Kanały komunikacji (międzyludzkiej)

Uśmiech Zofii


    Dla sprawnego kanału komunikacyjnego potrzebny jest nadajnik, odbiornik i kod. Nadajnik i odbiornik muszą pracować na tym samym nośniku i w tym samym paśmie, kod musi być znany po obu stronach.  Mrówki porozumiewają się zapachem. Rozpostarty ogon pawia jest sygnałem wizualnym. Język ludzki – do wynalazku pisma – posługuje się dźwiękiem.



Skok kulturowy

   Mniej więcej od górnego paleolitu (w Europie ok. 40 tysięcy lat temu) pojawia się sztuka, jak malowidła naskalne w grocie Lascaux, oraz pochówki – sugerujące wiarę, że śmierć nie jest końcem. Jest to ewidentne myślenie symboliczne, daleko poza bezpośrednimi motywacjami odżywczo-reprodukcyjnymi. Trudno sobie wyobrazić, by praczłowiek nagle namalował mamuta w głębi groty, nie komunikując się z kolegami w czymś przypominającym ludzki język.

   Język wzmacnia potencjał grupy, umożliwia wymianę myśli, definiowanie celów, koordynację zadań. Ludzie opowiadają o tym co było dawniej, co widzieli daleko, co zdarzyć się może. Bez światła wieczory są długie, opowieści składają się w sagi, mity, tradycję, przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Język to również język wewnętrzny, pozwalający na kodowanie własnych myśli i bardziej złożone planowanie.

   Dalszym etapem jest symboliczna pamięć zewnętrzna (External Symbolic Storage), czyli mówiąc prostszym językiem – pismo. Pozwala na komunikację bez bezpośredniego kontaktu, a więc między osobami odległymi geograficznie i czasowo. Wynikiem jest kumulacja wiedzy, generacja za generacją. To jednak temat na potem, późny neolit, kilka tysięcy lat temu.

   Użyteczność pewnego pomysłu nie dowodzi jego konieczności. Dobrze jest się zastanowić, skąd i jak język się wziął. Główne kierunki natarcia to:

  • podstawy fizyczne i biologiczne, ewolucja
  • słowa i pojęcia
  • komunikacja u zwierząt
  • natura i wychowanie
  • nabywanie języka przez dzieci
  • protojęzyk(i)
  • język a muzyka.


Biologia i fizyka

   Dla sprawnego kanału komunikacyjnego potrzebny jest nadajnik, odbiornik i kod. Nadajnik i odbiornik muszą pracować na tym samym nośniku i w tym samym paśmie, kod musi być znany po obu stronach. Informacja może być przekazywana różnymi nośnikami. Mrówki porozumiewają się zapachem. Rozpostarty ogon pawia jest sygnałem wizualnym. Język ludzki – do wynalazku pisma – posługuje się dźwiękiem. Do tego sygnałami nonwerbalnymi, mową ciała, ale skoncentrujmy się na dźwięku.

   Nie zapominajmy o paśmie częstotliwości. Konstrukcja nadajnika (jama ustna) i odbiornika (ucho) są od siebie niezależne. Rozmiary elementów mechanicznych determinują ich częstotliwości drgań własnych, a przez to efektywne pasmo. W przypadku nadajnika są to: krtań (w tym struny głosowe i kość gnykowa), język, zęby, wargi, podniebienie. W przypadku odbiornika są to trzy kosteczki słuchowe – młoteczek, kowadełko, strzemiączko. Miło, że da się usłyszeć to, co inny wypowie (choć nie zawsze, bo można mieć zdrowy aparat głosowy, ale niesprawny słuch). Paleontologowie powiadają, że kowadełko wywodzi się z kości kwadratowej gadów, młoteczek – z kości stawowej tychże, a strzemiączko od  drugiego łuku skrzelowego płazów.
   Na usta i okolice miała wpływ dieta (konsumpcja mięsa wymaga mniejszej żuchwy) i wyprostowana sylwetka (krtań w pozycji pionowej, nie poziomej). Zmiany te zachodziły równolegle, bez związku z ewentualną mową i słuchem, lecz w końcu pojawiły się warunki dla komunikacji głosowej. Gdy kanał ten zaczął działać, jego stopniowe ulepszanie mogło być premiowane bezpośrednio, miało wpływ na sprawność praludzi w ich środowisku. Tak zakrada się szachista, wykonując ruchy pozornie bez znaczenia w odległych regionach szachownicy, by nagle zaskoczyć przeciwnika matem. Tylko, że tu tego szachisty nie ma.

   Podobny problem powstaje przy lansowaniu nowego produktu, jak kiedyś płyt kompaktowych. Na początku repertuar jest mały, odtwarzaczy produkuje się niewiele, wobec czego są drogie. Melomani mają kolekcje płyt winylowych i nowy standard nie zastępuje dotychczasowego sprzętu. Konsorcjum pod wodzą Sony jest jednak w stanie opublikować nowy standard i zapewnić chęć wytrwania, aż rynek się rozwinie.
   Ewolucja biologiczna nie ma takich możliwości. Mutacja musi przynosić zysk od pierwszego pokolenia, a przynajmniej nie szkodzić. Do tego mutant musi być atrakcyjny seksualnie, zdolny i chętny do rozrodu.

Kod

   Kolejnym elementem systemu jest kod. Dziś myślimy tu raczej o konkretnym języku – czy słyszymy nasz język ojczysty, czy jest o dla nas chińszczyzna, tureckie kazanie, czy udajemy Greka. Ale najpierw musimy mieć jakiś język, jakieś słownictwo i zasób pojęć. Pewną analogią jest przyswajanie sobie języka przez dziecko, ale matka i inni dorośli język znają, dziecku należy go jedynie przekazać. W naszym przypadku pojęcia i określające je słowa muszą dopiero powstać i zostać zaakceptowane przez jednostki i grupę.
   Napisałem, że muszą powstać i pojęcia. To oczywiście olbrzymi temat, dyskutowany (przynajmniej) od Platona, który uważał, że pojęcia ogólne, idee, istnieją same z siebie niezależnie od nas.

   W pierwszym przybliżeniu może się tak wydawać: to jest koń, to jest krowa, to jest człowiek, to jest czerwień, to jest siedem. Z mojej zagrody świat tak wygląda. Ale już z perspektywy rancza lub innej hacjendy świat wygląda inaczej – inne widać zwierzęta, inne rośliny.
   Podobnie z pojęciami wyższymi. Europejczykom się wydaje, że pojęcie wolności jest powszechne, wystarczy je nazwać. Tymczasem tzu yu, chiński jaki-taki odpowiednik oznacza raczej samowolę i nie jest niczym szczególnie pozytywnym. Pojęcia i słowa powstają i zanikają. Demokrację trzeba było wymyślić i nazwać. Niewymyślona nie potrzebuje nazwy. Ciekawie jest w tym kontekście wziąć dwujęzyczne wydanie np. jakiegoś dialogu Platona i zerknąć czasem na stronę w oryginale. Polskie (niemieckie, angielskie) słowa typu demokracja, to nasze słowa, obrosłe ponad dwutysiącletnią tradycją – demokracja liberalna, ludowa i inne. Po drugiej stronie słowa te są w formie czystej, świeżej, niezużytej. A jeszcze wcześniej nie było ani pojęcia, ani słowa. Nie ma słów jako takich, bez kontekstu.


Jak rozmawiają kuzyni

   Naturalne jest pytanie, jak wygląda komunikacja u zwierząt, a zwłaszcza prymatów. Ważne jest prowadzenie badań w naturalnym otoczeniu, gdyż nie chodzi nam o próbę nauczenia małpy ludzkiego języka, lecz o stwierdzenie, na co było stać proces ewolucyjny i co małpy mają do powiedzenia sobie nawzajem.

   Najbardziej urozmaicony system stwierdzono u koczkodanów (vervet monkeys). Analizowano ich sygnały alarmowe  w przypadku pojawienia się różnych drapieżników – pytony w trawie, lamparty na ziemi, orły w powietrzu. Wydawane dźwięki były różne, dało się również wywołać specyficzną reakcję (kierunek szukania drapieżnika, kierunek ucieczki) odtwarzając nagrane alarmy. Nie zauważono jednak łączenia komunikatów w dłuższe sekwencje. Na stronie Cognitive Evolution Laboratory Uniwersytetu Harvard znajdują się dobre materiały prezentujące wokalizację prymatów, a tu konkretnie koczkodanów. A tu ciekawe przykłady głosów szympansów.

   Dobrym źródłem informacji o szympansach jest Jane Godall Institute. Ważnymi badaczami są Dorothy Cheney i Robert Seyfarth z Uniwersytetu Pennsylvania oraz Klaus Zuberbühler z Uniwersytetu St Andrews. Tu krótka prezentacja badań jego grupy.

   Zapraszam do słuchania i życzę powodzenia w dżungli!


Co jest wrodzone

   Tu dotykamy odwiecznej dyskusji: natura czy wychowanie (nature or nurture). Jerry Fodor w książce The Mind Doesn't Work That Way (która jest odpowiedzią na Stevena Pinkera How the Mind Works) pisze ironicznie, że można zmierzyć (A) informację potrzebną dziecku do uzyskania sprawności językowej oraz (B) informację otrzymywaną przez dziecko od otoczenia i odjąć drugą od pierwszej. Różnica ta (A-B), to wrodzony instynkt językowy. Ironia polega na tym, że choć idea jest prosta, pomiar taki jest w praktyce niemożliwy.

   Natywiści pod wodzą Noama Chomsky'ego i Pinkera twiedzą, że człowiek ma wbudowane Urządzenie Przyswajania Języka (Language Acquisition Device), dzięki któremu dzieci tak łatwo się uczą pierwszego języka. Oczywiście nie z metalu, lecz jako moduł w mózgu, podobnie jak układ wzrokowy. Pomocny jest fakt, że języki mają w ostatecznym rachunku podobną strukturę, opierają się na uniwersalnej gramatyce (Universal Grammar). Reszta to słownictwo do wczytania i podobne szczegóły.

   Przyjrzałem się aktualnej dyskusji na ten temat – jest gorąca. Dyskutanci zarzucają sobie nawzajem zapędy inkwizytorskie i ignorancję. Np. antynatywiści głoszą, że natywistyczne przykłady z dziwniejszych języków są błędne i sugerują natywistom, by porzucili imperializm anglocentryczny, zabrali się porządnie za naukę języków albo przynajmniej zapytali tłumaczy, czy różnice syntaktyczne i semantyczne między językami to drobne detale.

   Zahacza to o problemy mózgu i świadomości. Wrócimy do tego tematu, jest wart obszerniejszego potraktowania.

(ciąg dalszy nastąpi)

 

Poprzednie odcinki cyklu o początkach kultury:
Początki kultury
Warstwy i ludzie
Kulturalny umysł


Odcinek następny: Mruczanki i zdania


Ilustrowała: summa/pinezka.pl (na bazie zdjęć z SXC.hu)

Komentarze (1)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl