Inne blogi, czyli czatowanie na cyberseks


   Internetowym szperaczem nie jestem, własnego bloga nie prowadzę, komunikator służy mi głównie do rozmów o pracy lub rzeczach z nią powiązanych, a informacyjny bezkres netu staram się traktować czysto użytkowo, nie bawiąc się w cybernetycznego Kolumba. Niemniej lubię, gdy jakaś bardziej eksploratorsko nastawiona osoba podzieli się ze mną linkiem do swego godnego uwagi odkrycia.

   Takim oto właśnie sposobem trafiłam na niecodzienny blog o tytule Męskie spytki.

   Autorką tego aktywnego od listopada 2004 roku bloga jest niejaka Ola, która nie powiela blogowych schematów, pisząc o swych ulubionych wykonawcach, o tym, co danego dnia robiła, czy wylewając żółć pod adresem nielubianych osób. Będąc częstym gościem internetowych czatów, w szczególności zaś polchatu.pl, Ola postawiła przed sobą zadanie podzielenia się z resztą internautów treścią rozmów, jakie z męską częścią populacji tamże przeprowadziła.

   Pomimo tego, iż większość przytoczonych przez nią rozmów pochodzi bezpośrednio z pokojów o nazwach: flirt, romans bądź towarzyskie, część postów została zarejestrowana w pokojach z seksem niewiele mających wspólnego, jak Warszawa, polityka czy muzyka. Czytając zapis przeprowadzonych rozmów można wręcz ulec fałszywemu przekonaniu, że męska część populacji traktuje czaty jako poletko do przeprowadzania wirtualnych podbojów seksualnych. Tym, co mnie osobiście przeraża, jest sposób, w jaki potencjalny łowca taką rozmowę zagaja.  Jako przykład podam zapis rozmowy, która miała miejsce w pokoju WaWa (wszędzie została zachowana pisownia oryginalna):

namientny34: czesc słonko
Olka:
czesc
namientny34:
masz ochotę na namientny cyberseksik?
Olka:
nie
namientny34:
proszę
Olka:
nie, dzieki
namientny34:
to spirdalaj jbeany pedle huju
Olka:
ojej

Tak zaś wyglądała rozmowa w pokoju muzyka:

_mirek: cze koteczku
olka: eee, no hey
_mirek: co masz teraz na sobie?
olka: ze co prosze?
_mirek: moze namietny cyberek?:))

   Zapis tych rozmów może stanowić także kopalnię wiedzy na temat podziału ról męskich i żeńskich:

spermopijkiSzukam: siema
ola: witam
spermopijkiSzukam: lykasz sperme?
ola: a ty?
spermopijkiSzukam: ze co?
ola: czy lubisz swoja sperme
spermopijkiSzukam: nie jestem pedałem!
ola: a ja nim jestem?
spermopijkiSzukam: nie... no ale jestes kobieta
ola: tzn. ze ja mam lykac twoja sperme podczas gdy ty jej sie brzydzisz?

 
   Szkoda, że czulyROMEOwawa z pokoju flirt nie ma nic wspólnego ze swym literackim imiennikiem prócz samego imienia:

czulyROMEOwawa: cz
olga: e
czulyROMEOwawa: ?
olga: zgubiles e
czulyROMEOwawa: skad?
olga: z twojego miasta
czulyROMEOwawa: sex
olga: ksiezyc
czulyROMEOwawa: co?
olga: no widze ze bawimy sie w skojarzenia
czulyROMEOwawa: ?
olga: ???
czulyROMEOwawa: co?
olga: no dalej bawimy sie, tak?
czulyROMEOwawa: SEX
olga: wymiana płynów
czulyROMEOwawa: gupia jstes
olga: jestem mądra
czulyROMEOwawa: ?
olga: no skojarzenia
czulyROMEOwawa: spie**j
olga: bieganie
 

   Ktoś winien pokusić się kiedyś o przeprowadzenie badań nad współczesnym sposobem prowadzenia "flirtu". Socjologiem z wykształcenia nie jestem, lecz mniemam, że ich wyniki z pewnością powiedziałyby wiele na temat zmian, jakie nastąpiły w grach godowych prowadzonych przez część naszego społeczeństwa.

   Poza przytaczaniem rozmów, autorka prowadzi także własne rankingi czatowych powitań tudzież nicków, jakie panowie w wirtualnym świecie przybierają. Inwencja w wymyślaniu tych drugich rzeczywiście może budzić żywe reakcje ze strony czytającego, zważywszy, że wiele z tych nazw zostało wyśledzonych w pokojach z szeroko rozumianym flirtowaniem niezwiązanych. Cyberprzestrzeń ma to do siebie, że tu nick zwykle określa człowieka. Nie chcąc być gołosłowną, pozwolę sobie przytoczyć za autorką Męskich spytek kilka ciekawszych nazw własnych: PAN32_pania_w_stringach_do_auta, Obdarzony34, konkretnyDZISIAJ_wawa, wychowam_twa_zone, arturek_WRAJSTOPKACH czy PanMarekPonizy.

   Interesującej lektury dostarczają również znajdujące się pod każdym postem komentarze internautów. Co ciekawe, większość z nich jest autorstwa mężczyzn, którzy na ogół śmieją się do rozpuku z zachowań przedstawicieli swej płci, gratulując Oli pomysłu oraz chwaląc jej cięte riposty. Wśród komentarzy można także znaleźć głosy krytyczne, oskarżające autorkę o infantylność i tendencyjność w przytaczaniu wypowiedzi, a sam pomysł prowadzenia takiego bloga albo przypisywany jest chęci udowodnienia rzekomo naczelnej tezy feminizmu mówiącej, że mężczyźni to chamy i prostaki, albo składany na karb frustracji autorki z powodu nieudanego życia seksualnego.

  


   By również nie zostać posądzoną o negatywny stosunek do płci męskiej (piszę o tym blogu, więc wiadomo: solidarność jajników), spieszę na koniec nadmienić, że z podobnym niedowierzaniem studiowałam poleconą mi stronę, której zawartość ukazuje z kolei totalny brak poczucia estetyki, zmysłu kompozycji i Bóg wie,  czego jeszcze, głównie pośród przedstawicielek mojej płci.

   Fotka Pe El to blog prowadzony (dla odmiany) przez mężczyznę ukrywającego się pod nickiem Billy the Fish, który na swojej stronie regularnie zamieszcza fotografie, jakie zwróciły jego uwagę w ogólnopolskim serwisie prezentującym zdjęcia internautów – fotka.pl.

   Zawartość tego bloga świetnie obrazuje konsekwencje tego, do czego prowadzić może niepohamowany głód lansu. Pragnienie zostania zauważoną plus niewielka doza ekshibicjonizmu to zaiste piorunująca mieszanka, która sprawia, że nie ma takiej pozy, której nie da się przyjąć, przyodziewku, w którym nie da się zaprezentować, ani scenerii, w której warto pozować (przy kabinie toi toi też można wyglądać seksownie). Krótko mówiąc, zdjęcia, po obejrzeniu których nie wiadomo czy śmiać się, czy płakać, a to wszystko opatrzone komentarzami autora bloga i gości płci obojga.
   Niektórzy w krótkich słowach wyrażają uznanie: Zgrabna dupcia. Inni mają mieszane uczucia: Figurkę ma fajną, ale poza – o co ku*wa w tym chodzi? Wyjaśni mi ktoś wreszcie ten fenomen? Kobiety często skupiają się na szczegółach: Krogulcze paznokietki albo Obstawiam, że to zwykła torebeczka – nie ma na niej nawet pół monogramu lv, więc czym ta podnieta? Lansu nie ma zwykła, szara dziewczynka... Są też komentarze pełne dezaprobaty (nie wiadomo jednak czy dotyczą modelki, autora fotki, czy autora bloga): Ludzie są jednak porąbani.
   Oto jak w skrócie wygląda zawartość tej strony. Zresztą, co ja się tu będę rozpisywać. Zobaczcie sami!



Ilustrowała: AnetaHg/pinezka.pl

Komentarze (2)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl