Na Nowe Lato - pomyślne szczęśliwości

Spis treści
Na Nowe Lato - pomyślne szczęśliwości
Page 2
Wszystkie strony

   W osiemnastowiecznym rękopisie znanym jako Kantyczki karmelitańskie, który zawiera 357 tekstów pieśni związanych z Bożym Narodzeniem (78 wraz z melodiami), powstałych od połowy XVI do końca XVIII w., znajduje się Kontrowersya siostry Kolendy z siostrą Alleluią (oznaczona numerem 175). Odzwierciedla wielowiekowy spór o "wyższość świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiej Nocy", który żywy pozostał do dziś i doczekał się nawet "mniemanologicznego, naukowego" opracowania i kompromisowego rozstrzygnięcia.

   Okazuje się jednak, że spór ten nie był taki bezprzedmiotowy, jak się to na ogół wydaje. Na pewno do XII w. nikt nie kwestionował wyższości świąt Wielkiej Nocy i poprzedzającego je okresu pasyjnego, w męce Pańskiej bowiem najpełniej miało wyrażać się człowieczeństwo Jezusa, a w zmartwychwstaniu Jego bóstwo. Wyjątkowość tych wydarzeń sprawiała jednak, że Jezus wciąż postrzegany był jako "nadczłowiek". W oczach wiernych uczłowieczyć Go, lub raczej oczłowieczyć, jak pisał w XVII w. Henryk Chełchowski, mogło ludzkie narodzenie i dzieciństwo, jako wspólne doświadczenie wszystkich ludzi. Te ludzkie elementy w życiu Jezusa ułatwiały też nawiązanie więzi z Bogiem-Człowiekiem i sprawiały, że opieka i bliskość Boga stawały się bardziej realne i odczuwalne.

   Bohaterki Kontrowersyi nie sięgają po dowody teologiczne czy pobożnościowe, argumentacja opiera się na "zdrowym rozsądku" i dlatego trudno ją podważyć. Siostra Kolenda (w tekście – Kolęda), którą można uznać za metonimiczne określenie Bożego Narodzenia, mówi wprost, że prymat świąt Bożego Narodzenia opiera się przede wszystkim na chronologii:

Gdyby się był Pan w mój dzień nie narodził
nigdy by z grobu w twój nie wychodził.

   Aby dodatkowo wzmocnić ten wywód, przytaczane są argumenty obyczajowe: obdarowywanie się prezentami, chodzenie po kolędzie, radosne śpiewy, a wreszcie składanie życzeń noworocznych:

Do tego lepszy zwyczaj teraz mają,
bo w twój leją, w mój podarunki dają (...).
Bądźże tedy, o Kolędo, uczczona
od narodzenia Pańskiego wsławiona (...).
Więcże wszystkie idziem dziś po kolędzie (...)
"Gloria laus" Bogu wprzód zaśpiewajmy,
matce naszej submisyją [życzenia, powinszowania] oddajmy,
a przy tym do łaski jej suplikujmy (...):
Obdarzże nas, matko nasza, kolędą,
a siostryć się na piosneczki zdobędą (...).
Na Nowy Rok pomyślne szczęśliwości
zeszleć z nieba przy naszej uprzejmości,
przy zdrowiu dobrym duchowne wesele
dać obficie i upominków wiele (...)
matusinki długoletnie niech żyją,
potem w niebo z matką naszą wędrują,
tam wieczną niech rekompensę uczują.

   Te właśnie poboczne argumenty, a nie sam przedmiot sporu, sprawiają, że tekst Kontrowersyi może posłużyć jako punkt wyjścia do rozważań nad kolędami noworocznymi. Napisany w stylu makaronizującym reprezentuje tzw. kolędę winszującą lub życzącą, wzorowaną na dawnych kolędach [1] ludowych. Pierwotnie wykonywano je z okazji Nowego Roku czyli Godów. God po słowiańsku oznacza rok – wyjaśnia Zygmunt Gloger w Encyklopedii Staropolskiej Chwilę zatem, w której się stykają dwa lata ze sobą, t.j. stary i nowy, bardzo słusznie nazywano w liczbie mnogiej Godami (...). W Polsce, gdy przyszły Gody, nie było końca najrozmaitszym zabawom, powinszowaniom, podarkom, przebieraniu się (...), chodzeniu po domach ze śpiewem (...) [2]. Wcześniej Gloger zaznacza, że pogańskim Godom, pożegnaniu starego i powitaniu nowego roku, musiały towarzyszyć pieśni, skoro duchowni, aby je lud zapomniał, ułożyli w minionych wiekach także mnóstwo pastorałek czyli "kolęd" pobożnych. Pomimo to przechowały się jeszcze niektóre starożytne i piękne pieśni, Godom właściwe, a także "kolędami" przez lud nazywane [3].

   Zadziwiająco trafnie używa Gloger terminów "kolęda" i "pastorałka". Rzeczywiście, aż do XVIII/XIX w. określenie "kolęda" powszechnie zarezerwowane było dla noworocznych tekstów życzących (niekoniecznie pieśni) [4]; teksty dziś nazywane kolędami – pieśni o tematyce bożonarodzeniowej – zwano kantyczkami, rotułami, symfoniami lub po prostu pieśniami nabożnymi. Pastorałki z kolei, choć wywodzą się z kultury masowej, wykorzystują popularne motywy i formy – także kolędowe, nie mają ludowej proweniencji, są rezultatem katechizacyjnej działalności przede wszystkim Kościoła katolickiego [5]. Świadczą o folkloryzacji obchodów Bożego Narodzenia, a nie o chrystianizacji tradycji ludowej.
   Trudno jednak tak bezwzględnie przestrzegać ortodoksyjnej terminologii, tym bardziej, że "kolęda" i "kolędowanie" nie dotyczy samych tekstów, ale też bardzo głęboko zakorzenionej w całej Europie tradycji obrzędowej. Trudno nawet byłoby wskazać jej ojczyznę, należy ona bowiem do obrzędów nieznających ojczyzny – obrzędów uniwersalnych [6], magicznych, które miały zapewnić płodność, przywrócić po zimie wegetację roślin, a tym samym zagwarantować urodzaj i przysporzyć bogactwa gospodarzom. Do dziś zresztą elementy życzące, bardziej lub mniej schrystianizowane, dominują w ludowych kolędach noworocznych. Można zatem przyjąć, że wykładnikiem "kolędowości" tekstu są życzenia i związki z Nowym Rokiem, niezależnie do tego, w jakim środowisku teksty by powstały.

   Najstarszy znany przekaz polskiej kolędy noworocznej znajduje się w zbiorze tekstów Rurale iudicium. To jest Ludycyje wieśne na ten nowy rok 1544. Przez chwalebnego pana Macieja Zajcowica w Bysinie podgornego proroka złożone. Zbioru nie można uważać za dokument etnograficzny, powstał jako żart noworoczny w środowisku ludzi wykształconych, jednak w części II – kolędowej – autorowi udało się uchwycić najbardziej charakterystyczne cechy ludowej kolędy życzeniowej i odtworzyć scenariusz obrzędowy: obchodzenie domu w poszukiwaniu drzwi, podchodzenie do okien, rozmowa z gospodarzami, dopominanie się o datki, wreszcie podziękowania za nie i życzenia noworoczne [7]:

Darował nas pan gospodarz
po korcu kołaczy, achtelem piwa.
 Aby nas tak darował, by łaskę bożą miał,
aby mu miły Bóg dał na to lato,
aby się mu waliło, kopa na kopę,
borg na borg, stodoła na stodołę,
aby nasiał jęczmienia pole,
aby mu nakładł stog, aby mu stało jak rog,
aby syna ukomoził
[aby znalazł kuma, ojca chrzestnego, dla syna], a nas na krciny prosił (...)

   Kolęda dla gospodyni z tego samego zbioru nosi znamiona tzw. "ubieranki", kolędy życzącej dla kobiety, w której zamiast urody adresatki wychwala się jej strój, szczegółowo wyliczając jego elementy: suknię, czepek, pasek, buty, kołnierz itp. Po części chwalącej składane są życzenia podobne do życzeń dla gospodarza, ale uwzględniające obszary kobiecej aktywności:

Darowała nam pani gospodyni sześcią złotych na krasną wieczerzą,
aby tak darowała, aby bożą łaskę zyskała,
aby ią Pan Bóg omyślił
[obdarzył] krasnym synem,
piękną dziewoią,
aby sie iey mnożyła na to lato
zielona trawa, żółta marchew
kędzierzawa kapusta.

   Widać tu pewne podobieństwa pomiędzy Kontrowersyą a kolędą z Ludycyi. Obie zawierają cały scenariusz obrzędowy dostosowany do warunków i środowiska, w jakim był realizowany. Obecność tego scenariusza w pieśni śpiewanej przez zakonnice świadczy o atrakcyjności i ekspansywności ludowego, świeckiego zwyczaju, a jednocześnie widać wyraźnie, w jaki sposób niektóre jego elementy zostały schrystianizowane.
   Chrystianizacja przebiegała dwutorowo, dotyczyła zarówno obyczaju kolędowania jak i samego tekstu. Poprzez włączenie dawnego obrzędu noworocznego w obchody Bożego Narodzenia zwyczaj chodzenia po kolędzie zyskał "nową definicję kulturową"[8] i nowy, "misyjny" wymiar – ogłaszano nowinę o narodzeniu Chrystusa, śpiewając przy tym laudację Boga, a nie wychwalając gospodarza czy gospodynię. W samym tekście natomiast do tradycyjnych noworocznych życzeń odnoszących się do doczesności – szczęścia, zdrowia, wielu upominków, dodano przepracowane w duchu chrześcijańskim życzenia odnoszące się do wieczności – osiągnięcia zbawienia, dostania się do nieba, i do duchowości – radości ducha. Uczynienie z matki przełożonej adresatki życzeń i próśb o dary, również zwane kolędą, jest raczej efektem ubocznym, wynikającym ze specyfiki "sytuacji wykonawczej". Jednak zastąpienie gospodarza/gospodyni osobami Jezusa, Marii, Boga Ojca i kierowanie do nich próśb i podziękowań było jednym z najbardziej rozpowszechnionych sposobów chrystianizacji kolęd.

   Niekiedy bardzo mocno akcentowano tę nową definicję kulturową, starając się przy tym zatrzeć ślady dawnego obrzędu noworocznego. Przekonywano więc, że kolędowanie jest prastarym, chrześcijańskim obyczajem, wiąże się ściśle z Bożym Narodzeniem, składaniem życzeń, nawet z praktyką obdarowywania się, ale pomijano jakiekolwiek wzmianki o Nowym Roku.
            Z dawności ten zwyczaj wszędzie
            nawiedzając po kolędzie
            sąsiad sąsiada miłego
            pod czas Chryste zrodzonego
            z Panny Przeczystej (...)


   Chrześcijańskim darem ofiarowanym gospodyni przez chrześcijańskich kolędników jest sam Jezus. Gospodarzowi kolędnicy darują Boga z nieba wysokiego, w Trójcy Świętej Jedynego, utwierdzając wszystkich, że są wiernymi wyznawcami nauki trynitarnej. Mościwej pannie, kwitnącej jak lilia rano przypada w darze cała Święta Rodzina: Jezus malusieński, Józef i Matka jego [tzn. Matka Jezusa]. Takie święte kolędowe dary o wiele lepiej gwarantowały ochronę przed złem niż jakiekolwiek amulety ofiarowywane dawniej z okazji Nowego Roku:
            Gdzie jest Jezus i Maryja
            tam wszelakie zło omija.

   Przekonania o prachrześcijańskim pochodzeniu kolędy nie mogło więc zachwiać użycie formuł życzeniowych właściwych również niechrześcijańskim obrzędom:
            I my wasności życzemy
            i o to prosić będziemy,
            byście byli szczęśliwymi
            oraz błogosławionymi
            na świecie żyjąc.
(298)

   I odwrotnie. W nowo zdefiniowanej kulturowo kolędzie, w której zachowano motyw Nowego Roku i wiązano go z Bożym Narodzeniem, rezygnowano często z formuł życzeniowych, ograniczając się do laudacji śpiewanych Bogu. Taki laudacyjny, a zarazem adhortatywny charakter ma pieśń W Betlejem się narodziło (334), na którą składają się króciutkie sceny opisujące hołd składany Chrystusowi kolejno przez zwierzęta, pasterzy i monarchów, a następnie wzywająca, zachęcająca odbiorców do włączenia się w szereg chwalących Boga:
            Na to Boże narodzenie
            Chwal Boga wszelkie stworzenie (...)
            Chwała bądź Bogu miłemu,
            Synowi, Duchu Świętemu.

   Każda zwrotka złożona z dwóch rymowanych wersów kończy się adhortatywnym "noworocznym" refrenem:
            Weselmy się, radujmy się
            Na to Nowe Lato.

   Prostsza niż podstawianie metoda chrystianizacji kolęd polegała na tym, że do starych tekstów kolędowych dodawano nowe, chrześcijańskie elementy. Niekiedy bardzo wyraźnie widać tę ingerencję, łatwo można odtworzyć dwa odrębne teksty – jeden religijny, opowiadający o wydarzeniach związanych z narodzeniem Chrystusa, drugi stricte kolędowy z życzeniami noworocznymi dla gospodarzy, jak np. w kolejnej pieśni z rękopisu karmelitańskiego Anieli w niebie śpiewają (nr 373). O tym, że jest to kompilacja tekstów, świadczy krótsza, starsza [9] wersja pieśni (nr 47), ograniczona do opisu Bożego narodzenia. Wersja dłuższa wyraźnie dzieli się na dwie części: epicką i życzeniową. Część pierwsza zawiera dodatkowe chrześcijańskie redefinicje terminu "kolęda", który oznacza tu pieśń sławiącą Boga, śpiewaną w podzięce za narodzenie Chrystusa, samego Chrystusa – dar Boży, wizytę trzech monarchów, wreszcie podarunek pasterzy. Trzech ostatnich definicji brakuje w wersji krótszej. Życzenia w części drugiej przybierają najpierw formę próśb modlitewnych skierowanych do Jezusa:
            Błogosław nas wszystkich szczodrze,
            niech się z łaski twej dobrze
            z małżonką z dziatkami jego,
            niech nie uznaje nic złego,
                                kolęda
.
   Później przechodzą w typowy noworoczny utwór kolędowy, bez żadnych bożonarodzeniowych konotacji, z prośbą o dary i z podziękowaniami, który mógłby funkcjonować i zapewne funkcjonował samodzielnie:
            W tym roku i w innych wiele
            póki dusza jest w ich ciele,
            gospodarzu, szczodry panie,
            przyjmij od nas winszowanie,
                                kolęda.

            I podaj nam rękę szczodrą,
            A już zatem miej noc dobrą.
            Dasz-li wiele, uniesiemy,
            dasz-li mało, nie wzgardziemy,
                                kolęda.

            Niech gospodarz wesół będzie,
            że nas przyjął po kolędzie.
            Więc mu na to Nowe Lato
            niech da Pan Bóg zdrowie za to,
                                kolęda.

   Powtarzane po każdej zwrotce słowo "kolęda" pełni funkcję refrenu, a jednocześnie uwrażliwia odbiorcę na "nowe" definicje kolędy w części pierwszej, gdzie pojawia się również w zwrotkach. Ograniczenie w części drugiej występowania terminu "kolęda" tylko do refrenu sugeruje, że jego znaczenie jako powinszowań, darów dla kolędników i życzeń noworocznych było powszechnie znane.

   Przytoczone wyżej kolędy ukazują dość powierzchowne sposoby chrystianizacji noworocznego zwyczaju kolędowania. Wystarczyło zastosować metodę podstawień, redefinicji i zestawienia Nowego Roku z Bożym Narodzeniem, albo też pominąć jeden z konstytutywnych elementów kolędy – wzmiankę o Nowym Roku lub życzenia, by utwór uznano za chrześcijański. W wielu tekstach staropolskich można jednak odnaleźć nie tylko chrystianizację, ale wręcz teologizację samego Nowego Roku, wpisanie go w historię zbawienia i w praktyki dewocyjne. Jedną z konsekwencji spojrzenia na Nowy Rok przez pryzmat teologii jest w niektórych przypadkach odstąpienie od typowej kolędowej formuły życzeniowej i zastąpienie jej formułą modlitewną. O ile formuła optatywna wynikająca z wiary w magiczną moc słowa wypowiedzianego[10] wskazywała na kolędników jako na inicjatorów i w rezultacie sprawców przyszłych dobrodziejstw, o tyle formuła modlitewna przekazywała te prerogatywy osobom boskim (ewentualnie świętym), do których modlitwy były kierowane. Dlatego też nastąpiło przesunięcie akcentu z próśb o pomyślność w sprawach materialnych i w życiu doczesnym na duchowość i życie wieczne.

   Wbrew pozorom teologizacja dawnych kolęd obrzędowych nie była trudna, zwłaszcza po nowym zdefiniowaniu kulturowym kolędy. Święta Bożego Narodzenia w sposób naturalny podsuwały i wyznaczały motyw, na którym miała się koncentrować teologizacja Nowego Roku. Chodziło o zaszczepienie wśród wiernych kojarzenia Nowego Roku z obrzezaniem Jezusa, które – podobnie jak Nowy Rok – przypada na ósmy dzień po Bożym Narodzeniu. Historiozbawcza lub pobożnościowa interpretacja tego wydarzenia miała wyprzeć niechrześcijańskie konotacje związane z Nowym Rokiem. Jak można przypuszczać, inaczej rozłożyły się akcenty w protestanckich i katolickich tekstach teologizujących Nowy Rok. W pieśniach z kancjonałów innowierczych dominują motywy biblijne, biblijna typologia, implikowane lub eksplikowane wezwanie do nawrócenia, zgodnie z reformacyjną zasadą sola Scriptura i Lutrowym przekonaniem o potrzebie nieustannej, wewnętrznej pokuty (tezy 1-4 z 95 tez wittenberskich z 1517 r.). W pieśniach katolickich częściej pojawiają się motywy apokryficzne, teologia maryjna, mistyka i emocjonalne zaangażowanie wiernego.

   Jednym z najstarszych zachowanych tekstów, w którym Nowy Rok i wspomnienie obrzezania pojawiają się obok siebie, jest pieśń Ósmy dzień po narodzeniu z dopiskiem Na Nowe Lato, pochodząca z reformacyjnego, używanego przez braci czeskich Kancjonału Walentego z Brzozowa (1554). Część epicką ograniczono do krótkiego wstępu, który nie wykracza poza to, co przekazuje Ewangelia Łukasza (2,21). Pojawia się w nim jednak interpretacja wprowadzająca pozabiblijny motyw cierpienia:

            Ósmy dzień po narodzeniu
            Wnet Pan cierpieć raczył,
            Gdy okrutne obrzezanie
            Na swym ciele nosił.


   Po wstępie następuje jeszcze krótsza wzmianka typologiczna: krew Jezusa w czasie obrzezania wskazuje na późniejszą mękę i zbawcze przelanie krwi na krzyżu, a wszystko to dlatego że nas miłował.
   Nieco dłuższa jest za to część teologiczna, która wychodząc od imienia Jezus (W ten dzień imię jest mu dano/A Jezus nazwano), przybliża tajemnicę Wcielenia i preegzystencji Chrystusa; bazuje przy tym na sformułowaniach biblijnych, a dodatki ogranicza do charakterystyki Marii jako "dziewicy pokornej". Główny akcent pada na konieczność odnowy życia chrześcijańskiego, nawrócenia, które prowadzi do zbawienia darowanego przez Chrystusa. Na uwagę zasługuje synkretyczne potraktowanie nawrócenia i rozpoczęcia nowego życia. Aby przekonać wiernych, że Nowy Rok jest najlepszym czasem, do rozpoczęcia nowego życia z i w Chrystusie, wykorzystano Pawłową metaforę o zdarciu z siebie "starego człowieka" i przyobleczeniu się w "człowieka nowego" (Ef 4,22.24) oraz przedchrześcijańską wiarę w odradzanie się przyrody po Nowym Roku:
            Nowe lato i odzienie,
            Nowy żywot miejmy,  
            Nowe wszystki rzeczy
            Od Chrysta przyjmujmy
.

   Do znanej już od czasów starożytnych, a spopularyzowanej w średniowieczu praktyki dewocyjnej – kultu imienia Jezus – nawiązuje tekst Synu Boży, Panie Wieczny z kalwińskiego Kancjonału Krzysztofa Kraińskiego (1609). Informacja o samym obrzezaniu jest nadzwyczaj lakoniczna, choć powtarzana dwa razy:
            Zbawicielu nasz wszechmocny
            Któryś się dziś obrzezał

   oraz
            Wysławiajmy (...)
            Jezu Krysta wszechmocnego,
            który się dziś obrzezał
            I zbawienne imię wziął.

   Nacisk położono na zbawcze znaczenie samego imienia Jezus, a nie na wydarzenie, jakim było obrzezanie. Wzywanie imienia Zbawiciela (O najświętsze imię: Jezus!/O ucieszne imię: Jezus!/W tym ci mamy zbawienie), choć wskazuje na swój biblijny rodowód: nie ma żadnego innego imienia pod niebem danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni (Dz 4,12), przypomina też typową dla chrześcijaństwa wschodniego Modlitwę Jezusową i kojarzy się z tradycją hezychastyczną. Powtarzanie świętego imienia prowadzi do głębokiego mistycznego związku z Bogiem, który warunkuje przebóstwienie [11], w tradycji zachodniej rozumiane jako nawrócenie i nowe narodzenie. Autor pieśni nie odcina się od katolickiej, średniowiecznej praktyki propagowanej m.in. przez Anzelma z Cantenbury – autora znanej Modlitwy do imienia Jezus, Bernarda z Clairvaux – autora kazań na temat zbawczego znaczenia imienia Jezus, św. Franciszka, Bonawentury, ale mocno osadza ją w kontekście biblijnym i odzierając nieco z metafizyki, wiąże z nowym rokiem. Motyw noworoczny został zgrabnie wpleciony w tekst laudacyjny, poświęcono mu tylko dwie z sześciu zwrotek, a jednak to właśnie noworoczna radość – niekrzykliwa, stonowana czy wręcz usankcjonowana przez związek z nadaniem Synowi Bożemu imienia Jezus – przesądza o charakterze całej pieśni.



 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl