Raport kinomAnki - kwiecień 08

Do zobaczenia

Opinie o filmach, które goszczą w naszych kinach, a z różnych względów powinny być zauważone

To nie jest kraj dla starych ludzi (No Country for Old Men)
USA, 2007
Reżyseria: Ethan Coen, Joel Coen
Występują: Javier Bardem, Josh Brolin, Tommy Lee Jones, Woody Harrelson, Kelly Macdonald

Moja ocena: 4/6

   Bardzo lubię filmy Coenów; Bartona Finka, Hudsuckera Proxy i Fargo uważam za jedne z najlepszych filmów, jakie widziałam – nie mogę jednak zgodzić się ze stwierdzeniem, że To nie jest kraj dla starych ludzi jest ich najlepszym filmem i że właśnie on jest wart Oscara. Rozumiem, że mógł on być najlepszym obrazem 2007 roku, jednak pozostaje we mnie niedosyt, iż poprzednie filmy Ethana i Joela nie zostały nagrodzone, a akurat ten jest uznany za arcydzieło.

   Llewelyn Moss w jednej z wypraw po równinach Teksasu znajduje ślady strzelaniny – dużo trupów, zepsute ciężarówki, jednego prawie żywego oraz, co okazuje się najistotniejsze, walizkę z dwoma milionami dolarów. Podejmuje szybką decyzję o zabraniu łupu, jednak, jak się okazuje, nie on jeden czuje się właścicielem walizki – następnego dnia w pościg za Llewelynem wyrusza kilku Meksykanów, a także opłacony z wielu źródeł, psychopatyczny zawodowy morderca, częściej niż z pistoletu korzystający z butli z gazem.
   Dalszej fabuły, jak myślę, nie ma sensu zdradzać – kogo zainteresuje początek, powinien stanowczo udać się do kina; reszta widowni, a przede wszystkim antywielbiciele twórczości Coenów będą się tylko nudzić, nie dostrzegając wielu smaczków, dwuznaczności, a zwłaszcza fantastycznej gry Bardema w roli mordercy. Miłośnicy Coenów natomiast na pewno się nie zawiodą i dopiszą To nie jest kraj dla starych ludzi do kanonu lektur obowiązkowych.

   Mnie osobiście w tym filmie zabrakło… no właśnie, nie umiem wyrazić czego, może klasycznego zakończenia (choć to akurat traktuję jako atut)? Może braku dystansu do własnego dzieła i ironii, które zawsze dało się odczuć w poprzednich filmach? Po zakończonym seansie czułam niedosyt, jakby Coenowie utracili coś z poprzedniego stylu – choć, patrząc z innej perspektywy, na pewno swój styl wzbogacili.

Gdzie jesteś, Amando? (Gone Baby Gone)
USA, 2007
Reżyseria: Ben Affleck
Występują: Casey Affleck, John Ashton, Morgan Freeman, Ed Harris, Michelle Monaghan

Moja ocena: 4/6

   Ben Affleck, po serii bardzo kiepskich filmów, wzbił się ostatnio na wyżyny dzięki roli w filmie Hollywoodland. Na szczęście na razie nie grozi mu upadek (ponowny, po Buntowniku z wyboru) z wysokiego konia i w Gdzie jesteś, Amando? udowadnia, że nie tylko potrafi grać, ale równie dobrze spisuje się jako reżyser.

   Akcja filmu rozgrywa się w najbiedniejszej części Bostonu – Dorchester. W pierwszych kadrach widzimy brudne ulice, biegające bez kontroli dzieciaki i brzydkich, szarych ludzi. W takiej okolicy dorastał Patrick Kenzie, kiedyś jeden z miejscowych łobuzów, obecnie prywatny detektyw pracujący ze swoją narzeczoną Angie Genarro (szkło powiększające na Michelle Monaghan, aktorkę, która pojawia się w coraz lepszych filmach i nie boi się ryzykować). Do tej pary młodych detektywów, znających najlepiej okolicę i potrafiących rozmawiać z miejscowymi, zwracają się o pomoc zdesperowani ciotka i wuj 4-letniej Amandy McCready w momencie, kiedy nie można odnaleźć dziewczynki. Zdawałoby się prosta sprawa, staje się coraz bardziej zagmatwana, a kiedy zagadka sprawia wrażenie rozwiązanej, pojawiają się nowe informacje, całkowite odwrócenie ról i pytania o mniejsze zło.
   Przed kamerą Ben Affleck postawił swojego młodszego o 3 lata brata, Caseya, trochę sztywnego, ale "z potencjałem" – mam nadzieję, że ten aktor nie powtórzy historii Bena i, korzystając z jego doświadczeń, będzie dokonywał samych słusznych wyborów.

   Gdzie jesteś, Amando? jest adaptacją książki Dennisa Lehane'a, który w ramy prostego thrillera wplata szereg niepokojących pytań. Poprzednia adaptacja utworu tego autora – Rzeka tajemnic – była zrealizowana przez Clinta Eastwooda. Porównując te dwa filmy, choć utrzymane w podobnym klimacie, Gdzie jesteś, Amando? należy uznać za zwycięzcę, a Afflecka za znacznie sprawniejszego i lepiej czującego reakcje widzów reżysera niż wielkiego weterana kina.

Ostrożnie, pożądanie (Se jie)
Chiny,USA, 2007
Reżyseria: Ang Lee
Występują: Tony Leung Chiu Wai, Wei Tang, Lee-Hom Wang, Joan Chen

Moja ocena: 5/6

   Ang Lee i tym razem nie zawiódł – stworzył przepiękną opowieść o pożądaniu i uczuciu, które łączy dwoje ludzi, będących jednocześnie swoimi wrogami.
   Film (adaptacja książki znanej pisarki Eileen Chang) opowiada historię młodziutkiej panny Wong, która pod wpływem platonicznego uczucia do kolegi z teatru studenckiego, zgadza się zostać przynętą dla sterowanego przez Japończyków (akcja dzieje się w latach 30 ubiegłego wieku) szefa chińskiego wywiadu – pana Yee. Mimo że dla pana Yee panna Wang (wykreowana na młodą mężatkę, panią Mak) jest jedną z kolejnych kochanek, między nimi powoli zaczyna rodzić się uczucie, wyzwalane w momentach zbliżeń fizycznych; na które to uczucie żadne z nich nie chce się zgodzić.

   O Ostrożnie, pożądanie stało się głośno, zanim jeszcze ten film wszedł  na ekrany. Z jednej strony dlatego, że na planie spotkali się znakomity i bardzo popularny aktor Tony Leung Chiu Wai wraz z debiutantką Wei Tang, z drugiej – ze względu na ocenzurowanie  w chińskiej wersji filmu bardzo realistycznych scen erotycznych, w związku z czym ciekawi kinomani tłumnie przybywają do Hongkongu, gdzie film jest pokazywany w nieokrojonej wersji.

   Od lat z prawdziwą przyjemnością czekam na kolejne dzieła, bo tak je można spokojnie nazwać, Anga Lee. Jest to jeden z najzdolniejszych reżyserów, jaki obecnie tworzy, umie on nawet zielonemu potworowi (Hulk) nadać duszę, zrealizować jedną z najlepszych adaptacji Jane Austen (Rozważna i romantyczna), czy najpiękniejszy film o miłości (Brokeback Mountain). Mam nadzieję, że nie zmieni on swojego subtelnego stylu, a kolejne filmy będą jeszcze lepsze od poprzednich.

Mała wielka miłość
Polska, 2008
Reżyseria: Łukasz Karwowski
Występują: Agnieszka Grochowska, Joshua Leonard, Marcin Bosak, Anna Guzik

Moja ocena: 2/6

   Kalka kilku popularnych komedii romantycznych. 
   Ian (trzeciorzędny aktor Joshua Leonards) to yuppie z Nowego Jorku, który bawi się kobietami i nie planuje się wiązać na dłużej. Joanna (Agnieszka Grochowska) jest szaloną i romantyczną mieszkanką Krakowa, córką antykwariusza, który ma problemy z rozstaniem się z każdą książką.
   Łączy tych dwoje płomienny romans i jego skutki – ciąża dziewczyny.

   Film jest zły w każdym punkcie: od kiepskiego scenariusza, poprzez brak pomysłu na reżyserię, złą grę aktorów – głównej dwójki i pobocznych. Jedynym jaśniejszym elementem jest zabawny taksówkarz, kreowany przez mało znanego aktora drugiego planu o rozpoznawalnej i charakterystycznej twarzy, Łukasza Simlata.

   Mała wielka miłość to film tylko dla wytrwałych amatorów przesłodzonych, nadmiernie polukrowanych produkcji, w których od nadmiaru słodyczy tylko niedobrze się robi.

 

Skala ocen:

6 - wybitny (wiem, że do niego wrócę)
5 - bardzo dobry
4 - dobry
3 - całkowicie przeciętny
2 - oj, źle jest
1 - nie zbliżać się do kina! (gorzej być nie może)


Więcej na ten temat

Zdjęcia: Stopklatka.pl, Onet.pl Film

Komentarze (0)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl