sługi. Jezus nie odmawia, gotowy jest nawet udać się do domu Rzymianina, ten jednak powstrzymuje go, wierzy bowiem, że samo słowo nauczyciela ma moc przywracającą zdrowie. Pada pamiętne zdanie: Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod mój dach, ale powiedz tylko słowo, a sługa mój będzie uzdrowiony. Jezus zbudowany wiarą poganina stawia go Żydom za wzór, a następnie spełnia jego prośbę.
   Podstawowe znaczenie przypisuje się tu słówku pais użytemu przez Mateusza na określenie chorego sługi setnika. W grece mogło ono oznaczać dziecko, syna, sługę lub sługę, który był kochankiem swego pana. Interpretatorzy queer opowiadają sie oczywiście za tym ostatnim znaczeniem, powołując się na obyczajowość i kulturę hellenistyczną. Przypomina się zatem transakcje handlowe, jakie praktykowano zarówno przy zawieraniu małżeństw jak i kupowaniu niewolników. Obie mogły dotyczyć osób bardzo młodych, kilkunastoletnich. W wyniku takiej transakcji żona stawała się w świetle prawa własnością męża, podobnie jak niewolnik stawał się własnością pana. Podobieństwo czy nawet tożsamość transakcji ma oznaczać, że status męskiego niewolnika kupionego przez homoseksualnego pana i uważanego przez niego za "małżonka", nie różnił się istotnie od statusu żony kupowanej przez heteroseksualistę.
   O tym, że chodzi o szczególnego sługę, niewolnika, przekonuje użyty przez Łukasza termin doulos entimos. W grece doulos nie oznaczał chłopca, ani tym bardziej syna, co wyklucza możliwość odczytania tego fragmentu jak opowiadania o uzdrowieniu syna setnika. Entimos z kolei ma sugerować, że chodzi o szczególnego sługę, niezmiernie cennego dla swojego pana. Z tego teologowie queer wyciągają wniosek, że ów cenny sługa był kochankiem swego pana. Aby wzmocnić argumenty, przytacza się dodatkowy dowód z Mt 8,9, gdzie setnik mówiąc o innych swoich podwładnych, używa właśnie słowa doulos, termin pais rezerwuje dla tego jednego jedynego, który właśnie zachorował.
   O uczuciu, jakim setnik darzył swego sługę, ma świadczyć fakt, że dumny Rzymianin, okupant, uniża się i prosi żydowskiego nauczyciela, aby uzdrowił chłopca/kochanka.
   Za afirmacją związku setnika i jego sługi ma z kolei przemawiać reakcja Jezusa, który przecież doskonale zdawał sobie sprawę, jakie stosunki ich łączą. Nie odwrócił sie od proszącego i nie pouczył go, że choroba jest słuszną karą Bożą za uprawianie homoseksualnego seksu. Przeciwnie – gotów był pofatygować się do domu setnika. Przedtem jednak podał tego homoseksualnego Rzymianina za wzór wiary dla bogobojnych żydów, wzór, do którego oni powinni dążyć. Postawa Jezusa i jego następne słowa mają być nadzieją dla LGBT, że nie są oni odrzuceni, a ich związki potępione i to oni, pozornie wykluczeni z kręgu Bożej łaski, znajdą się w Królestwie Bożym. Tu nauczyciele MCC przypominają, że trzeba słuchać raczej Boga niż ludzi i poddać się osądowi Jezusa, a nie kulturowych uprzedzeń.

Przeciw bibliolatrii

   Pojawia się jednak problem – co z tekstami, które przez wieki uważano za potępiające praktyki homoseksualne?
   Tutaj znów nieoceniane okazuje się wspólnotowe podejście do tekstu. Teologowie MCC przekonują, że interpretacja Biblii musi co jakiś czas przechodzić ewolucję. 150 lat temu rasizm i podrzędną pozycję kobiety uzasadniano powołując się na Biblię. Dziś – powołując się na tę samą Biblię – głosi się coś wręcz przeciwnego. A przecież tekst biblijny nie uległ radykalnej zmianie, zmieniła się natomiast hermeneutyka, należało w niej bowiem uwzględnić odkrycia naukowe, zmieniony porządek społeczny i polityczny, inny kontekst kulturowy i religijny tekstu oraz odbiorców itp.  MCC przywołuje tu wspomniany wyżej kwadrat Wesleya: owszem, trzeba przy czytaniu Biblii czerpać z tradycji i historii Kościoła, ale trzeba też wykorzystywać rezultaty badań psychologicznych, różne nurty filozofii, socjologii, językoznawstwa itd. Nie trzeba już dodawać, jak ważne jest tu doświadczenie wspólnoty oraz osobiste doświadczenia. Biblia oczywiście pozostaje ważnym świadectwem opisującym relacje między Bogiem a człowiekiem, ale wedle teologii MCC nie jest ona ostatecznym objawieniem Boga. Tym jest Chrystus. Takie podejście pozwala uniknąć kontestowanej przez MCC bibliolatrii, Biblia bowiem nie może być najwyższym autorytetem regulującym wszystkie dziedziny życia. Zwłaszcza jeśli jakiejś kwestii poświęca bardzo mało miejsca. A tak właśnie jest z problemem samego homoseksualizmu i stosunku do niego.

   Teologowie MCC twierdzą, że pisarze biblijni nie mogli wypowiadać się ani za, ani tym bardziej przeciw jakiejkolwiek seksualnej orientacji w nowoczesnym tego słowa znaczeniu.
   Teksty tradycyjnie uważane za antyhomoseksualne należy przede wszystkim widzieć w szerokim kontekście ówczesnej kultury, która akty seksualne postrzegała zupełnie inaczej niż dziś: nie jako wyraz wzajemnej miłości i szacunku partnerów, lecz jako wyraz dominacji. Taki charakter miały zwłaszcza gwałty popełniane w czasie wojny na kobietach i mężczyznach – potwierdzały dominującą pozycję zwycięzców i podległość zwyciężonych. Przystępując zatem do lektury antyhomoseksualnym passusów biblijnych (przede wszystkim starotestamentowych) z perspektywy "nowego spojrzenia" trzeba mieć to na uwadze.


 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl