Przygoda ze staroegipskim

Uśmiech Zofii

Odczytuję hieroglify

Postanowiłem odczytać hieroglify. Proszę się nie śmiać, o Champollionie słyszałem. Więc nie jako pierwszy, nie wszystkie, ale zawsze. Chciałem sprawdzić, jakie szanse ma w tym punkcie zwykły śmiertelnik. Motywacją był planowany wyjazd do Egiptu, który ożywił moje młodzieńcze zainteresowania. 

jan_Malowane.jpg

Latami traktowałem hieroglify jako miłą dla oka dekorację. Pewnego jednak razu w sklepie British Museum, gdzie mają kamień z Rosetty, wpadła mi w ręce książeczka Egyptian Language [1], którą w 1910 napisał Sir E. A. Wallis Budge, M.A., Litt.D, E.Lit., kustosz egipskich i asyryjskich starożytności w tymże muzeum. Podtytuł Easy Lessons in Egyptian Hieroglyphics był intrygujący, bo jakże to: hieroglify i easy lessons? Raz przejrzana spoczywała sobie na półce, jak papirus w muzealnym magazynie. Przed podróżą odgrzebałem ją i poszukałem dalszej literatury. Okazało się, że nie jest jej tak mało. Znalazłem parę książek dla ambitnych amatorów, a nawet niemieckie rozmówki z serii Kauderwelsch (żargon, pidgin, gadanie) [2], która przy minimum teorii przedstawia autentyczny język krajowców.

Każda zawiera obowiązkowy rozdział o identyfikacji przez Champolliona hieroglifów alfabetycznych. Miał on dostęp do reprodukcji wspomnianego kamienia z Rosetty, który zawierał dekret Ptolemeusza V, greckiego króla Egiptu z II w. p.n.e. Dekret wyryty był po grecku i w dwóch wersjach egipskich: hieroglificznej i w uproszczonym piśmie demotycznym. Tekst dwujęzyczny, bilinguis, jest skarbem dla archeologa. Champollion zauważył, że pewne słowa w tekście egipskim otoczone są owalnym kartuszem i słusznie się domyślił, że są to imiona królewskie – Ptolemeusza i jego żony Kleopatry. Krok po kroku rozpoznał litery A, E, I, K, L, M, O, P, R, S i T. I dobrze. Mieliśmy tu do czynienia z zapisem słów obcych, musiał on być fonetyczny. Jak jest jednak z oryginalnym tekstem egipskim?

Jednak alfabet (ale nie tylko)

Hieroglify są obrazami, uczono mnie w szkole, że to pismo obrazkowe. Stąd naturalne jest założenie, że odzwierciedlają bezpośrednio pojęcia, są symbolami. Tą drogą poszedł niemiecki uczony Athanasius Kircher i za daleko nie doszedł. Nie interesował go sam język, ani jego brzmienie. Podobny błąd popełniono przy odczytywaniu pisma Majów, stracono w ten sposób kilka dziesięcioleci. Champollion nie próbował szybkiego ataku frontalnego, przeprowadził manewr szerokim łukiem. Znał łacinę i grekę będące podstawą ówczesnej edukacji, kilka języków trywialnie współczesnych (angielski, niemiecki, włoski), parę dla ogólnej kultury (sanskryt, perski,  chiński). Co ważne – znał sporo języków semito-chamickich (afroazjatyckich), jak hebrajski, arabski, etiopski, a zwłaszcza  koptyjski – zachowany w liturgii chrześcijańskiej późny potomek staroegipskiego. Odegrało to decydującą rolę, bo co mi po brzmieniu słów, gdy nie mogę odgadnąć ich znaczenia? Mogę odczytać qet nef ua en behennu em tetf, ale jak domyślę się, że znaczy to zbudował własnoręcznie dom?

Pomińmy tutaj historię rozgryzania zagadki i podajmy zarys rozwiązania. Hieroglify są obrazkami i tekst na pierwszy rzut oka wygląda jednorodnie, nie ma również przerw między słowami. Analiza wykazuje jednak, że znaki spełniają kilka funkcji:

  • znaki fonetyczne (jedno-, dwu- i trzyspółgłoskowe, długie samogłoski)
  • ideogramy, np. gwiazda, serce, słońce, bóg
  • determinatywy określające znaczenie, np. mężczyzna, kobieta, kraj/miasto

Determinatywy dodawane są do słowa zapisanego fonetycznie. Weźmy przykład słowa brzmiącego uen – ma ono kilka znaczeń. Oto niektóre:

  • uen.DRZWI - otwierać
  • uen.NOGI - biec
  • uen.MIASTO – miasto Hermopolis

Dla zmylenia przeciwnika ten sam obrazek (grafem) może w zależności od kontekstu funkcjonować jako znak fonetyczny, ideogram lub determinatyw. Jest to jedna z przyczyn, dla których ich odczytanie było tak trudne.

Przyjrzyjmy się egipskiemu alfabetowi.

alfabet

Prezentuję tu uproszczoną wersję, ładnie wymalowaną na fałszywym papirusie, kupioną na kairskim bazarze. Do czytania egipskich tekstów lepszy jest wariant pogłębiony (a tu tzw. Lista Gardinera). Ale i ten z targu ma sens. Przekłada nasze litery na ichnie, czasem z pewnymi kompromisami. Ale dokładnie przed tym problemem stali Egipcjanie chcąc wyrazić imiona swych libijskich, nubijskich i perskich faraonów, wreszcie greckojęzycznych Ptolemeuszy, Kleopatr i Aleksandrów. Weźmy na przykład Psametycha, faraona z XXVI dynastii, pochodzenia libijskiego. Jego nieegipskie imię zapisane jest w pełni fonetycznie:

jan_Psametych.jpg

Na jednym murze świątyni w Karnaku jest lista podbitych w Azji miast. Ich nazwy są z konieczności fonetyczne. Poniżej (prawdopodobnie) port Eilat w Izraelu. A Semici, jak to Semici − wszyscy tacy sami, z charakterystycznymi brodami i związanymi rękami. Dobry obcokrajowiec, to związany obcokrajowiec.

jan_Eilat.jpg

 Jak czytać

Teksty hieroglificzne można zapisywać od lewej do prawej i odwrotnie, również w kolumnach. Czytamy je tak, by patrzeć zwierzętom i ludziom w oczy, czyli czytamy ptaszki od dziobu do ogona. Często na przykład bramy, drzwi sarkofagu były zapisywane symetrycznie – od środka do brzegów. Co ładnie wygląda, bo ludziki patrzą sobie w twarz, a nie odwracają się plecami.

W zapisie występuje wyraźna przewaga formy nad treścią. Podobnie jak w chińskim, jednostką jest kwadratowe pole, z tym że oprócz znaków kwadratowych są również poziome i pionowe. Jeżeli tekst się składa ze znaku poziomego, kwadratowego i drugiego poziomego, to oba poziome damy na jednym polu, jeden nad drugim. Znak nefer – piękny, jak Nefertiti i Nefertari, można wzmocnić dodatkowym f i r, tak dla pewności. I czyta się nie nefer-f-r, tylko nefer, ale to trzeba wiedzieć.
   W imionach faraonów imiona bogów dla szacunku są pisane na początku. Dlatego Tutanchamona się pisze Amon-tut-anch. To utrudnia zadanie czytającemu, ale zwłaszcza inskrypcje w kamieniu, na pylonach świątyni nie są do czytania, lecz do podziwiania. Do podziwiania jest przede wszystkim moc faraona, który wali pałką po głowie trzymanych za włosy barbarzyńców, a piękne znaki, których widz nie rozumie, mają wzmacniać efekt. W roli barbarzyńców występują zupełnie politycznie niepoprawni Semici i Murzyni. Tutanchamon miał podnóżek z trzema Murzynami i trzema Semitami. Inne czasy, inne zwyczaje.

Weźmy taki przykład:

jan_Ramzes.jpg

Co można z tego zrozumieć? Relief pochodzi z świątyni Ramzesa II Wielkiego w Abu Simbel. Zwierzątka nam mówią, by czytać od prawej do lewej. Tekst w zielonym prostokącie to chyba jego imię, choć (co dziwne) nie w kartuszu. Widzimy tarczę słoneczną − Ra, pod nią kreskę jako wypełniacz, dalej sokoła-Horusa, często łączonego z Re (Re-Harachte), dalej związane trzy skóry − mes (zrodzony), a na końcu literę s. Czerwono zaznaczyłem determinatyw miasta, a niebiesko obcej krainy, za górami. Trzy kreski w żółtym, to znacznik liczby mnogiej. Do reszty − niestety − trzeba znać język.

Sporo jest znaków często pojawiających się w świątynnych inskrypcjach. Oto zestaw standardowy:

jan_DjedAnch.jpg

Widzimy od prawej (berło uas sugeruje kierunek czytania):

  • ta – bochenek chleba, dar --> niech otrzyma:
  • anch – życie
  • (filar) dżed – stabilność
  • (berło) uas – władza, moc
  • seneb – zdrowie

 Czyli mniej więcej: oby żył wiecznie, zdrowo, pełen mocy.

Pięć imion synów słońca 

Warte zaatakowania są imiona faraonów. Łatwo je znaleźć, są w kartuszach. Faraon używał do pięciu imion:

  • imię własne (od urodzin)
  • imię tronowe
  • imię horusowe
  • złote imię horusowe
  • imię nebti (dwóch dam)

Istotne są dwa pierwsze, choć imię horusowe było używane jako podstawowe do 4 dynastii. Imię tronowe przybierał faraon w momencie przejęcia władzy, było swojego rodzaju maksymą jego rządów. Podobnie przybrał Karol Wojtyła imię Jana Pawła, a Akihito nazwał swe cesarskie rządy w Japoni Erą Heisei. Weźmy przykład z Karnaku: 

jan_TotHacz.jpg

Widzimy tu trzy imiona: własne (czerwone), tronowe (żółte) i horusowe (niebieskie). Są one w kartuszach i oznaczone standardowymi prefiksami. Normalnie prefiksy są tuż przed kartuszami, tu autor dodał parę ciepłych słów.

Imię własne poprzedzone jest kaczką i słońcem. Kaczka to sa − syn, a słońce to znany nam Re. Razem: sa-Re, syn Re. Widzimy ibisa (bóg Tot) i pęk skórek, jak u Ramzesa. Prosta sprawa − Totmes, Tutmozis, Dżehutimes. Najprawdopodobniej Totmes III (imiona są dobrze podane w Wikipedii), zwany egipskim Napoleonem (oczywiście nie przez dawnych Egipcjan).

Znacznikiem imienia tronowego jest pszczoła i trzcina, symbole dolnego i górnego Egiptu − nesut-bit. Poniżej jeszcze miska bez ucha (neb − władca) i dwie linie oznaczające dwa kraje: taui. Czyli wszystko razem: Władca obu krain, górnego i dolnego Egiptu. Samo imię zawiera tarczę słoneczną (Re), szachownicę (men) i skarabeusza (cheper). Razem: Men-cheper-ReOby-wieczne-były-przemiany-Re. Skarabeusz, to ten sam święty żuk, co w pierwszej scenie Faraona Prusa, toczący swą kulkę gnoju, jak słońce po niebie, symbol odradzającego się życia i innych pozytywnych rzeczy. Sprawdzamy w Wikipedii − zgadza się.

Nad imieniem horusowym króluje wielki sokół-Horus w koronie, pod nim mur pałacowy według prastarego wzoru. Znany już w pierwszej dynastii, prawdopodobnie z czasów, gdy budowano jeszcze z trzcin i wyschniętego mułu. W imieniu widzimy trzy pary rąk. Takie wyciągnięte ręce, to dusza ka (nie mylić z duszą ba, przedstawianą w postaci ptaka). Łącznie z pozostałymi znakami: Useret-kau, Potężny siłami życia. Sprawdzamy w Wikipedii − pudło, Totmes III to Ka-nechet-cha-m-Uaset. Ale jest rozwiązanie − imię to nosiła Hatszepsut, jego ciotka, macocha i teściowa, regentka w czasie jego młodości. Przedstawiała się jako faraon, mężczyzna. Ciekawe, czy nosiła koszulkę, a dworacy udawali, że nie widzą innego stroju, czy chodziła topless, a dworacy udawali, że nie widzą różnicy w budowie ciała? Po dojściu do władzy Totmes wymazywał wszędzie imię dominującej ciotki. Tu są imona ich obojga i nie widać śladów modyfikacji, a te w kamieniu są trudniejsze do zamaskowania niż w dokumencie elektronicznym.

W zielonych prostokątach są standardowe zaklęcia, które widzieliśmy powyżej. Tych nigdy za wiele.

Poniżej widzimy imię własne (sa-Re) Hatszepsut na leżącym obelisku. Zwróćmy uwagę na piękne, płynne linie i nie zapominajmy: materiałem jest granit, a mamy dopiero epokę brązu. I na gładką powierzchnię kamienia. Jest tak perfekcyjna, że przestaje dziwić − jak z fabryki. A powinna.

jan_HaczObelisk.jpg

Innym razem wyszedł mi na strzał taki obrazek, ładnie rzeźbiony:

jan_Djehuti.jpg

Spróbujmy go rozszyfrować. Nie jest to takie proste. Nie ma w jego imieniu znanych elementów, przynajmniej nie z Nowego Państwa. Widzimy słońce Re, berło sechem, dwie linie = dwie krainy taui, do tego mn-n i s. Przejrzałem listy na Wikipedii, również w książce The Complete Pharaohs [6], gdzie są wszyscy ładnie podani z oboma imionami, oprócz naprawdę mało znanych. Musiałem problem przeguglować i znalazłem Sechem-Re-se-men-taui, Mocą Re utrzymuje oba kraje, faraona z drugiego okresu przejściowego, z przełomu XVI i XVII dynastii. Panował około roku, może w konkurencji z innymi. Niemiecka Wikipedia podaje: Potwierdzony przez kilka bloków i jedną urnę kanopską. No to mam przed sobą jeden z wspomnianych bloków. Ale imię na kamieniu jest oznaczone jako sa-Re, a to powinno być Dżehuti (Tot), za to wyryte imię jest imieniem tronowym! Czy instrument niestrojny, czy się rzeźbiarz myli? Rycie w kamieniu zajmuje chwilę, jak można puścić taką literówkę? Technika rzeźbiarska jest jeszcze jaka-taka, choć te krzywe kółka w miękkim kamieniu nie wytrzymują porównania z obeliskiem Hatszepsut powyżej. Widocznie okres był dobrze przejściowy.

Wymowa, powiązania, źródła

Co do wymowy trudno jest powiedzieć coś dokładnego. W zasadzie znamy spółgłoski, ale w takim np. współczesnym arabskim jest kilka rodzajów h – w zależności od intensywności charczenia – i po dwa rodzaje s, t lub d. Z samogłoskami jest jeszcze gorzej, bo krótkich się nie zapisuje, a i przy długich są wątpliwości. Na przykład imię boga, znanego u nas jako Amon, zaczyna się od litery I. Można się posiłkować fonetycznym zapisem nazw egipskich w dokumentach obcojęzycznych, ale jeżeli w drugim języku pewne dźwięki nie występują, to efekt będzie podobny jak przy japońskim opisie wymowy angielskiej: w mieście Rondon, stolicy Ingurando, siedzą w birudingu pracownicy przed pasokonami (paasonaru kompyuutaa), wchodzą na Intanetto i popijają koohi z miruku.

Poza tym nieuniknione są różnice regionalne – nie ma radia ani telewizji, żadnej ogólnokrajowej łączności dźwiękowej. I oczywiście w ciągu trzech tysięcy lat język ewoluuje. W czasie Nowego Państwa (1550-1070 p.n.e.), epoki Tutanchamona i Ramzesów, inskrypcje oficjalne formułowane są w języku klasycznym, ustalonym w Średnim Państwie (2010-1793 p.n.e.). Stąd w książeczce opisującej język Nowego Państwa imię Ramzes brzmi Rimasise, a jego imię tronowe: Uas-mu-ri/satheph-ne-ri (Potężna jest sprawiedliwość Re/Wybraniec Re). W wersji bardziej klasycznej, np. w Wikipedii będą to Ramessu i User-maat-Re/setep-en-Re.

Język egipski ma gramatykę z liczbami, rodzajami itp. Ponieważ równocześnie zapoznawałem się z arabskim, zaskoczyły mnie pewne podobieństwa. W obu językach na przykład odpowiednikiem zaimków dzierżawczych są końcówki: -i (mój) oraz -k (twój). I tak mamy:

 polski  egipski  arabski
 dom  per  bayt
 mój dom  peri  bayti
 twój dom  perek  baytuka

Uwaga pierwsza: oczywiście samogłoski są niepewne, jako że naprawdę pisze się pr, pri, prk. Formy arabskie podałem w języku standardowym (Modern Standard Arabic), w dialekcie egipskim będzie: bet, beti, betak. W starożytności tym bardziej musiały być wielkie różnice wymowy w czasie i przestrzeni (3000 lat * 1000 km).

Uwaga druga, etymologiczna: wielki dom (pałac), to po egipsku per-aa, stąd pochodzi słowo faraon. Dalej – wprawne ucho dostrzeże podobieństwo arabskiego słowa bayt do hebrajskiego beth, występującego w nazwach Betlejem (Beth Lehem) czy Betania (Beth Ani). I nie jest to przypadek, arabski i hebrajski są językami semickimi.

Porównajmy nazwy cyfr w językach starożytnych – egipskim, akkadyjskim i sumeryjskim, oraz współczesnych – arabskim i hebrajskim.

 cyfra  egipski  akkadyjski  arabski  hebrajski sumeryjski
 1 ua  išten  wahid   ehad diš
 2  sen  šina  ithnayn shney  min
 3  chemet  šalaš  thalatha shlosha 
 8  chemennu samane thamanya shmona ussu

Widać, że sumeryjski nie ma z innymi nic wspólnego. Nawet z akkadyjskim (asyro-babilońskim), używanym również w Mezopotamii. Jest językiem izolowanym, wszelkie próby włączenia go do jakiejś grupy były ostrym ciągnięciem za uszy (podobnie jak z baskijskim). Języki semickie – akkadyjski, hebrajski i arabski – wykazują wyraźne podobieństwa. Ale i staroegipski nie jest za odległy. Należy do rodziny afroazjatyckiej, dawniej nazywanej semito-chamicką. Ułatwiło to potem zagnieżdżenie się arabskiego w Egipcie i Afryce północnej, o czym pisałem kiedyś w tekście o epidemiologii języków. Samo określenie chamicka pochodzi od egipskiej nazwy Egiptu Kemet (czarna ziemia), od którego z kolei pochodzi słowo chemia. Czarna ziemia doliny Nilu otoczona była czerwoną ziemią pustyni, desheret, stąd znane nam słowo the desert. I tak dalej, i tak dalej... Nasza kultura siedzi w egipskiej głębiej niż sądzimy, ale to już odrębny temat.

Skąd się wzięły hieroglify? Egipcjanie wierzyli, że wynalazł je i darował ludzkości Tot, bóg z głową ibisa. Sama ich nazwa jest grecka - ta hieroglyphika, czyli święte ryte (litery), co odpowiada ich nazwie egipskiej - medu neczer, boskie słowa. Można odnieść wrażenie, że istniały prawie w gotowej formie od samego początku, co oczywiście nie jest zbyt prawdopodobne, jeżeli odrzucimy działanie kosmitów. Kopiąc głębiej, archeolodzy doszukują się ich protoplastów, choć dawniejszy materiał jest dość ubogi. Lecz sama forma skąd? Hieroglify są wśród nas – sam je widziałem na murku przy piramidzie Chefrena.

jan_Ptaki.jpg

Jaki  jest bilans tej przygody? Udało mi się odszyfrowywać imiona bogów i królów, tytuły i typowe wstawki. Z pewnym wysiłkiem mógłbym rozpoznawać formy gramatyczne, choć trudno zgadnąć, czy znak jest końcówką, zaimkiem, czy zwykłą literą w środku słowa. Dzięki temu ściany świątyń mówiły mi nieco więcej, nie były tylko zamalowaną powierzchnią. Mogłem się przez to trochę powymądrzać, a teraz napisać ten oto artykuł. Niestety, czytanie dłuższych historyjek i Księgi Umarłych jest wciąż bez wspomagania niemożliwe. Wymagało to ode mnie kilkumiesięcznych studiów po godzinach, dzielonych z nauką arabskiego (o którym innym razem), poznawaniem historii i geografii, studiami koranicznymi dla początkujących. Po której stronie bilansu to umieścić? Poprzednie zdanie chciałem zacząć od kosztowało mnie to... Nie, nic mnie to nie kosztowało, takiego lingwomaniaka jak ja. Dało mi to kilka miesięcy podróży czasoprzestrzennych, z dala od codzienności i kto wie – może mniej męczących od slalomu między łowcami bakczyszu. Choć oczywiście prawdziwa podróż ma przewagę nad papierowo-kanapową, przez to że jest prawdziwa. Więc jestem na plusie.

 

Zdjęcia autora. Tu dostępny jest album kompletny, a tu skrócony, dla zagonionych managerów.

Cykl (mam nadzieję) będzie nieregularnie kontynuowany w ramach śledzenia uśmiechu Zofii.
Zobacz: Przygoda z arabskim

 ------------------------

Korzystałem z następujących źródeł:

[1] Egyptian Language, Sir E. A. Wallis Budge
[2] Hieroglyphisch Wort für Wort (seria Kauderwelsch), Carsten Peust
[3] Die Welt der Hieroglyphen, Christian Jacq
[4] Hieroglyphen ohne Geheimnis, Karl-Th. Zauzich
[5] Hieroglyphen  Schreiben und lesen wie die Pharaonen, Gabriele Wenzel
[6] The Complete Pharaohs, Peter A. Clayton  

 

Komentarze (9)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl