www.warsawcalling.com, czyli Pier i Leo na antenie

Pierluigi i Leo na antenie
fot. Mankam

    Z twórcami pierwszego warszawskiego podcastingu www.warsawcalling.com, Leonardo i Pierluigim, spotkałam się w przytulnym mieszkanku Leo. Przy pysznej kawie i ptasim mleczku oraz dobrej muzyce ucięliśmy sobie pogawędkę, która tak naprawdę mogłaby się spokojnie przerodzić w audycję radiową.

A przynajmniej takie odniosłam wrażenie.


 

Myers: Skąd pomysł podcastingu* w języku polskim?

Pierluigi: Bo tego jeszcze nie było. Bo chcieliśmy zrobić coś ciekawego, coś naszego.

Leonardo: Poza tym jesteśmy w Polsce i musimy robić to po polsku. Nagrywać z Polski mówiąc o Włochach to jest trudne. Lepiej mówić o Polsce, ale wtedy lepiej mówić po polsku, bo Włochów mało interesuje, co się dzieje w Polsce chyba... Bo tu mieszkamy.

P: Język to pierwszy znak integracji. I dlatego to jest ważne.

Jak to się stało, że trafiliście do Polski? Dlaczego przyjechaliście?

P: Przyjechałem rok temu. Szukałem pracy. To trochę dziwny pomysł dla niektórych. Przyjechaliśmy do Polski... jakby... za pracą. Poza tym jesteśmy w Unii i myślałem, że będzie łatwiej. Nie jest łatwiej, ale trzeba trochę czasu.

L: Dlaczego przyjechałem do Polski..? Dlatego, żeby studiować język polski, literaturę polską... fot. Mankam

Jesteś polonistą, prawda?

L: Tak, właśnie dlatego. To było dla mnie normalne jechać do Polski.

Słuchając Waszych pierwszych audycji miałam wrażenie, że były robione dla żartu, dla "jaj" (śmiech Leo i Piera), żeby zobaczyć, jak to wyjdzie. Z czasem każda z nich jest dojrzalsza. Skąd czerpiecie pomysły?

L: Nie wiem, czy jest dobrze, czy źle, że audycje są dojrzalsze... Ale prawda, że na początku było to wygłupianie się.

P: Potrzebowaliśmy trochę czasu, nie wiedzieliśmy jak to działa...

L: Ale właśnie chcemy trzymać te dwie strony. Jedna powiedzmy bardziej poważna. To znaczy zajmująca się literaturą, sztuką. A z drugiej strony dobra zabawa.

P: Mój partner biznesowy (śmiech) ma rację. Można pogadać o kulturze bez bycia poważnym. My próbujemy.

W bardzo szybkim czasie stało się o Was głośno. Jak się odnajdujecie w takiej sytuacji?

P: Za szybko. Leonardo bał się wyjść z domu!

L: Tak, tak. Ale potem zauważyłem, że nikt mnie nie poznaje. Tak naprawdę trochę za szybko. To znaczy było nam bardzo miło. Myśleliśmy, że będziemy budować radio tak powoli, stopniowo. Natomiast media były szybsze. Mieliśmy zamiar zawiadamiać media, że istniejemy po miesiącu naszego działania. Najpierw spróbować, a potem dawać znać. Media same zauważyły jednak i to trochę nas zaskoczyło.

P: To było naprawdę za szybko, bo my naprawdę nie wiedzieliśmy, co zrobiliśmy. To była naprawdę zabawa na początku. Nadal jest zabawa. Jednak potrzebujemy być już bardziej regularni. I to jest problem teraz.

L: Mówi się, że każdy ma prawo do piętnastu minut sławy...?

Do pięciu minut.

L: Tak, do pięciu minut. Po programie w TVN-ie mieliśmy wszystko na raz: telefony, maile.

P: 3000 gości na stronie nawet było. Myślałem, że nasz serwer, który jest naprawdę podstawowy, nie wytrzyma tego, ale jeszcze działa.

Dużo pomagają Wam przyjaciele, którzy w pewien sposób są współtwórcami radia?

L: Tak, są współtwórcami, bo improwizujemy razem – w tym sensie. Ale niestety, kiedy nagrywanie się kończy, praca jest na naszych barkach. To jest wtedy najtrudniejsze.
Jest zabawnie i wesoło, kiedy nagrywamy. Tylko kiedy trzeba montować, układać, pisać, itd. to jest najtrudniejsze. Na razie nikt nam nie pomaga.

A prosiliście kogoś o pomoc? fot. Mankam

L: Nie… Z drugiej strony tak jest wygodniej, bo robimy wszystko spokojnie w domu. Używamy własnego sprzętu. Musielibyśmy mieć współpracowników, którzy mieliby swój minidisc albo własny software, itd. Na razie tak jak jest – jest łatwiej, chociaż wymaga to więcej czasu..

P: Jesteśmy chyba pierwszym radiem internetowym na świecie, które nie ma połączenia w domu. Musimy biegać do BUW-u albo do kawiarni, do innych miejsc, gdzie jest stałe łącze.

L: Prowadzi to do zabawnych sytuacji. Ostatnio nagrywaliśmy część audycji w toaletach kawiarni.

Włosi – Polacy. Wasze obserwacje?

L: Trzeba powiedzieć, że dużo się zmienia. Bardzo szybko ostatnio. W tej chwili wygląda inaczej niż za pierwszym razem, kiedy byliśmy w Polsce. Poza tym im więcej czasu jestem tutaj, to trudniej mi uogólnić... Stereotypy zawsze odpadają po tym, jak poznajesz lepiej kraj.
Polacy cały czas chcą wiedzieć jak odbieram Polskę.. Ale ja chciałbym teraz zacytować Lechonia: " A wiosną niechaj wiosnę, nie Polskę zobaczę".

P: Najwesoły moment, kiedy byłem w Warszawie, to było pierwszego maja. Byłem na Placu Zamkowym, dzień wstąpienia do Unii. To był moment, kiedy po raz pierwszy w życiu czułem się Europejczykiem. To było ciekawe.

L: Rozmawianie z Polakami o Polsce trochę mnie męczy. Chociaż jestem tu długo, od dawna, to Polacy zawsze mówią: "Ty nie rozumiesz" i zaczynają: "Bo nasza historia jest taka, a taka...” Mają taki kompleks... Polski.

P: Historyczny.

Ale czy nie są to raczej starsi ludzie? Chyba młodsze pokolenie jest inne, bardziej otwarte...? Z pewnymi wyjątkami...

L: Raczej tak. Tak, masz rację.

P: Jeszcze o kompleksie Polski. Kompleks w ogóle jest rezultatem historii.

L: No, ale chyba nie będziemy tu mówić o historiografii... Chociaż położenie Polski jest dosyć trudne, niewątpliwie. Z jednej strony Niemcy, z drugiej Rosja..

P: Ale już nie będziemy rozmawiać o polityce.

A już się wciągnęłam.. Wracając do radia. Jakie plany na przyszłość?

P: Teraz pracujemy za darmo. To jest prawdziwa praca.

L: Nie może chyba być tak długo. Zobaczymy, ile wytrzymamy bez sponsorów, bez pieniędzy. Myślę, że nie możemy tak na zawsze...
Jeśli chodzi o programy, to będą lekcje języka włoskiego, jakieś nowości.

P: Ale wiesz, nie chcemy być aż tacy regularni. Poza tym tutaj zwracam się do naszych gości, którzy odwiedzają stronę: nie wiemy, czy przypadkiem programy nie są za długie…

L: Z drugiej strony w telewizji, w radio wszystko jest tak szybko. Na przykład taki talk-show, gdzie gość traktowany jest jak głupi, bo nie ma czasu wyrażać swojej opinii. Na przykład my możemy proponować muzykę nie radiową, grupy niekomercyjne. Możemy proponować grupy, jak ostatnio grupę RH+, dla której nie znajdzie się miejsce gdzieś indziej, nie mają dużo fanów, bo ich muzyka wymaga skupienia, nie będą koncertowali na stadionach na przykład. U nas? Nie ma problemu. Kto chce słuchać odcinka, to słucha, kto nie chce, nie słucha. A sponsor nie będzie miał pretensji, bo nie ma sponsora.

P: Myślę, że prawdziwa rewolucja w radio będzie, kiedy w Polsce dużo ludzi będzie miało MP3-Player, a już w ogóle, gdy w telefonach będzie można odtwarzać mp3. I to jest dla nas przyszłość. Bo będzie można nas słuchać, na przykład w autobusie.

Chciałabym Was poprosić o opowiedzenie jakiegoś kawału, gdyż jest to kwietniowy numer pinezki i ukaże się dokładnie 1 kwietnia, czyli w Prima Aprilis.

L: Oj, ale znamy naprawdę obrzydliwe kawały. Moje kawały są naprawdę okropne.. No, ale dobrze. Doktorze, mam rozwolnienie. A czy próbował pan z cytryną? Tak, ale jak wyjmuję, to mam znowu.

Dziękuję Wam bardzo za rozmowę.

P: Fajnie, fajnie.

L: Dziękujemy.


_____

* tu znajdziesz informacje o idei podcastingu

Zdjęcia: Mankam

Autora wywiadu zachowała oryginalny język wypowiedzi.



{jos_sb_discuss:23}

Komentarze (0)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl